poniedziałek, 29 lutego 2016

Kącik komputerowy



Pewnie pamiętacie moje ostatnio pomalowane na biało krzesło (TUTAJ).
Wspominałam wtedy, że będzie stało przy biurku, które się robi.
I oto kącik komputerowy gotowy:


Do tej pory będąc w Oazie korzystałam z laptopa siadając przy stole w pokoju dziennym.
Oczywiście wiązało się to z każdorazowym rozkładaniem i składaniem,
bo (wiadomo) stół w pokoju dziennym służy do innych celów.


Bardzo chciałam mieć kącik, 
w którym komputer będzie sobie leżał aż do mojego wyjazdu
i będę tam mogła przysiąść w każdej chwili.


Jakiś czas temu trafiłam na olx prosty, mały stolik z nadstawką.
Cena była okazyjna, bo koty właścicielki bardzo zniszczyły drewniany blat.
Ale cóż to dla mnie za problem :)


Nadstawkę pomalowałam na biało i mój M. powiesił ją, 
bo nie chciałam, żeby zajmowała miejsce na i tak małym blacie.


Stolik także pomalowałam na biało, 
tylko blat porządnie wyszlifowałam do surowego drewna,
pokryłam bejcą i lakierem. 
Ślady po kocich pazurach i tak zostały - mój Bonifacy byłby w szoku, 
że tak można coś podrapać



Ściana nad biurkiem pokryta jest tapetą szaro-niebieską w srebrne kwadraciki.
Tapeta ma 9 lat, ale świetnie się trzyma, no i nadal nam się podoba.



Znalazłam w domu zimowy sweter biało-niebiesko-różowy.
Stwierdziłam, że skoro w nim nie chodzę - to będzie z niego świetny pledzik.
Jeden wieczór, grube druty i gotowe :)



Wyjątkowo nie pokazuję zdjęcia biurka "przed", bo po prostu zapomniałam zrobić.
Mebel był cały ciemny, w kolorze brązowo-czerwonym (którego nie lubię).

Zaprezentowałam Wam dzisiaj jeden kąt tego pomieszczenia, 
ale będzie jeszcze dalszy ciąg  "niebieskiego" pokoju.
Z tym, że dopiero za jakiś czas.
Przede mną jeszcze trochę pracy, bo jak zwykle robię coś z niczego.

Pozdrawiam serdecznie
Elli



piątek, 26 lutego 2016

Druciaki skradły moje serce



Kosze druciane to moja ostatnia miłość.
Szczególnie te czarne - są delikatne (przez ażur) i charakterne (przez kolor).
Nadają swojemu otoczeniu wyrazu.
I mogą służyć do wielu celów - można w nich trzymać jajka, czosnek, cebulę, owoce.
Ale także kwiaty, ściereczki kuchenne lub co nam się tylko zamarzy :)
Uwielbiam taką uniwersalność.







A jak nie są czarne, to je przemalowuję - i naprawdę na tym zyskują.
Przykłady prezentowałam TUTAJ





A co Wy sądzicie o druciakach?
Jestem bardzo ciekawa do czego je wykorzystujecie :)

Elli


poniedziałek, 22 lutego 2016

W Oazie stawiam na kolor...



Przeglądając moje ostatnie posty, można odnieść wrażenie, 
że przemalowuję wokół siebie wszystko na kolor szary, biały, ewentualnie czarny.
Po części tak jest :) Ale nie do końca.
W naszej Oazie stawiam na kolor...
..... a przynajmniej w części mieszkania. Tej dziennej części. 
Chociaż i w innych pomieszczeniach będzie się on pojawiał, 
ale już nie w takim stopniu.
Stwierdziłam, że skoro mój mąż tak kocha brązy, to nie mogę mu ich całkiem zabierać.
A ponieważ w wymienionej wyżej części dziennej jest sporo brązów i sporo kolorów, 
postanowiłam się tego trzymać. 
Jedynie uporządkuję to wszystko i zrównoważę.
I jeszcze jedno: brąz ma uzasadnienie tylko na drewnie naturalnym. 
Precz z paździerzą - tam trzeba się go pozbywać. Stopniowo.
Dowiozłam trochę dekoracji z całorocznego mieszkania. 
Wożę różne rzeczy w tę i z powrotem, 
ale mam nadzieję, że w końcu znajdą swoje miejsce :)
Tacka kupiona na przecenie za 8 zł (z zamiarem przemalowania jej) 
świetnie wpasowała się z posiadanymi wcześniej świecznikami:





W przedpokoju kolorem dodanym (z racji ławeczki) będzie zielony.


Piękna butla z pchlego targu za 30 zł:



Torebka z grubej skóry (mój mąż twierdzi, że to jest wojskowa raportówka) za 10 zł.
Na razie wisi i dekoruje, 
ale kto wie, może latem będę ją nosić - wygląda bardzo oryginalnie:



Dla przypomnienia pokazuję Wam pozostałe kolorowe dekoracje z Oazy
(zdjęcia były już w różnych postach).
Czyż to wszystko nie współgra ze sobą?







Moim zdaniem akurat tutaj nie ma sensu uciekać od kolorów.
W przyszłości chcę pomalować szafki kuchenne 
(kuchnia jest otwarta na pokój dzienny).
Miałam zamiar użyć koloru białego i szarego.
Teraz jednak coraz bardziej skłaniam się ku innym dwóm kolorom V33: 
bawełna i cynamon.
Do realizacji jeszcze trochę czasu, więc wszystko może się zmienić... :)

Elli


piątek, 19 lutego 2016

Inne krzesło



Dzisiejsze krzesło przyciągnęło moją uwagę nietypowym kształtem.
Podobno takie były stosowane w niemieckich szkołach.
I faktycznie ostatnio często takie widzę na pchlich targach, ale malutkie, dziecięcych rozmiarów.
A to ma rozmiary dorosłe (może było przeznaczone do starszych klas?).
W każdym bądź razie świetnie będzie się nadawało do biurka.



Tak wyglądało przed malowaniem.
Niestety, były ślady intensywnego użytkowania (oszczędzę Wam detali i zbliżeń).



Biurko dopiero się robi, więc gdy zestaw będzie skończony, 
krzesło pojawi się na blogu ponownie :)




Bardzo przypadło mi do gustu wgłębienie na siedzisku, 
wygięte oparcie i bardzo stabilne nogi.
Muszę przyznać, że jest bardzo wygodne :) 
A teraz także ładne.

Elli

PS. Poszperałam w necie i natrafiłam na serię Casala dla dzieci. To jest ten styl.
A może ja mam Casalę i o tym nie wiem? :)

środa, 17 lutego 2016

Specjalny post dla mojego przytulaska :)



Skoro dziś Dzień Kota, to muszę zamieścić zdjęcie mojego Bonifacego:


Zawsze mu życzę wszystkiego najlepszego - mojemu mruczusiowi :)
I ma wszystko, co najlepsze :)

Elli

PS. Właśnie mi wskoczył na kolana. Ciekawe, czy czegoś ode mnie chce, czy tylko chce się pomiziać...


poniedziałek, 15 lutego 2016

Zainspirowana świąteczną dekoracją...



Przedstawiam Wam dzisiaj nową. prostą dekorację ścienną. 
Ale po kolei:


Wiem - zdjęcie poniżej jest bardzo nie na czasie, ale już wyjaśniam :)


Tę świąteczną dekorację zdjęłam jako ostatnią.
A to dlatego, że fajnie mi wypełniła pustą ścianę w małym pokoju.
Postanowiłam powiesić w tym miejscu coś w tym stylu i tej samej wielkości.
Rozejrzałam się po swoich skarbach i znalazłam drewnianą rzeźbioną deseczkę
(chyba kiedyś służyła jako podstawka pod nuty, ale nie jestem pewna).


Na szczęście miała możliwość powieszenia :)


Ma także możliwość zaczepienia wiszących ozdób :)




Czegóż chcieć więcej?
Trochę sznurka, koralików, zawieszek
i oto moja nowa dekoracja gotowa!

A jak Wam się podoba?
Elli


piątek, 12 lutego 2016

Głowa jelenia nad sedesem - tego jeszcze nie było!



Kto jest z Wrocławia lub okolic, ten wie, że jesienią na Bielanach Wrocławskich 
została otwarta nowa wielka galeria handlowa "Aleja Bielany".
Nie wiem tylko, czy każdy, kto wie, korzystał już z WC w tej galerii.
Wchodzę do kabiny, a tu głowa jelenia! 
Albo raczej łosia - sądząc po rogach.
Oniemiałam! 
Taki dizajn???
Fantazji i odwagi projektantowi nie brakowało!




A może takie są trendy, a ja nic nie wiem :)
Bo trzeba przyznać, że łazienka jest zrobiona bardzo "na czasie". 
I jest bardzo ładna. 
Na zdjęciach może tego nie widać - wiadomo, jakie tam jest oświetlenie.


Tylne ściany w kabinach i blat w części umywalkowej obłożone są kaflami drewnopodobnymi.


Na pozostałych ścianach są płytki heksagonalne - ponoć bardzo trendy :)



No i te dizajnerskie lustra! Wiem, że niejedna z blogerek o takich marzy :)


Pasy grube i solidne. Każde lustro ma trzy pasy, trzy klamry.


Jak ktoś nie ma pomysłu na łazienkę, to może się zainspirować :)
Pytałam męża, czy w męskiej części też są głowy jelenia.
Potwierdził, że są. Ale nie w kabinach. Są nad lustrami. 
Może męskich kabinach budziłyby większe kontrowersje niż w damskich? :)

Elli


poniedziałek, 8 lutego 2016

Metamorfoza taborecika w godzinę - DIY




O tym, jak fajnie jest przerabiać meble i dostosowywać je do aktualnych potrzeb,
 świadczy metamorfoza tego niewielkiego mebelka.




Już raz uratowałam mu życie :)
Pisałam o tym TUTAJ




Wtedy robiłam go bez konkretnego przeznaczenia. 
Po prostu chciałam go odmienić.
Teraz już wiem, gdzie stanie.
W związku z tym zmiana tapicerki aż się prosiła.
Tym bardziej, że byłam w posiadaniu przepięknego kawałka materiału.
Do tego materiału nóżki nie mogły pozostać szare.




Przemalowałam je na czarno. 
Farba Colours bardzo szybko schnie, 
więc w niedługim czasie mogłam wziąć się za tapicerowanie.
Ponieważ taboret był już naprawiany - miał wymienioną podstawę i gąbkę w środku,
mogłam pozwolić sobie na nałożenie materiału na poprzednią tapicerkę.
Godzina pracy i taki efekt:




Oczywiście miejsce, w którym był fotografowany, 
nie jest jego miejscem przeznaczenia.
Właściwe przeznaczenie poznacie niebawem. Zapraszam :)

Przypomnę Wam tylko, jak wyglądał ten mebelek, gdy go dostałam
(teraz ma już trzecie wcielenie):


Elli