poniedziałek, 28 lipca 2014

Powrót poduszek - londyński motyw oraz szaro-niebieskie paski


  Dawno nie pokazywałam poszewek na poduszki. 
Niemniej jednak one powstają, równolegle do innych projektów.
Ciekawe, czy pewna osoba, która pod koniec lipca odświeża swój salon, skusi się na nie:







Te z kolei może przypadną do gustu innej młodej osóbce, 
która początkowo nie była przekonana do tych pasków, a po jakimś czasie stwierdziła, 
że dobrze się wpiszą w nową aranżację salonu:


Sporo remontów dzieje się w tej chwili w bliższym i dalszym gronie znajomych.
Upał z jednej strony męczy przy takich pracach, 
ale z drugiej strony pozwala szybciej schnąć tynkom, farbom itp. 
Życzę więc wszystkim powodzenia i szybkiego zakończenia prac! :)
Pozdrawiam - Elli

piątek, 25 lipca 2014

To już wspomnienie...



Właśnie wróciłam znad Bałtyku. Pogoda była boska przez całe 10 dni, więc wypoczynek udał się na 100%, 
tym bardziej, że byliśmy z synem, który przez ostatni rok był bardzo daleko od nas.
Dodatkowo ośrodek, do którego jeździmy niemal co rok, przygotował sympatyczną niespodziankę - śniadania gratis. I to nie byle jakie śniadania, bo na tzw. "szwedzkim stole" oprócz typowych dań na ciepło i na zimno, prawie codziennie znajdowała się jakaś rybka, a to dorsz w śmietanie, a to makrela pieczona z jarzynami, a to śledź po japońsku. Moi panowie byli wniebowzięci. Po takich śniadaniach obiad jedliśmy dopiero o godzinie 17 - 18 :)
Pokazywałam Wam ten ośrodek rok temu, teraz też pokażę, ale w wersji nocnej:

fot.Wojtek Kasay

fot. Wojtek Kasay

Plaża jak zawsze zachwycała:
fot. Wojtek Kasay

fot. Wojtek Kasay

fot. Wojtek Kasay

fot. Wojtek Kasay

fot. Wojtek Kasay




W każdej nadmorskiej miejscowości nie brakuje straganów wzdłuż głównej ulicy. Tam też tak jest. I chociaż ostatnio słyszałam głosy protestów, to uważam, że to jest właśnie koloryt letniego wypoczynku i wakacji: zapach smażonej ryby, zapach gofrów i bitej śmietany, stragany z pamiątkami, ciuchami i mnóstwem innych rzeczy. 
W tym natłoku różnego badziewia znalazłam całkiem interesujące rzeczy. Zaciekawiły mnie siedziska zrobione z europalet przed jedną z knajpek (dowód na to, że można zrobić fajny wypoczynek do ogrodu po całkiem niewielkich kosztach):





Wewnątrz też była miła niespodzianka:



I jeszcze kilka sympatycznych drobiazgów do kupienia:








Nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem zdjęcia malwom stojącym w restauracji naszego ośrodka. Dawno nie widziałam tak pięknych:





Po takiej dawce inspiracji mam w głowie pełno nowych pomysłów - tylko doba za krótka, żeby to wszystko zrealizować :)
Pozdrawiam - Elli

niedziela, 20 lipca 2014

Fotelik Kasi w drugiej setce postów


Znowu się zagapiłam. Dopiero teraz zauważyłam, że poprzedni post był setnym postem :)
Kolejna okazja do świętowania :)
Cieszę się, że coraz więcej osób zagląda na tę stronę, mimo, że w założeniach piszę ten blog dla siebie. Jednak to miłe, gdy to, co tworzę jest insiracją dla innych.
Kładę naciski na słowo "inspiracja", bo to nie to samo co "kopiowanie".
Chciałabym nadal propagować ideę upcyklingu, a dzisiaj kolejny przykład:
 metamorfoza u Kasi - fotelik z lat siedemdziesiątych. 
Na szczęście młodym ludziom meble z tamtych lat nie kojarzą się źle 
(z małym lub żadnym wyborem w sklepie, z pustymi półkami w sklepach spożywczych 
i wszelkimi innymi ograniczeniami), oni po prostu widzą w nich dizajn. 
Bo jak tak obiektywnie spojrzeć, te dizajn lat 50, 60, 70 też był ciekawy - proste formy, świetne proporcje. 
Jeśli stare formy ubierzemy w nowe materiały, wychodzą z tego całkiem ciekawe efekty.
Wystarczy przejrzeć czasopisma wnętrzarskie - coraz więcej projektantów tworzy w oparciu o wzornictwo tamtych lat.







Tym razem nie malowałyśmy drewnianych elementów, 
stwierdziłam, że trzeba zostawić trochę naturalnego koloru. 
A że ogólnie fotel nie był mocno zniszczony, można było sobie na to pozwolić. 
Moim zdaniem drewno fajnie zagrało z nową tapicerką. Stara nie była zniszczona, 
ale kolorystycznie nijak nie pasowała do przyszłej koncepcji wnętrza.

Jeszcze raz fotelik w całej okazałości "po":

A tak wyglądał "przed":




Niedługo zacznie się remont mieszkania 
- ciekawa jestem jak "zrobione" przez nas mebelki odnajdą się w nowym wnętrzu. 
Czekamy z niecierpliwością i optymizmem. Relacja oczywiście będzie na moim blogu :)

Pozdrawiam - Elli



czwartek, 17 lipca 2014

"Zarośnięty" po lekkim liftingu



Już wiecie, że "zarośnięty" to mój balkon - coraz bardziej obrośnięty bluszczami i paprociami :)
To on padł tym razem ofiarą moim "renowatorskich" zapędów.
Krzesło i stolik zostały odmalowane i dostały nowe ubranka. 
Krzesło po kilkuletnim pobycie na balkonie było już trochę sfatygowane, 
teraz dostało szaro-beżowy kolor (mój mąż mówi, że to "brudny" kolor). 
Pod pędzel trafił też stolik - biały bardzo się odcinał na tle wikliny, 
więc blacik jest teraz też "brudno"-szaro-beżowy :)


Oprócz tego krzesełko dostało nowy pokrowiec na poduszkę, a stolik - obrusik.
Materiał zakupiony w second-handzie świetnie połączył w sobie kolory balkonowe i zespolił je:

Teraz z jeszcze większą przyjemnością oddaję się swoim zajęciom na świeżym powietrzu:

 Jeszcze pozostało odświeżyć bejcą deseczki na podłodze i lifting będzie zakończony!
Pozdrawiam - Elli 

niedziela, 13 lipca 2014

Metamorfoza "stoliczka"


Wciągnęło mnie malowanie - dzisiaj pokazuję coś, co sprzedający nazwał stoliczkiem, 
a moim zdaniem powinien nazwać "kwietniczkiem". 
Niech Was nie zmyli zdjęcie - to jest ciupeństwo o średnicy 22 cm. 
Spodobały mi się rzeźbienia, stwierdziłam, że mają potencjał w sobie, 
więc zdecydowałam się na zakup pomimo niewielkich rozmiarów. 
Nóżki są zdejmowalne, więc je odłożyłam i w ten sposób mam kolejny uroczy podstawek. 
Ale kto wie, czy ich kiedyś też nie pomaluję.
Poniżej przedstawiam Wam etapy metamorfozy:




Po pomalowaniu i pierwszym woskowaniu wyglądało to tak:





Było zbyt "płaskie", więc dodałam ciemnego wosku w zagłębienia i efekt jest taki:




Jeszcze raz kolejne etapy w skrócie:


Widać różnicę? :)))
Pozdrawiam - Elli