poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Balkonowe odrodzenie

Uwielbiam ten czas, gdy mogę chociaż trochę posiedzieć na moim niewielkim balkoniku. 
A z niego mam widok na drzewa ubielone kwieciem.
Mieszkam w dużym mieście, w dużym bloku, przy jednej z głównych ulic, ale widok z okien mam bardzo ładny - z każdej strony zieleń, ogródki i drzewa. Nie mogę narzekać.
Trochę się wzięłam za odświeżenie balkonu po zimie. W zasadzie trzeba było usunąć wszystkie badyle, 
z zeszłego roku pozostał tylko bluszcz zimozielony. Mój M. dosadził koło niego fiołki i stokrotki 
z półdzikiego ogrodu i (o dziwo) przyjęły się:


Na pchlim targu trafiłam naczynka z miedzi. Od razu wiedziałam, że wykorzystam je jako doniczki. Do jednego z nich dowiązałam sznurek, żeby można było powiesić na kratce, drugie miało potrójny łańcuszek:



a trzecie naczynko ma nóżki i rączkę - przecudne!


Na razie mój mini ogród zdominowały bratki, stokrotki i niezapominajki:




Ale stopniowo uzupełniam moje półki, żeby osłonić się z jednej strony przed oknami sąsiedniego bloku:




Uwielbiam patrzeć, jak przyroda budzi się do życia! 
Jeszcze kilka zbliżeń:




Pozdrawiam wiosennie!
Elli







piątek, 24 kwietnia 2015

Co biały kolor ma w sobie takiego?


No właśnie. Co on w sobie ma, że co bym nie pomalowała, zyskuje na wyglądzie?
Skoro białe rzeczy wyglądają lepiej, to dlaczego świat nie jest biały?
Nie, no wszystko białe byłoby nudne. 
Ale baza biała, szara, beżowa zawsze będzie dobrym tłem dla kolorów.
A co do malowania, przedstawiam kolejne metamorfozy drobiazgów.
Byka już pokazywałam, ale kule to nowość:









Ceramiczne ażurowe kule wyglądały ciężko w srebrnym kolorze. 
Patrzenie na nie męczyło oczy.





Różowy kolor lubię, 
ale nie w tym odcieniu, w którym był świecznik w swojej oryginalnej postaci.
Po pobieleniu na pewno będę go częściej eksponować i używać:



I to jeszcze nie koniec malowania :)
Elli


piątek, 17 kwietnia 2015

Eklektyzm w nakryciu stołu


Niedawno pokazywałam świąteczne nakrycie wielkanocnego stołu (TUTAJ)
Muszę się przyznać, że do tej aranżacji wykorzystałam porcelanę, 
której właściwie chciałam się już pozbyć:


Chodzi mi o kremową porcelanę ZPS "Karolina". Mam ją od wielu lat i trochę mi się opatrzyła, trochę elementów się wytłukło. Z drugiej jednak strony szkoda mi jej było, bo  kupiłam ją na sztuki (co wiele lat temu graniczyło z cudem - wszędzie były same komplety). Dzięki temu miałam więcej niż sześć talerzyków deserowych, różnego rodzaju półmiski, za to zrezygnowałam z talerzy głębokich na rzecz miseczek. Oprócz tego: kubki, filiżanki, sosjerka, cukierniczka, miska i sama nie wiem, co jeszcze.
Stworzenie kolejnego takiego zestawu byłoby niełatwe i na pewno kosztowne.
Jakaż więc była moja radość, gdy w Ikei wpadły mi w oko talerze ARV w kolorze szarym.
 Na początek "z pewną dozą nieśmiałości" wzięłam jeden talerzyk i miseczkę, żeby przymierzyć. 
I to było to! Bardzo podobny ornament zdobiący brzegi i idealne zgranie kolorów z moją Karoliną. 
Moja zastawa już nie jest nudna, mogę ją zestawiać na różne sposoby.

To mnie natchnęło do kolejnych łączeń różnego rodzaju zastawy stołowej ze sobą. 
Oto moje przymiarki - na początek czarno-biały talerzyk ze złotymi dekoracjami (serwis kawowy 
z talerzykami deserowymi ktoś chciał wyrzucić, a ja się nim zaopiekowałam) i pięknie dekorowane na złoto szkło włoskiej firmy IVV (to z kolei pochodzi z likwidowanej galerii, kupiłam dosłownie za grosze):



Zdjęcia nie oddają uroku tego połączenia, ale moim zdaniem to całkiem zgrana para :)

Inne zestawienie to szklane talerze w głębokim bordowym kolorze (IVV) i zwykła biała porcelana - talerz deserowy to po prostu Arcopac, a malutki talerzyk wygrzebałam na starociach za przysłowiową złotówkę:




Kolejne zestawienie to geometryczne ręcznie robione talerze (różnią się od siebie minimalnie kształtem 
i rozmiarem, co świadczy, że nie wyszły spod maszyny - to także IVV z likwidowanej galerii) oraz talerzyk 
z granatowymi kwiatkami z zasobów moich teściów, do tego filiżanka ze staroci:




Tak się zastanawiałam, czy można zestawiać kwadratowe talerze z okrągłymi. 
Ale stwierdziłam, że zasady są po to, żeby je łamać :)

No i wreszcie talerze, które wszyscy znają i lubią (Pepco) i które chyba najłatwiej zestawiać - czerń i biel zawsze super się komponuje. Do tego biały i czarny Arcopac 
oraz talerz w biało-czarne pasy z Ikei:






Można zestaw czarno-biały ożywić kolorem. Ja dodałam pomarańczowy talerz, 
ale będzie dobrze wyglądał prawie każdy inny kolor. 
Zarówno intensywny w swojej barwie, jak i pastelowy:




Dużo dzisiaj zdjęć, ale jak się rozkręciłam, to nie mogłam przestać zestawiać :)
A możliwości jest jeszcze wiele, wiele...

Elli

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Kolejne malowanki


Właśnie stwierdziłam, że największą przyjemność sprawia mi przemalowywanie różnych rzeczy.
Efekt "po" sprawia mi tyle satysfakcji, że najchętniej przemalowałabym wszystko wokół siebie.
Tym razem pod mój pędzel (a właściwie spray) wpadła figurka byka i taca.
Byk jest  ważny dla mojego męża, bo jest on spod tego znaku. 
Poza tym byk jest jednym z symboli giełdy (obok niedźwiedzia), 
a mój M. jest fanem giełdy i namiętnym graczem. 
Dlatego byczek znalazł się w naszym domu. 
Ale jego kolor przestał pasować do naszych wnętrz, więc na jakiś czas zniknął, 
żeby teraz ukazać się w nowej odsłonie:



Rozważałam kolor czarny dla byka. Stanęło na białym (zawsze mogę przemalować).
Taca też zdecydowanie częściej znajdzie zastosowanie, jeśli jest w kolorze białym:







Dla porównania zamieszczam zdjęcia "przed":





Wraz z budzącą się wiosną za oknem, powoli budzi się we mnie chęć działania, realizowania nowych projektów. Większych i mniejszych. Myślę, że wkrótce będę miała co tu pokazywać :)

Elli




piątek, 10 kwietnia 2015

Inny Wrocław



Pogoda zrobiła się przepiękna. Zapraszam więc na spacer po mieście.
Ale zupełnie inny spacer...
Czasem widać je z daleka, a czasem trzeba wejść w zaułki starych kamienic.
Niektórzy je kochają, niektórzy nienawidzą.
Powstaje ich coraz więcej. Niektóre są przepiękne. O co chodzi? 
O MURALE. Wrocławskie murale.
Jest to zjawisko na tyle popularne w naszym mieście, że powstał alternatywny przewodnik po stolicy Dolnego Śląska oraz mapa, a mianowicie "tropem wrocławskich murali".
Jeśli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam TUTAJ

A jako próbkę przedstawiam kilka obrazów, które sfotografowałam w jednym miejscu, w centrum miasta.
Wystarczyło skręcić w podwórko:











 I jeszcze jeden piękny mural, który wcale nie jest ukryty.
Wręcz przeciwnie, otwiera wrota do Nadodrza na jednym z głównych skrzyżowań Starego Miasta:


Czy to sztuka? Moim zdaniem tak. Dodaje koloru i kolorytu miastu. Choćby teraz, gdy nie ma jeszcze zieleni, a drzewa zaczynają dopiero nieśmiało kwitnąć. Dzięki nim niejedna szpetna ściana nabrała niesamowitego wyrazu.
Słyszałam, że w Warszawie jest artystka, 
która zdjęcia takich murali wykorzystuje w dekoracji wnętrz.
To też jest jakiś pomysł!

Pozdrawiam i zapraszam do naszego pięknego miasta :)
Elli