piątek, 28 listopada 2014

Wygrana w konkursie :)



Pierwszy raz w życiu coś wygrałam - ucieszyłam się niezmiernie, 
gdy zobaczyłam siebie na liście czternastu zwycięzców w konkursie wnętrzarskim
 ogłoszonym przez Home on the Hill
Olu, jeszcze raz bardzo dziękuję:)


Moja wygrana to:




Super!
Nagroda wczoraj do mnie dotarła (bezpośrednio od fundatora nagrody). 
Nie wiem czemu, ale sądziłam, że plakat będzie oprawiony. 
Może dlatego, że na prezentowanym zdjęciu jest w ramce. 
A tymczasem dotarła do mnie zrolowana kartka.
No cóż... "darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda" :) 
Trzeba będzie rozejrzeć się za odpowiednią ramką, żeby mógł zawisnąć w odpowiednim miejscu.
Z tego też powodu nie mogłam Wam pokazać, jak nagroda prezentuje się u mnie, 
bo ramkę dopiero muszę zakupić.

***

A przy okazji chciałam pochwalić się okazyjnym zakupem w Rossmanie 
- drewniane ozdóbki po 3.99 zł za sztukę. 
Odezwała się we mnie moja praktyczna strona - zawieszki będzie można wykorzystać nie tylko na święta:). 
W związku z tym nie mogłam im się oprzeć:






W niektórych miejscach są lekko surowe, ale nie wymagajmy cudów za taką cenę.
 Wystarczy wziąć drobny papier ścierny i troszkę "pogłaskać".

Pozdrawiam - Elli


poniedziałek, 24 listopada 2014

7 kroków do "Świąt bez stresu i zmęczenia"


Zrobiłam przegląd ozdób choinkowym i postanowiłam, 
że w tym roku choinka będzie szklano-srebrno-biała.
Jeszcze tylko trzeba co nieco dokupić.














Sklepy już nas zasypują asortymentem świątecznym, warto więc powoli zacząć przygotowywać się do Świąt. Choćby po to, żeby nie robić wszystkiego w ostatniej chwili, a potem spędzać wigilię co prawda przy pięknie i suto zastawionym stole, ale ledwo powłócząc nogami ze zmęczenia.

1. PRZYGOTOWANIE
Na pewno jest to odpowiedni moment, żeby przejrzeć zastawę stołową, sztućce (wyczyścić srebra), sprawdzić, w jakim stanie są obrusy oraz dekoracje. Jeśli okaże się, że trzeba coś dokupić - można to zrobić teraz. Spokojnie i bez kolejek.

2. ZAKUPY
Teraz także można zrobić listę potraw, które chcemy przygotować na wigilię i na święta. Gdy mam taką listę, kolejnym krokiem jest lista składników potrzebnych do wykonania tych potraw (przy okazji można zrobić przegląd zapasów domowych). I tę listę dzielę na dwie: na jednej są rzeczy, które można kupić wcześniej (produkty trwałe jak mąka, cukier, przyprawy, słoiki itd.), drugą listę stanowią rzeczy, które  trzeba kupić w ostatniej chwili. Często okazuje się, że ta druga lista jest na tyle krótka, że nie trzeba z nią gonić do marketu i stać w kolejkach, tylko można zrealizować w pobliskim sklepiku. Przyznajcie, że w ten sposób oszczędzamy sobie sporo czasu i nerwów związanych z przedświątecznym zakupowym szaleństwem.

3. PREZENTY
Jeśli robimy sobie prezenty, to jest już najwyższa pora, żeby je kupić, zrobić:) lub zamówić przez internet (nie ma obawy, że nie zdążą dojść).

4. PORZĄDKI przedświąteczne.
Najlepiej zadania wypisać w punktach. I nie ogólnie "porządki w łazience", tylko konkretnie:
1. posprzątać w szafkach łazienkowych
2. wyczyścić piekarnik
itd.

Można sobie przy kolejnych punktach wyznaczyć daty, a można po prostu po zrealizowaniu kolejne punkty wykreślać. Będziemy wtedy widzieć na jakim jesteśmy etapie, ile jeszcze zostało nam do zrobienia. I nie radzę sprzątać wszystkiego na raz. Lepiej rozłożyć to sobie w czasie.

5. PICHCENIE
Tydzień przed świętami tworzę sobie tabelkę z kalendarzykiem i pod każdym dniem wypisuję dokładnie, co zrobić (w oparciu o listę potraw, którą przygotowaliśmy znacznie wcześniej), np.
Poniedziałek:
1. rozmrozić karkówkę
2. upiec ciasteczka
itd.
Wtorek:
1. ugotować barszcz
2. przygotować nadzienie do pierogów
itd.
Środa:
1. zrobić sałatkę jarzynową
2. przyprawić rybę
itd.

Wypróbowany i sprawdzony sposób, żeby nie spędzić w kuchni prawie całego dnia wigilijnego :)

6. CHOINKA
Zwyczaj nakazuje, żeby ubierać ją w Wigilię. I do tej pory tak robiłam, czasem ubieraliśmy ja dzień przed. Ale w tym roku postanowiłam, że ubiorę ją kilka dni wcześniej, może nawet tydzień przed.
Moim zdaniem drzewko bardziej nas cieszy w momencie oczekiwania na Święta. A co za tym idzie, wprowadza nas w atmosferę świąteczną. Choinka stojąca po Świętach to już nie taka sama radość.
Poza tym, jeśli okaże się, że czegoś na niej brakuje, zdążymy dokupić i przystroić ją.


7. POMOC RODZINY
We wszystkie prace starajmy się włączyć członków rodziny. To prawda, że same zrobimy wszystko najlepiej. Ale rozważmy: czy rodzina woli usiąść przy mniej doskonałym stole z uśmiechniętą mamą, czy przy perfekcyjnym ale z mamą, która ledwo widzi na oczy ze zmęczenia. Ku rozwadze...

Pewnie dla wielu z Was to, co napisałam jest oczywiste. Ale może znajdzie się parę osób, które dzięki tym wskazówkom będą miały miłe święta.

Pozdrawiam - Elli


piątek, 21 listopada 2014

Prosty świecznik



Trafiłam ostatnio na drewniane świeczniki, które urzekły mnie swoją prostotą.
Podobają mi się skrajne rzeczy: bogato zdobione i bardzo proste. 
Niemożliwe? Możliwe, tym bardziej, że bardzo fajnie można je ze sobą łączyć i przez takie połączenia jeszcze bardziej podkreślać ich walory.



Pomalowałam je białą i szarą farbą i jeśli komuś się podobają, to jest okazja, bo wrzucam je do SKLEPIKU.
Są cztery sztuki, więc mogą służyć jako świeczniki adwentowe. Zapraszam :)
Jeszcze tylko fotka, jak wyglądały przed malowaniem:


Niedługo też pojawią się w Sklepiku inne gadżety świąteczne, więc zaglądajcie :)
Na dzisiaj tyle, biorę się do roboty...

Pozdrawiam - Elli

poniedziałek, 17 listopada 2014

Daleko od miasta



Niedawno odwiedziła mój blog Aldia Arcadia, nie omieszkałam więc zajrzeć też do niej:)
Moją uwagę zwrócił post UCIECZKA NA WIEŚ, w którym Aldia zachęca do oglądania programu o tym samym tytule w Domo+.
Oglądałam nie raz. Wciąga:) Przede wszystkim różnorodność i możliwości. 
Myślę, że dzięki takim programom zmienia się też nasza wieś. 
Coraz więcej jest uroczych, klimatycznych i zadbanych domków. 
Zresztą, wystarczy przejrzeć blogi, gdzie koleżanki pokazują żywe tego przykłady :)

Ale jest to program brytyjski i pokazuje brytyjską wieś. Piękną, ale jednak brytyjską...
Uważam, że bliższa ciału koszula i chcę Was zachęcić 
(a może nie trzeba, bo już oglądacie) 
do programu polskiej produkcji także  w Domo+ pt. "DALEKO OD MIASTA". 
Nie jest to program o wnętrzach (chociaż też je pokazuje), a bardziej o...

Każdy odcinek zaczyna się od słów:
Nie zdarza Wam się czasami pomyśleć: "A może by tak rzucić wszystko i wynieść się na wieś. Odetchnąć pełną piersią i zająć się...
No właśnie.... Czym???"
I o tym jest ten program. Prowadząca odwiedza byłych mieszczuchów, którzy podjęli odważną decyzję i układają sobie życie na nowo - daleko od miasta. Chce wiedzieć, co robią, jak zarabiają na utrzymanie, czy nie brakuje im miejskich atrakcji i czy życie na wsi to sielanka. A może to nieustanna praca? To tylko kilka z wielu pytań, które zadaje bohaterom swojego programu.
W jednym z odcinków mogliśmy zobaczyć małżeństwo, które w Kadzidłowie otworzyło oberżę "Pod psem". Ale nie tylko. Zbierając stare domy stworzyli swoiste muzeum:








źródło:Sielskie Życie

A moja dygresja - na taką całkowita zmianę życia porywają się chyba w większości ludzie z korporacji.
Wiem coś o tym, bo w korporacji wytrzymałam 3,5 roku. 
Po czym stwierdziłam, że człowiek nie żyje po to, żeby pracować, 
lecz pracuje po to, żeby żyć. 
I podziękowałam. Czy żałuję? 
Odejścia na pewno NIE!

Pozdrawiam - Elli

piątek, 14 listopada 2014

Łazienka dla kolejnego pokolenia




Użytkownicy łazienki, którą przedstawiłam w poprzednim poście, przez tych kilka lat korzystania byli bardzo z niej zadowoleni. Szczególnie 3 kobietki w rodzinie. 
Twierdziły, że czasami wszystkie trzy na raz się w niej szykowały. 
Ale bez przesady - jedna z nich chyba była wtedy pod prysznicem :)
Gdy jedna z córek przyjaciółki dostała mieszkanie do całkowitego remontu, 
znowu zostałam poproszona o pomoc. Z tą różnicą, że na bardzo późnym etapie robót - w zasadzie łazienka miała zrobione wszystkie instalacje, obłożona była płytami kartonowo-gipsowymi, kafle też już były wybrane. Pozostało zaproponować efektowne ułożenie kafli. 

Problem powstał gdzie indziej. Niestety, okazało się, że kibelek został umieszczony w bardzo niefortunnym miejscu, uświadomiłam nowym właścicielom, że po założeniu umywalki o standardowych wymiarach, będą mogli siadać na kibelku tylko bokiem. O przeróbce instalacji na tym etapie prac nie było mowy.
Poszperałam w necie i znalazłam rozwiązanie - długą i wąską (31x90) umywalkę SLIM. 
Na dodatek ładną i w dobrej cenie. I z blacikiem. Stolarz dorobił do niej szafkę i sytuacja została uratowana - umywalka zmieściła się pod ścianą i nie przeszkadza w korzystaniu z kibelka na wprost.



Do kafli, które wybrała młoda dama zaproponowałam mozaikę, która moim zdaniem dodała jednokolorowym kaflom wyrazu i wdzięku:
Ściana z kibelkiem jest cała brązowa, pozostałe ściany w kolorze kremowym. 
Mozaika wpasowała się w jeden i w drugi kolor.


Szkoda, że łazienki, nawet w nowo stawianych budynkach cały czas są traktowane po macoszemu, jeśli chodzi o ich powierzchnię. A przecież jest to jedno z najważniejszych pomieszczeń w naszym mieszkaniu, więc powinno być wygodne, ładne i przestronne. Ale o tym ostatnim przeważnie możemy pomarzyć.
No chyba, że sami budujemy dom i możemy na etapie projektu ją zaplanować. 
I tego wszystkim życzę :)
Elli


poniedziałek, 10 listopada 2014

Projekt sprzed lat i telewizor w pięknej ramie


Łazienkę mojej przyjaciółki z lat szkolnych projektowałam kilka lat temu, nawet nie potrafię powiedzieć ile. Do tej pory nie miałam zdjęć tej łazienki, bo albo nie było czasu, albo nie miałam aparatu, albo spotkanie było na działce przy grillu, a nie w mieszkaniu... I tak zeszło.
Za to teraz, gdy zatrzymałam się tam na dłuższą chwilę, nadarzyła się okazja, żeby pstryknąć parę fotek. Zdjęcia nie są wystylizowane - tak mieszkają zwykli ludzie w zwykłych mieszkaniach. I ze względu na metraż i wygodę wiele rzeczy mają na wierzchu.
Łazienka, jak to zwykle w blokach bywa, ma całe trzy metry kwadratowe. Właściciele sami wybrali kafle, moim zadaniem było funkcjonalnie rozmieścić urządzenia. Wcześniej po lewej stronie od wejścia był kibelek, wzdłuż ściany na przeciwko drzwi była wanna i po prawej stronie umywalka.
W miejscu kibelka stanęła kabina prysznicowa, za nią schował się kibelek,


a po prawej stronie zaplanowałam blat z wbudowaną umywalką, Pod blatem zmieściła się szafka, płytka pralka i półeczki na rogu. Na górze są pojemne szafki, a po lewej stronie lustra obudowany junkers:


Łazienkę optycznie powiększają dwa lustra: jedno nad blatem, a drugie naprzeciwko drzwi. To drugie, umieszczone od podłogi prawie do sufitu, stanowi przedłużenie pasa kafli podłogowych w jasnym kolorze. Wąskie i wysokie, okazało się kluczowe - poprzez odbicie amfiladowego układu pomieszczeń daje wrażenie niekończącej się głębi i znacznie powiększa malutką łazienkę,

Uwielbiam blaty, można na nich ustawić wszystko, co w małych łazienkach jest bardzo istotne. W swojej łazience zrobiłam na blacie kącik do malowania z dodatkowym lustrem i oświetleniem. Kosmetyki staram się mieć uporządkowane w różnego rodzaju pojemnikach i tackach, żeby nie było chaosu.
Dzisiaj takich łazienek jest już sporo, ale parę lat temu robiła wrażenie i zbierałam wyrazy uznania od odwiedzających ją :)

I najlepsze na koniec - mąż Gosi sam oprawił telewizor w ramę!
Tak, tak - to na zdjęciu poniżej to nie obraz, to TELEWIZOR :)

Uważam, że to świetny patent. Muszę koniecznie ten pomysł wykorzystać :)
W następnym poście pokażę łazienkę kolejnego pokolenia.
Pozdrawiam - Elli

piątek, 7 listopada 2014

Biały i czarny pasuje do wszystkiego



Dzisiaj zmiana tematu - prezentuję kolejną biało-czarną poszewkę na poduszkę.
A dlaczego? 
Z kilku powodów.
Po pierwsze kolor biały i czarny jest bardzo modny.
Po drugie biały i czarny pasuje do wszystkiego.
Po trzecie - świetnie wpisuje się w różne pory roku, 
nawet w Święta Bożego Narodzenia, gdy za oknami jest biało i czarno.

Uroczyście informuję, że otworzyłam dzisiaj podstronę SKLEPIK
na którą serdecznie zapraszam:)
Na początek oferuję biało-czarne poszewki właśnie. Także tę prezentowaną dzisiaj.
Ale będę dodawała inne swoje wyroby, więc zaglądajcie!








Prezentowana dzisiaj poszewka ma przód z białej bawełny w ornamentowe wzory pluszowe.
Tył, jak bardzo często u mnie, z czarnego lnu w białe ciapki. 
Niestety, len już się kończy, więc niewiele prac będzie z jego udziałem.

A w następnym poście znowu będzie moim tygodniowym wypadzie :)
Pozdrawiam
Elli


poniedziałek, 3 listopada 2014

Kolorowe drobiazgi


Przejrzałam zdjęcia z mojego wyjazdu, o którym pisałam w poprzednim poście. 
Wbrew moim obawom niektóre wyszły całkiem fajnie :)
I stwierdziłam patrząc na nie, że w tym drugim mieszkanku mamy całkiem sporo sympatycznych drobiazgów i pamiątek.
Więc skoro ten blog służy do uwieczniania ważnych dla mnie rzeczy, nie może tych zdjęć tutaj zabraknąć.

Zacznę od rzeczy najstarszej, którą dostałam od mojej mamy, a ona dostała ją od swojej mamy - jednym słowem: przedwojenna porcelana. Trochę zniszczone to puzdereczko, widać na nim ząb czasu, ale rysunek na pokrywce zachował się całkiem dobrze:


Druga rzecz, trochę młodsza, bo z połowy ubiegłego wieku, to dzbanek do herbaty z pięknej cienkiej porcelany. 
Do niego mam jeszcze sześć przecudnych filiżanek ze spodkami, tak małych, że mieszczą się w nich dwa łyki herbaty:

Nie wiem, czy paterka jest stara, czy nie. Dla mnie było to nieistotne. 
Urzekły mnie jej kolory i wylicytowałam ją na allegro za niewielkie pieniądze:

I jeszcze kolorowe szkło uzbierane na giełdach staroci:

Młynek do kawy czeka na powieszenie w kuchni:

Błękitna żardiniera przy okazji porządków znalazła swoje miejsce w pokoju "niebieskim":

W sypialni nad naszymi głowami czuwa aniołek:

Wychodzi na to, że w tym mieszkaniu jest bardziej kolorowo. 
Zdjęcia z wrocławskiego mieszkania są raczej monochromatyczne. 
I tu, i tu, będą następowały zmiany - mam nadzieję :)

Pozdrawiam - Elli