piątek, 25 września 2015

Klasyczne brązy i dylematów "polszczyzny" część II.



Kolejne bawełniane poszewki, które Wam przedstawiam, 
będą się podobać miłośnikom brązów (ale myślę, że nie tylko).
Bardzo wpisuję się w panującą od kilku dni jesień.
I z jesiennymi dekoracjami będę się ładnie komponować
Muszę pomyśleć nad takimi aranżacjami, jak tylko złapię wolną chwilę :)





Niedawno (TUTAJ) pisałam o problemach z naszym ojczystym językiem.
Okazuje się, że nie tylko ja (na szczeście) jestem uczulona na tym punkcie.
Wy także macie słówka i zwroty, na które reagujecie gęsią skórką.
Dzisiaj więc wrócę do tego tematu :)

Mając do czynienia z remontami na pewno spotkaliście się 
z perełką językową panów "fachowców"
Nie wiem dlaczego, ale oni wszyscy zawzięli się, zmówili, 
już sama nie wiem co zrobili, 
ale uważają, że "kafel" jest rodzaju żeńskiego. 
Oni nigdy nie powiedzą: ten kafel. Oni mówią: ta kafla, ta kafelka! 
Skąd im się to wzięło?
Odpowiadam im z uporem: już panu daję tego kafla 
(podkreślam tonem właściwe słowo). 
I nic, są nieugięci! Może im się pomyliło z "taflą"?
Ostatnio widziałam ogłoszenie na OLX: 
"Sprzedam stolik z czerwoną kaflą". Ręce opadają...


Ręce mi też opadają w warzywniaku:
Poproszę porę! Czy ta pani chce kupić porę roku
To warzywo ma rodzaj męski! To jest "POR", a nie "pora".

Ale ja też nie jestem bez wad. 
Ostatnio jadąc samochodem słuchaliśmy radia 
i zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, 
że zwrot "idę na tramwaj" jest niepoprawny 
(bo nie będę jechała na tramwaju). 
Może ta bardzo niepoprawna, ale popularna forma, 
której ja też używałam wzięła się ze skrótu "idę na przystanek tramwajowy". 
Bo "iść na przystanek" jest poprawne.
Oj, skomplikowany ten nasz język :)

Dlatego poprawiajmy się nawzajem, ale róbmy to grzecznie i z uśmiechem :)


Pozdrawiam - Elli




poniedziałek, 21 września 2015

Migawki z Oazy


Na weekend wyskoczyliśmy do naszej Oazy.
Chciałam porobić zdjęcia moich nowych nabytków w ich docelowym otoczeniu. 
Zostawiłam to na niedzielę, bo sobota była taka piękna i tak szybko zleciała.
A w niedzielę zamiast pięknego słońca, od rana ciemności. 
Cierpliwie czekałam na przejaśnienie, 
ale pozostało mi niewiele czasu na fotki, bo zbieraliśmy się już do domu. 
Pewnie dlatego jakość niektórych z nich nie jest do końca taka, jak oczekiwałam, 
ale chciałam się pochwalić nowymi gadżetami, więc wybaczcie :)




Moja ulubiona stara porcelana - cukiernica i mlecznik - nie mogłam się im oprzeć.
Na szczęście mój mąż też lubi takie rzeczy, 
więc chętnie sięga do kieszeni przy takich okazjach.




Nie wiem, czy ta akwarela jest stara, czy po prostu zniszczona. 
Dla mnie to nieistotne.
Podoba mi się jej klimat, temat i kolorystyka. 
Dlatego trafiła na naszą półkę.


Kuchnia wzbogaciła się o pojemniki:




A Ikeowski różowy lampion doczekał się przemalowania na biało:



Świeczniki poniżej to dawny zakup z Empiku 
(ale niedawno znowu się pokazały w sprzedaży):


Nie mogę się nacieszyć parapetami, bardzo odmieniły wnętrza w tym mieszkaniu.
Na odchodnym cyknęłam jeszcze zdjęcie parapetu w kuchni:


Lubimy tam jeździć, 
bo nie będąc w Oazie codziennie nie opatrzyły nam się te wszystkie aranżacje i dekoracje. 
Dlatego za każdym razem, gdy przekraczam próg, wzdycham "ale tu ładnie".
Co nie zmienia faktu, że może być jeszcze ładniej. 
Już mam szeroko zakrojone plany zmian. 
Głównie dotyczą one malowania, malowania i jeszcze raz malowania :) 
Co zrobię, że tak już mam?

Wszystkiego dobrego - Elli

piątek, 18 września 2015

Trochę spóźniona prezentacja :)



Aż się wierzyć nie chce, że wczoraj we Wrocławiu słupek rtęci doszedł do 34 stopnia w cieniu!
W drugiej połowie września!
Niemniej jednak czuć już zbliżającą się jesień. 
Do wczorajszej temperatury nie pasował mi np. szybko zapadający zmrok. 
Coraz więcej liści jest pod nogami. A i kasztany się już zdarzają. I orzechy. 
Jesień idzie, jak nic :)
Niedługo będziemy zmieniać też wystrój wnętrz na bardziej jesienny. 
Pierwsze co zmieniam, to poszewki. 
I dopiero teraz spostrzegłam, że nie pokazałam Wam wiosennej wymiany w tym zakresie. 
Ale lepiej późno niż wcale :) 
Chwalę się więc poszewkami w ornamenty w stylu angielskim 
oraz przepiękną i bardzo wiosenną poszewką w motyle. 





Motylkowa poszewka zawiera wszystkie moje ulubione kolory na ulubionym szaro-beżowym tle.
Dwa z tych kolorów (biały i szaro-beżowy) powtarzają się na poszewkach w ornamenty. 
Dzięki temu poduszki tworzą ciekawy zestaw.



Zapraszam Was do zaglądania do mojego Q-FERKA.
Obiecuję, że będzie się w nim pojawiać więcej przedmiotów :)

Pozdrawiam - Elli

poniedziałek, 14 września 2015

Szary z beżowym ożywiony turkusem i dylematy "polszczyzny"



Przeglądając pliki ze zdjęciami zauważyłam, 
że nie pokazałam Wam poszewki, która powstała już jakiś czas temu.
A że ma bardzo ciekawe zestawienie kolorystyczne, nie chciałabym jej pominąć :) 




Piękna poszewka już znalazła nowego właściciela. I wcale się nie dziwię.
Uwielbiam połączenie beżu i szarości!!!
A odrobina turkusu dodała smaczku tym dwóm kolorom :)

***

A teraz z innej beczki. 
PÓŁTOREJ czy PÓŁTORA?
Widzę i słyszę wokół, że wiele osób nie wie (a przynajmniej ma wątpliwości), 
która forma jest poprawna.
OBIE SĄ POPRAWNE!
Pod warunkiem, że są prawidłowo użyte.
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że staram się używać poprawnej polszczyzny i bardzo mnie rażą błędy, 
a białej gorączki dostaję, gdy słyszę niepoprawnie użyty w/w liczebnik. 
Tak, bo to jest liczebnik, tak samo jak np. dwa.
Przekażcie więc tym, którzy wątpią, czy mówią poprawnie, 
ściągę - prosty sposób na "półtora".
Niech w to miejsce zawsze wstawią liczbę "2".

"Dwie" i "półtorej" używamy z rodzajem żeńskim,
"Dwa" i "półtora" używamy z rodzajem męskim.

 W praktyce: nie możemy powiedzieć "półtora godziny", 
bo przecież nie powiemy "dwa godziny".
Nie można mówić "półtorej procent" (tak nieraz słyszałam w banku od pewnego miłego pana!!!), 
bo procent jest rodzaju męskiego. 
Więc skoro "dwa procenty", to poprawnie jest: "półtora procenta".

Ostatnio usłyszałam w jednym zdaniu pięknie użyte: 
"...półtorej tony, czyli półtora tysiąca litrów wody..."
Wykorzystując moją "ściągę" można sobie w myśli podpowiedzieć: 
"dwie tony, czyli dwa tysiące litrów wody".
I to o to właśnie chodzi :D

Pewnie ktoś powie, że się wymądrzam, 
ale jeśli słyszę w telewizji, jak jeden z ministrów (nie będę wymieniała po nazwisku)
 też nie wie, jak sobie z tym słowem poradzić, 
to nie ma się co dziwić zwykłym ludziom. 
W środkach masowego przekazu słyszą raz tak, raz tak. 
I w końcu wątpią, jak mają mówić.

Mam jeszcze kilka takich "perełek" językowych, ale o tym może innym razem.
A Was też rażą jakieś błędy, czy tylko ja tak mam?
Pozdrawiam - Elli



piątek, 11 września 2015

Podrasowany taboret i ciekawe przykłady metamorfozy mebli



Ten taboret już znacie - pokazywałam jego metamorfozę TUTAJ.
Wtedy go tapicerowałam. Moim zdaniem zyskał na wyglądzie.
Ale cały czas czegoś mi w nim brakowało, coś było nie tak.
Aż wreszcie olśnienia doznałam,
gdy w pobliżu znalazł się srebrny koszyk na owoce przemalowany przeze mnie na czarno.
Już wiedziałam - w taborecie przeszkadzały mi srebrne nogi.




Przypomnę jeszcze, jak taboret wyglądał przed tapicerowaniem:


a jak po tapicerowaniu:


I jeszcze coś w temacie mebli tapicerowanych. 
Mam już takie zboczenie, że wszędzie na takie zwracam uwagę.
Szczególnie na ciekawe meble. Nawet jeśli zobaczę takowe w nietypowych miejscach. 
A może tym bardziej.

Krzesła ze zdjęć poniżej sfotografowałam w sklepie ciuchowym, 
stanowiły dekorację sklepu. 
Moim zdaniem bardzo ciekawą, bo ciuchy w nim były młodzieżowe, 
a metamorfoza tych krzesełek jak najbardziej wpisuje się w styl młodzieżowy 
- udana mieszanka nowego i starego. 
Nieoczywisty kolor stolarki i raczej nie stosowana w tapicerstwie szkocka krata robią wrażenie :)



W trochę innym stylu jest sofa stanowiąca wyposażenie sklepu z artykułami dekoracyjnymi.
Tutaj zaskoczyło mnie użycie farby na wysoki połysk do pomalowania elementów drewnianych.
Połączenie z tapicerką zawierającą srebrne wzory dało bardzo ciekawy efekt.
Do tej pory w moich przeróbkach unikałam takiego błysku. 
Może to błąd? :)



Inspiracje, wiadomo, są inspirujące :)
Warto być otwartym na nieoczywistą oczywistość.
Nigdy nie wiadomo, co nas zaskoczy.

Życzę wszystkim wielu inspiracji
Elli


poniedziałek, 7 września 2015

Trawa na balkonie



Czemu nie?
I to taka wysoka, ozdobna - zawsze mi się marzyła.
W centrach ogrodniczych przy marketach nie mogłam na taką trafić, 
a na giełdę kwiatową jest mi bardzo nie po drodze :(
A tu patrzę na targowisku, gdzie jest "mydło, widło i powidło", 
stoją piękne trawy i to różne gatunki. 
Aż nie wiedziałam, na którą się zdecydować :)


Przepięknie się rusza na wietrze



A że łaskocze, gdy się siedzi przy stoliku i zagląda do talerzyka - nie szkodzi!



Bonifacemu też przypadła do gustu



Już teraz wiem, że nie ma co szukać takich traw wiosną, bo one muszą urosnąć.
Człowiek całe życie się uczy :)
A w przyszłym roku może jakąś różę pnącą tu postawię....

Pozdrawiam - Elli


piątek, 4 września 2015

Przysługa za przysługę :)



Dzisiejszy post zamieszczam z lekkim poślizgiem z obiektywnych przyczyn. 
Nie chcę za dużo pisać, żeby nie zapeszać. 
Zdradzę tylko, że zrobiłam pierwszy mały krok w kierunku zmian w moim życiu. 
Dalsze kroki zależą od efektów tego pierwszego, a to okaże się za miesiąc.
W każdym bądź razie do tej pory doba była dla mnie za krótka, 
żeby zrealizować wszystkie zadania, więc dołożyłam sobie jeszcze jedno (ha, ha), 
które zajmuje mi 7-8 godzin od poniedziałku do piątku.
Niemniej jednak postaram się posty zamieszczać w miarę regularnie, 
więc zapraszam wszystkich do zaglądania tutaj :)


Dzisiaj będzie o przepięknym "hendmejdzie".
Tak jakoś mamy z przyjaciółką, że robimy sobie "przysługi i usługi" 
i nie chcemy za to od siebie pieniędzy.
A że każda z nas ma do czegoś talent, więc uszczęśliwiamy się nawzajem :)
Właśnie niedawno zostałam obdarowana przepiękną serwetą,
którą moja przyjaciółka własnoręcznie wyszyła :)
Takie cudo! 
I teraz jest moje :)




A jeszcze wcześniej dostałam od niej serwetki, tzw. śniadaniówki, 
z dyskretnym haftem w rogu.
Serwetek jest sześć!




Aż się boję ich używać - bo jak ktoś je poplami, to co?

Pozdrawiam - Elli


wtorek, 1 września 2015

Stare szkło



Ostatnie dni lata spędziłam w cudowny sposób.
Nie planowany wcześniej wyjazd do Drewnianego Domku 
przypadkowo stał się podróżą w czasie.
Spotkałam ludzi, z którymi spędziłam trochę czasu będąc nastolatką. 
Zobaczyliśmy się po tych wielu, wielu latach po raz pierwszy :) 
Trochę odmieni, a jednak tacy sami. 
Zdziwieni nawzajem, że jesteśmy życiowo w takich miejscach, jakich byśmy się nie spodziewali.
Tych kilka dni spędziliśmy tak jak kilkadziesiąt lat temu - towarzysko, beztrosko, 
a wspaniała pogoda sprzyjała wakacyjnym wspomnieniom.
Nie byłam w tym czasie obecna w blogosferze, bo skoro przeniosłam się w czasie, 
to wtedy komputerów ani internetu nie było :) 
Polecam takie podróże! Czuję się o wiele, wiele młodsza :)
A dzisiaj nadrabiam zaległości blogowe. 
Przede wszystkim sprawdzam, co w tym czasie działo się na innych blogach. 
Mam też tym razem prośbę o Waszą radę.

Weszłam w posiadanie dwóch starych naczyń szklanych. 
Były w strasznym stanie i pierwsze, co mi przyszło do głowy, to "przemaluję je".
Ale gdy je wyczyściłam, okazały się całkiem fajne. Zresztą, sami zobaczcie.

Patera - to odlewane szkło we wzory. 
Myślałam o pomalowaniu jej od spodu, tak żeby wzór był widoczny na górze. 
Ale im dłużej patrzę, tym większe mam wątpliwości.







Drugie szkło, to naczynie laboratoryjne. 
Dowiedziałam się, że nazywa się eksykator. Ma co najmniej 30 lat. 
Świetnie służy jako wazon, bo dzięki jego kształtowi fajnie układają się w nim kwiaty.




Na razie wstrzymałam się z przeróbkami i zostawiłam sobie czas do namysłu.

Tego typu szkła fajnie prezentują się samodzielnie i z różnego rodzaju roślinami. 
Na wyjeździe trafiłam buteleczkę za 5 zł, która pięknie prezentuje się np. z jarzębiną:


ale także z czarnym bzem i chmielem:


No i jeszcze podobne naczynie, ale trafione na giełdzie staroci:




Marzy mi się jeszcze jakiś niewielki gąsiorek do wina..., ale nie do robienia wina.

***

No i dzisiaj taki szklany post wyszedł :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Elli