środa, 27 sierpnia 2014

Plany



Jestem rozbita i nie mogę zebrać się w sobie, żeby rozpocząć jakiś "większy" projekt. Trochę zamieszania było u mnie ostatnio, typu wprowadzki, wyprowadzki. A co za tym idzie przekładanie różnych rzeczy i już sama się pogubiłam, gdzie mam jakie materiały i narzędzia. Upychałam je gdzie się da, a teraz pora zrobić porządek, ale to wymaga czasu. 
W pierwszej kolejności planuję zrobić taborecik. Dostałam niedawno takie coś, co przyjechało z Anglii i ma niestety "zwichniętą" nóżkę. Przygarnęłam i zobaczę, co się da zrobić. Na pewno oprócz naprawy, przemaluję nóżki i dam nową tapicerkę. Efekty oczywiście zaprezentuję :)




Mam też od jakiegoś czasu stolik. Podoba mi się, bo jest zgrabny i leciutki (łatwo go przemieszczać, co w moim ciasnym mieszkaniu jest bardzo istotne). Ponieważ środek ma z rattanu, planuję przynajmniej tę część potraktować sprayem (z doświadczenia wiem, że pędzlem będzie zbyt dużo zacieków, więc chcę tego uniknąć). Zastanawiam się, czy resztę też malować sprayem (ale musiałabym wtedy przeszlifować drewno, a nie mam gdzie tego robić), czy też pomalować farbą kredową bez żadnych dodatkowych prac.
No i trzeba też zamówić u szklarza szybę, która pokryje rattan.





Takie są moje plany, teraz trzeba po prostu wziąć się do roboty :)
Na pewno nie jutro, bo jutro jest we Wrocławiu giełda staroci. Zapowiadają piękną pogodę, więc się wybieram i na pewno pół dnia mi tam zejdzie :)

Pozdrawiam - Elli

piątek, 22 sierpnia 2014

Powroty


Niedawno miałam okazję odwiedzić miejsce, w którym nie byłam 29 lat!
(Jolu, serdecznie dziękuję za zaproszenie).
Ile mogło się zmienić przez tyle lat? Dużo i niedużo...
Chatka była z drewna i nadal jest, tylko w innej odsłonie. 
Podstawową zmianą jest woda bieżąca i kanalizacja. 
Wnętrze kiedyś bielone było wapnem, teraz jest całe drewniane. 
Ja oczywiście wszystko bym pomalowała, ale to już takie moje zboczenie, 
więc nie wychylałam się z moimi pomysłami :)
A poza tym cisza, spokój, jak kiedyś...


Dla porównania zeskanowałam rysunek wykonany z tego samego miejsca, co fotografia powyżej.
Tylko moje "dzieło" ma ponad 30 lat (że też się uchowało):


No a podczas spaceru po okolicy odżyły wspomnienia...



Czas powrócić do rzeczywistości i wziąć się do roboty!
Pozdrawiam - Elli

piątek, 15 sierpnia 2014

Ciekawy blog


Dzisiaj będzie bez zdjęć, bo chciałam podzielić się z Wami wrażeniami, jakie na mnie wywarł blog, na który trafiłam kilka dni temu. Jest to jeden z nielicznych blogów, które obejrzałam w całości. Obejrzałam, to mało powiedziane - ja go przeczytałam! (zazwyczaj trafiając na blog, który jest prowadzony od jakiegoś czasu przeglądam tylko zdjęcia, rzadko też cofam się do samego jego początku).
Gorąco go Wam polecam, ale ostrzegam - zarezerwujcie sobie na niego sporo czasu, bo wciąga :)

Jestem pełna podziwu dla ITY. Nie mam pojęcia, jak w jednej głowie może powstać tyle pomysłów i jak jedna para rąk jest w stanie je wykonać. A Ita robi wszystko z niczego. Moje malowanie i tapicerowanie przy niej to tzw. pikuś. Ona nie wyręcza się farbami Annie Sloan, tylko czyści drewno z powłok do surowego (na swoje usprawiedliwienie dodam, że korzystam z tych farb nie ze względu na moje lenistwo, tylko z braku warunków lokalowych do szlifowania, brudzenia itd.), maluje, szlifuje, przeciera, pieści aż do uzyskania zadowalającego efektu, tworzy meble od podstaw, łączy drewno z żeliwem i z czym tylko jej w ręce wpadnie i tworzy dosłownie z rupieci wspaniałą całość. Nieobce jej są: szlifierka, wyrzynarka czy wiertarka. A przy tym wszystkim wykazuje się olbrzymią starannością i dbałością o szczegóły i wykończenie. Jednocześnie u niej nic się nie zmarnuje, nawet ułamana rączka noża czy też kij od miotły :)

Na swoim blogu pokazuje między innymi krok po kroku, jak niewielkim sumptem urządziła uroczy pokój dla córki, albo swoją pralnio-szwalnię (kto wieszaki do pralni obszywałby płótnem z haftami i koronkami? - 
na marginesie moje wieszaki obrobione włóczką wyglądają cieniutko przy wieszakach Ity),
 spiżarnia także jest godna pozazdroszczenia.
A komplet wypoczynkowy do ogrodu zrobiony ze starej kanapy i fotela - teraz jest w stylu kolonialnym - rewelacja! 
I jeszcze ogromne zegary własnoręcznie robione od podstaw! I dużo, dużo innych rzeczy!
 
Na dodatek dziewczyna ma szczęście i oko do wynajdywania różnych wspaniałych drobiazgów. Zazdroszczę jej "klamociarni", w której się zaopatruje (ja we Wrocławiu takiej nie mam, a może nie umiem jej znaleźć), zazdroszczę jej zaprzyjaźnionego stolarza, zazdroszczę jej wyobraźni i talentu. 
Ale jest to zazdrość budująca i motywująca do działania.
Czemu nie trafiłam na tego bloga wcześniej, choćby wtedy, gdy chciałam zmienić wygląd segregatorów?
Bo Ita na dodatek udziela dokładnych instrukcji,  jak wykonać wiele prac, 
choćby jak i czym czyścić i malować meble, jak tapicerować, jak drukować na tkaninie, gdzie znaleźć motywy do druku, jak szyć okładki na zeszyty itd.Podaje też nazwy materiałów, których używa (łącznie z nazwą producenta jak i koloru, np. farby).

Przy tym wszystkim Ita robi przetwory: dżemy, nalewki, grzybki, ogórki itp. 
Czy jej doba ma 24 godziny tak jak moja????
Jej mąż musi dobrze pilnować tego skarbu, bo w dzisiejszych czasach takie osoby to rzadkość!
Jestem jej fanką (może założę fanklub?)
Pora na adres bloga: 


To nie jest link sponsorowany!
Miłej lektury na długi weekend!
Elli


niedziela, 10 sierpnia 2014

Spełnione marzenie



Przyznam szczerze, że stylowy fotelik marzył mi się od dawna. 
Początkowo myślałam, że gdzieś trafię taki, jaki mi będzie pasował. Ale jakoś nie miałam szczęścia. 
Wtedy jeszcze nie za bardzo wiedziałam, gdzie go szukać, więc odsunęłam to marzenie na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Aż do tej zimy - stał w kącie, przykryty innymi rzeczami. Nawet sprzedawczyni przyznała, że jest brzydki. Ale ja widziałam w nim potencjał. Wiedziałam, że trzeba go przemalować i przetapicerować. Stwierdziłam, że skoro blogerki dają sobie radę z trudniejszymi meblami, to dlaczego ja nie mam spróbować. Po zakupie jednak odstał swoje - nie mogłam się zdecydować na tapicerkę i na kolor farby 
(a tak naprawdę to był pretekst, żeby zwlekać z rozpoczęciem prac, bo podświadomie chyba bałam się za to zabrać). W końcu kupiłam materiał kremowo-szary i znowu długo zastanawiałam się, czy drewniane elementy pomalować na kremowo, czy na szaro (kupiłam oba kolory farb). Rozważałam też wersję z kremowym drewnem i kremową tapicerką z ciemnymi ćwiekami nadającymi wyrazu (taki jednak będzie kolejny fotel, jeśli będzie...)


Podchodziłam do niego jak do jeża. I faktycznie zadanie nie było proste. 
Samo usunięcie starej tapicerki, ćwieków i zszywek zajęło mi kilka dni ciężkiej pracy. 
Solidnie były przytwierdzone. Potem malowanie, woskowanie. 
Nie od razu udało mi się wydobyć piękno zdobień, ale w końcu wyczaiłam sposób i oto efekt:


Kolejnym problemem okazały się nowe ćwieki. Ale i to pokonałam.






Bonifacy trochę przeszkadzał w sesji zdjęciowej
(chyba uważa, że jest bardziej fotogeniczny, niż jakiś fotel):





 Wcześniej fotelik wyglądał tak (na zdjęciu i tak wygląda lepiej niż był w rzeczywistości):



Nie wiem, kto wymyśla takie połączenia - przy tym kolorze drewna, tapicerka w kolorze nie wiem czego: orzecha, miodu, czy jeszcze czegoś innego (mam brzydkie skojarzenia). 
Zestawienie najgorsze z najgorszych. Ale to już przeszłość. Teraz ma nową szatę i nowe życie.
 Może nie jest doskonały, ale jest mój!
Czas pomarzyć o sekretarzyku do niego...

Pozdrawiam - Elli

środa, 6 sierpnia 2014

Krem i beż - kółka i kropki


Kolejne poszewki - ten materiał już znacie, przeznaczyłam go na tapicerkę stołka. Dzisiaj w innej odsłonie:





Do kompletu powstały jeszcze takie poszeweczki
:


Przód mają w duże kółka, tył natomiast w małe kropeczki:


Tak się prezentuje cały zestaw:

Pozdrawiam - Eli

piątek, 1 sierpnia 2014

Czarno-białe motywy


Często pokazuję czarno-białe poszewki, ale jest to wdzięczna i uniwersalna wersja, 
w związku z tym nie mogę się oprzeć takim materiałom.

Ten materiał znamy już z "Kasinych taboretów" :)
 

 Owieczki też są urocze:

I jeszcze trochę zdjęć zgranego duetu i szczegółów:

Tył poszewki z owieczkami jest z pasiastej bawełny, 
co daje możliwość wykorzystania poduszki z obydwu stron.
Pozdrawiam - Elli