poniedziałek, 27 października 2014

Poszewki do poczytania


Wróciłam :)
Pozwoliłam sobie wyjechać na tydzień do mojej rodzinnej miejscowości. 
Sama, a właściwie z moim kotem Bonifacym. 
Przede wszystkim, żeby oderwać się od codzienności, znaleźć czas dla rodziny i znajomych, dopilnować wykończenia po wymianie drzwi wejściowych.
 A przy okazji zwolnić tempo: poczytać, poszydełkować.
Jest to mała miejscowość, w której życie zamiera po godzinie 17 (podobnie, jak mój internet - z trudem starczało mi cierpliwości na odczytanie poczty - tak zamulał), natomiast w sobotę do południa tętni życiem, tworzą się korki na ulicach - wszyscy wtedy odwiedzają targ i markety, których jest jak na taką miejscowość całkiem sporo. 
Tutaj życie toczy się zupełnie innym rytmem niż we Wrocławiu.
Pierwsze trzy założenia udało mi się zrealizować. 
Gorzej było z czytaniem i szydełkowaniem - zabrakło czasu :)
Za to zdążyłam uporządkować jeden z pokoi, który do tej pory był dosłownie rupieciarnią. 
I już mam koncepcję stworzenia w nim kącika roboczego i kosmetycznego. 
Robiłam trochę zdjęć podczas mojego wypadu, ale pogoda była taka wstrętna, dni tak ciemne i ponure, że nie wiem, czy coś z tego będzie się nadawało do pokazania :( Muszę przejrzeć je na spokojnie. 
Na razie ogarniam to, co zastałam po powrocie. 
I na dodatek miałam dzisiaj montowane biurko mojego projektu. 
Jeszcze tylko muszę przemalować kontenerek i spróbuję co nieco zaprezentować :)

A tymczasem, żeby nie było, że dzisiaj bez zdjęć, prezentuję poszewki z tak modnymi ostatnio nadrukami tekstowymi:





Jak dobrze, że już nie pada i jest cieplej :)
Pozdrawiam - Elli

wtorek, 21 października 2014

Malowanie farbami Autentico



Jakiś czas temu pisałam, że dostałam od Oli Zebry kilka próbek farb Autentico 
(pisałam o tym tutaj).
Chciałam od razu je wypróbować, ale nie za bardzo miałam na czym. 
Dorwałam manekinka i stał się niebieski - potraktowałam go kolorem POLAR BLUE. 
Wstyd mi było prezentować taki drobiazg, ale dzisiaj  pokażę Wam go, 
bo pomalowałam kolejną rzecz i myślę, że już mogę co nieco o tych farbach powiedzieć.
Oto manekin:


Jak wyglądał wcześniej, raczej każdy z Was wie :)
Drugą rzeczą, która doczekała się potraktowania farbami Autentico był niciaczek, 
który przed zabiegiem wyglądał tak:



A tak wygląda po metamorfozie:







Moim zdaniem korzystna przemiana, są niedoróbki, ale jak to mówi jedna z blogerek 
"to jest hand made, więc jako rękodzieło może mieć niedociągnięcia" :)
Ale miałam skupić się na farbach: bardzo duży plus za kolory. 
Są przepiękne i w buteleczce nie zapowiadają tego, co pojawia się na drewnie. 
Niciaka malowałam kolorem PRIMABALERINA - środkowe szufladki oraz wnętrza wszystkich szufladek 
(właściwie jest biały, ale w załamaniach lub pod kątem daje lekko różową poświatę). 
ORCHIDEA jest na dolnej szufladce, na rączce i fragmencie pokrywek w górnych szufladkach 
(przepiękny kolor koktajlu jagodowego - chce się zjeść). 
Same górne szufladki potraktowałam kolorem Paris Grey Annie Sloan 
(aczkolwiek nie jest to ten sam piękny Paris Grey, o szarym odcieniu, którym malowałam stolik Kasi tutaj, lecz szary z odrobiną khaki).

Kolejny plus za zapach - pachną bardzo podobnie jak farby AS, ale mniej intensywnie. 
Pokrycie - manekin jest z surowego drewna i w tym wypadku Autentico świetnie pokryły: cieniutką warstwą, równomiernie. Gorzej było przy niciaku, który miał powierzchnię bardzo gładką. Trzykrotne malowanie nadal nie dawało zadowalającego efektu. Różnicę widziałam diametralną, gdy górne szufladki pomalowałam farbą AS - tu wystarczyła jedna warstwa.

I jeszcze jedno: kto malował farbami AS wie, że ich pigmenty rozwarstwiają się w pojemniku. Mnie to bardzo denerwuje - mam wrażenie, że nie uzyskam jednolitego efektu kolorystycznego na całej powierzchni.
W farbach Autentico na szczęście tego zjawiska nie ma.

Podsumowując - jeśli ktoś chce pomalować surowe drewno, jak najbardziej polecam farby Autentico!
Natomiast, jeśli chcecie malować gładkie powierzchnie trzeba być bardzo cierpliwym i liczyć się z tym, że trzeba poświęcić więcej farby i więcej czasu.

Cały czas jestem w trakcie poszukiwania farby, która będzie dobrze kryła gładkie powierzchnie, w tym także laminaty. Tak więc różnych prób na pewno będzie wiele...

Tak czy siak, niciaczek zamienił się z brzydkiego kaczątka w królewnę - Olu, to dzięki Tobie! :)

Pozdrawiam - Elli

piątek, 17 października 2014

Moja wariacja dyniowa



Pomarańczowy kolor dyni wpasowuje się w klimat jesieni - jesienne liście przybierają żółte, pomarańczowe i brązowe barwy, jesienne ubrania są bardziej beżowe, brązowe i rudawe.
A co zrobić, jeśli chce się wykorzystać to wszechobecne i niedrogie warzywo do dekoracji,
 a jego barwa niekoniecznie pasuje nam do wnętrza?
Pomalować!
Profanacja? Moim zdaniem - nie. 
Wszystko jest dozwolone, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia :)

Dlatego chwyciłam ze spraye i do dzieła. 
Pomysł nie jest mój - w sieci pełno jest malowanych dyń, 
natomiast zestaw kolorystyczny - tak.
Mam teraz dynie: białą, czarną i szarą. Wszystkim dodałam czubki i ogonki srebrne.





W necie twórczość dyniowa kwitnie. 
Znajdziecie tam dynie czarne, złote, różowe i niebieskie oraz mnóstwo innych.
 A także pomalowane w kwiaty, czy w misterne koronki.

Moje bardzo mi się wpasowały, aczkolwiek dopiero teraz na zdjęciach widzę, 
że miejscami przebija jeszcze kolor pomarańczowy. 
Okazuje się, że malowanie sprayem wcale nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać :)

Elli







środa, 15 października 2014

Wyniki LOSOWANIA


Termin zapisów do losowania upłynął przedwczoraj. 
Chętnych na moje poszeweczki było kilka osób. 
Bardzo się cieszę, że się Wam podobały! :)))







W wyniku losowania szczęśliwym posiadaczem zostaje:

MYSIA

Mysiu, proszę Cię o podanie na mój adres mailowy (capsella.mail@gmail.com) 
adresu, pod który mam poszeweczki wysłać.

Myślę, że zarówno Ty, jak i reszta pozostaniecie moimi czytelnikami:)
To było moje pierwsze losowanie, ale na pewno nie ostatnie. 
A do wylosowania będą nie tylko poszewki. 
Więc zaglądajcie. Zapraszam!:)

Elli

niedziela, 12 października 2014

Karafki mnożą się...


Niedawno pokazywałam Wam okazyjnie kupioną karafkę z okuciem. 
Moja karafka ma wysokość 32 cm. Poczułam więc wielką radość, 
gdy zobaczyłam w necie bardzo podobną o wymiarze 18 cm, za połowę tamtej okazyjnej ceny. 
Pomyślałam sobie, że moja karafka będzie miała "córeczkę".
No i okazało się, że sprzedający pomylił się, bo jego karafka ma 28 a nie 18 cm. 
Nie jest więc córeczką lecz bardziej młodszą siostrą. Ale i tak jest fajna. 
A najfajniejsza jest cena. Uwielbiam takie okazje:


A tak wyglądają razem:


Na zdjęciu wyżej słabo widać, więc pokażę Wam w zbliżeniu nasze trzy szklane aniołki, 
które kupiłam, gdy syn był mały i które do dziś czuwają nad naszą trójką :)


No i chyba nie chwaliłam się przepięknym stojakiem na butelkę, kupionym za 10 zł, bo jest uszkodzony.



Czy ktoś zgadnie, co jest z nim nie tak?:)


Oczywiście przypominam o losowaniu poszewek w tulipany, 
które odbędzie się we wtorek :)
Miłej niedzieli!
Elli




środa, 8 października 2014

Dmuchawce



Wspominałam w jednym z wcześniejszych postów, 
że będę Wam pokazywać poszewki z bardzo fajnych materiałów. 
Patrzę, patrzę na zdjęcie poniżej i zastanawiam się, czy mi uwierzycie, 
że ta poszewka jest naprawdę śliczna. 
Niestety, zdjęcie nie oddaje pięknej groszkowej zieleni, dwóch odcieni szarego, 
a na to jest dołożone to, co najbardziej lubię - kolor biały.
Chyba czas najwyższy zacząć składać na profesjonalny aparat fotograficzny. 
To będzie kolejna rzecz na liście moich marzeń.
Mimo wszystko zaprezentuję Wam te dmuchawce, latawce... 
Może na którymś ze zdjęć dopatrzycie się w nich tego, co ja zobaczyłam :)




O! Chyba to zdjęcie poniżej jest najbliżej rzeczywistości:



Z tyłu jest popielata bawełna w białe grochy.
Moim zdaniem pasuje tu świetnie:



Na zakończenie przypominam o wciąż trwającej zabawie - cały czas 
można się zapisywać w kolejkę do losowania poszewek w tulipany :)

Pozdrawiam serdecznie - Elli

niedziela, 5 października 2014

Ciasto z owocami



Nie jestem fanką gotowania, nie mogłabym na przykład prowadzić bloga kulinarnego, 
bo nie jest to moja pasja. Ale mam kilka "żelaznych" dań, które według moich bliskich 
są w moim wykonaniu lepsze niż u innych. 
Nieskromnie powiem, że ja też jem je z większym smakiem, gdy przyrządzę sama. 
Należą do nich między innymi pierogi różnej maści, gołąbki, ryba po grecku, 
czy też szarlotka, sernik na zimno. 
Ale najbardziej lubię proste, szybkie przepisy, wykonanie których nie zajmuje dużo czasu,
 a daje pyszny efekt. Chętnie takie przepisy "kupuję", chętnie też podaję je dalej. 
Do takich należy między innymi przepis na ciasto owocowe. 
A że owoców w tej chwili w bród, z przyjemnością się nim z Wami podzielę:


Jest to po prostu biszkopt (odwrócony do góry nogami) i owoce, 
a dla niezorientowanych podaję przepis:
1. Wykładamy małą tortownicę papierem do pieczenia lub pergaminem;
2. Na dno kładziemy owoce (ja akurat położyłam połówki śliwek, ale mogą być np. pokrojone w ósemki jabłka):


3. Szklankę cukru, cukier wanilinowy i 3 jajka ubijamy na puszystą masę;
4. Dodajemy 1,5 szklanki mąki z łyżeczką proszku do pieczenia i delikatnie mieszamy;
5. Biszkopt wylewamy na owoce;


6. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok 40 minut w temperaturze 175 - 180 stopni (najlepiej sprawdzać patyczkiem, czy ciasto w środku jest już suche);
7. Po wyjęciu zostawiamy do przestudzenia, a następnie wykładamy na talerz do góry nogami i zdejmujemy papier do pieczenia.
8. Można posypać cukrem pudrem:


Smacznego!
 
Przypominam o zabawie i zapraszam wszystkich chętnych do udziału w LOSOWANIU :)
Zabawa trwa do 13 października, więc jest jeszcze trochę czasu.

Elli

środa, 1 października 2014

Zabawa - kto chce poszewki w tulipany?



Ostatnio trafiłam kilka fajnych materiałów w bardzo ciekawe wzory.
Oczywiście powstały z tego poszewki, 
które będę Wam w najbliższym czasie pokazywała :)

A na początek chcę Wam podziękować za tak liczne w ostatnim czasie 
odwiedziny na moim blogu i w ramach tych podziękowań przeznaczyłam dla Was prezent.
 Do wygrania jest zestaw dwóch cudnych poszewek na podusie:




Poszewki są z białej bawełny w czerwono-zielone tulipany, 
tył wykonany z czerwonego lnu.


Żeby wziąć udział w zabawie, wystarczy zostawić komentarz pod tym postem 
i zadeklarować chęć wzięcia udziału w losowaniu.
Będzie mi miło, jeśli poinformujecie o tym losowaniu na swoich blogach, 
ale nie jest to wymóg.
Udział mogą też wziąć "anonimy", jeśli pod komentarzem podpiszą się imieniem lub pseudonimem.
Wpisywać się można do 13 października 2014r,
wynik losowania ogłoszę 15 października.


Życzę szczęścia w losowaniu i pozdrawiam!
Elli