poniedziałek, 30 maja 2016

Projekt sypialnia







Tym zdjęciem już dawno zapowiadałam pokazanie mojego kolejnego projektu.
Projektu, który zrealizowałam jeszcze w tamtym roku.
A nie pokazałam go do tej pory z prozaicznej przyczyny.
Zagłówek, którego fragment jest na zdjęciu, cały czas stał za łóżkiem oparty o ścianę.
Nie mogłam trafić na uchwyty odpowiednie, żeby zawiesić ten ciężar na ścianie.
Aż w końcu udało się i zagłówek jest na swoim miejscu.
Teraz można prezentować zdjęcia :)



PRZED
PO

Metamorfoza głównie polegała na przemalowaniu ścian i zmianie dodatków.
Ściany były pokryte tapetą, ale to mnie nie zraziło.
Tapeta dobrze się trzymała, więc farba jej nie zaszkodziła.
A ja uniknęłam bałaganu związanego z usuwaniem tapet, skrobaniem itd.


PRZED
PO

Kremowo-żółtą półkę przemalowałam na biało i zmieniłam część dekoracji na niej.
Dodatki są białe i szaro-oliwkowe. 
A to z powodu srebrzysto-oliwkowych zasłon, 
które są bardzo porządne i nie chciałam ich zmieniać.



PRZED
PO
Narzuta (vintage), która wcześniej była na łóżku, podobała mi się, 
ale kompletnie nie pasowała do nowego wystroju sypialni. 
Pewnie jeszcze ją gdzieś kiedyś wykorzystam, 
a tymczasem idealnie mi się tu wpisał mój szydełkowy patchwork, 
o którym pisałam TUTAJ.



PRZED
PO
Szafki nocne też już wcześniej przygotowałam i pokazywałam TUTAJ



PRZED
PO
Przeciwległa do łóżka ściana jest zupełnie pusta (pozostało tylko wąskie przejście).
Żeby coś na niej się zadziało, przykleiłam tapetę. 
Taką samą jak w niebieskim pokoju, tylko tutaj tło dla kwiatów i ptaków jest szare.
Planuję zrobić tu jeszcze jakąś galerią. 
Nawet już mam pomysł, co umieścić w ramkach.



PRZED
PO
Do wymiany pozostała jeszcze szafa. 
Kolorystycznie pasuje, ale pamięta czasy dzieciństwa naszego syna 
(była u niego w pokoju) i już się rozpada. 
Więc to będzie kolejny punkt metamorfozy tego pokoju. 
Ale to "kiedyś".













Między półką a zagłówkiem zrobiłam "kącik pamięci".
Są tu zdjęcia byłych mieszkańców Oazy i ich rodziny. 










W Oazie mamy już wygodne łóżko i kąt w którym można wypocząć, 
poczytać, wyspać się.
Teraz kolej na taki kąt we Wrocławiu.... 
Czy ja kiedyś skończę? .... :)

Elli



czwartek, 26 maja 2016

MAMY....




W większości jesteśmy mamami, ale też każda z nas ma mamę :)
I tylko my wiemy, co to jest macierzyństwo.
Jestem szczęśliwa, że było mi to dane.
To bycie razem z drugim człowiekiem - od jego narodzin, 
poprzez pierwsze słowa, pierwsze kroki, pierwsze radości i upadki, 
po bunt nastolatka, dorastanie, usamodzielnianie się.
Cieszę się, że mogę zawsze być w życiu tego człowieka. 
Co prawda teraz bardziej z tyłu, 
ale gdy tylko wyciągnie rękę po pomoc, ja zawsze będę.
I odwrotnie. Wiem, że ja również mogę liczyć na pomoc.
Bo to jest ta więź, której nikt nie jest w stanie opisać, nazwać.
Wy MAMY wiecie, co mam na myśli...






Wszystkiego dobrego!
Elli



poniedziałek, 23 maja 2016

Metamorfoza łazienki z użyciem farb renowacyjnych V33, cz.III - dodatki i dekoracje








Malutka ta moja łazienka, a tyle rzeczy pomieściła :)
Niektóre dodatki są w tym pomieszczeniu niezbędne,
bez kilku można by się obejść.
Ale to one wszystkie razem tworzą indywidualny klimat.



Grafika autorstwa naszego kolegi artysty-amatora walała się u męża w szufladzie.
Po oprawieniu znacznie zyskała, a temat wodny pasuje do łazienki.
Pingwin z kolei zachwycił mnie swoją prostotą. Jest trochę "ciosany",
ale mam zamiar go trochę wygładzić papierem ściernym.
To jeden z kilku drewnianych elementów "łamiących" czarno-biało-szarą kolorystykę.



Świeczniki marmurowe trafione na tutejszym targu uzupełniły czarną szafkę.



Ażurowa półka z kolei pochodzi z targu w Młynie.
Jej pierwotne przeznaczenie to chyba na kwiaty :)



Nie kupowałam nowego uchwytu na papier. 
Po prostu przemalowałam stary na czarno.
To samo zrobiłam z wieszakiem na ręczniki, którego tu nie widać.


Nowa za to jest zasłonka prysznicowa. 



Kubek do mycia zębów i stojak na szczoteczki 
także zyskały nowy image dzięki farbie.



Czarnym kolorem potraktowałam kilka rozgwiazd.














Ponieważ w całej łazience nie miałam żadnej szufladki,
kupiłam komódkę z szufladkami.
Boki pomalowałam na czarno, fronty okleiłam w różne wzory.

Żeby być precyzyjnym w poniesionych kosztach, 
do kwoty podanej w poprzednim poście, 
należałoby dodać koszt dodatków:
zasłona prysznicowa - 46 zł
półka czarna - 15 zł
półka na ręczniki - 10 zł
spray czarny - 15 zł
szafka z szufladkami - 60 zł
półka pod prysznic - 40 zł
pingwin - 4 zł
----------------------------
razem dodatki - 190 zł

Jakie są moje wnioski po tej metamorfozie?
Nie ma wytłumaczenia dla brzydkich łazienek!
Skoro JA (mała, słaba, nie najmłodsza kobieta) to zrobiłam, 

to KAŻDY MOŻE TO ZROBIĆ.

No chyba, że się nie chce. Ale wtedy nie narzekajcie, że macie, jak macie.
Rynek oferuje nam w tej chwili materiały do renowacji właściwie wszystkiego.
Prędzej czy później trzeba będzie zrobić remont kapitalny tej łazienki 
i wydać te kilkanaście tysięcy.
Wtedy będą wymienione wszystkie instalacje, 
zlikwidowane murki, wymieniony sedes na podwieszany, 
zainstalowana kabina prysznicowa.
Co nie znaczy, że do tego czasu mam się wstydzić zapraszać gości 
z obawy, że będą chcieli skorzystać z łazienki.
Teraz już się jej nie wstydzę :)
Będę obserwować trwałość tych farb (szczególnie na podłodze) 
i zdawać Wam relacje, gdyby coś się niepokojącego działo.

Elli






piątek, 20 maja 2016

Metamorfoza łazienki z użyciem farb renowacyjnych V33, cz.II - before & after






Nawiązując do poprzedniego posta
 dziś pokazuję Wam szersze kadry mojej nowej/starej łazienki.
Szersze na tyle, na ile jej rozmiar pozwala.
Zapraszam na wędrówkę po jej zakamarkach :)

PRZED

PO
W miejsce starej pralki stanęła malutka praleczka, 
która w Oazie mi w zupełności wystarczy.
Nie mogłam zdobyć odpowiednich wymiarów szafki pod umywalkę 
(jak szerokość i głębokość były dobre, to wysokość nie pasowała i tak w kółko).
Kupiłam w markecie najtańszą szafkę kuchenną i mój niezawodny kolega Tomek
 zmniejszył jej głębokość i wysokość oraz dorobił "betonowy" blat na wymiar.
Nie raz już pisałam, że uwielbiam blaty w łazience. 
Uważam, że to jedna z najwygodniejszych rzeczy, jakie mogą się tam znaleźć. 
W związku z tym blat jest niezbędny na równi z sedesem, czy prysznicem.
Kto raz miał, ten wie o czym mówię :)



PRZED
PO
Na nowym blacie stanęła umywalka nablatowa. 
Dzięki temu, że jest przezroczysta, 
nie zabiera optycznie przestrzeni w i tak już małej łazience.
Nad blatem zawisło lustro - olbrzymia rama kupiona okazyjnie 
została przycięta na wymiar i szklarz dorobił taflę lustra.
Oczywiście ramę przemalowałam na grafit i nawoskowałam.



PRZED
PO
Malując kafle na biały kolor zlikwidowałam chaos, 
jaki tworzyła kratka z granatowej fugi i granatowe kantówki.
Teraz jest spokojnie, czysto.



PRZED
PO
Tylna ściana brodzika jest w tym samym kolorze co podłoga, czyli grafitowym.
W kącie zawiesiłam ażurową półkę.
Do tej pory kosmetyki stały na murku i ciągle spadały.



PRZED
PO
Jak wspominałam w poprzednim poście, 
kibelek został "wyprostowany" i nie stoi już pod skosem.
Nad nim powstało idealne miejsce na ręcznik do rąk.



PRZED
PO
Rolę kosza na bieliznę pełni teraz szafka na buty Trones z Ikea.
Pomyślałam o niej, gdy jedna z koleżanek powiedziała, 
że jest idealna na biustonosze :)
No bo kto powiedział, że można w niej tylko i wyłącznie trzymać buty?
Rozmiarem wpasowała się idealnie.
Wiadro od mopa mieści się teraz w szafce pod umywalką 
(jest głębsza niż poprzednia),
a miejsca dla samego mopa jeszcze szukam.





Generalnie łazienka jest teraz biało-grafitowa. Jedynie ściany i blat są jasno-szare.
Do tego kilka dodatków czarnych, kilka drewnianych
i osiągnęłam efekt saloniku kąpielowego :)




Przez moment myślałam o przemalowaniu szafki pod umywalką na biało,
ale gdy ją wstawiłam, stwierdziłam, że świetnie przełamuje kolorystykę wnętrza.
Więc dobrałam jeszcze kilka dodatków drewnianych i moim zdaniem jest ok.














Zastanawiałam się, czy podawać Wam koszt mojej metamorfozy 
(dla manie rozmowy o pieniądzach są trochę niezręczne).
Ale ponieważ pytacie o nie, więc proszę, podaję:

szafka pod umywalkę - 162 zł
umywalka - 130 zł
blat i przycięcie szafki umywalkowej - 400 zł
szafka na bieliznę (na buty) - 129 zł
rama lustra + przycięcie + lustro - 150 zł
tapeta - 30 zł
lampki + kable - 70 zł
farba do drewna i metalu - 15 zł
pędzle i wałki - 40 zł
taśma maskująca - 30 zł
--------------------------------
Razem koszty - 1156 zł


Do tego koszt farby V33, 
którą ja akurat wygrałam w konkursie u PANI TO POTRAFI
ale gdybyście chcieli je sami kupić, to pudełko 0,75l kosztuje w Castoramie 95 zł.
Na podłogę spokojnie wystarczy jedno pudełko, na ściany 
(nawet w tak małej łazience, jak moja) potrzebne będą dwa. 
Co w sumie daje kwotę 285 zł, 

a z kosztami wymienionymi wyżej dałoby 1440 zł.

Nie doliczam kosztu wymiany junkersa i pralki, 
bo to nie były konieczne elementy metamorfozy.
Planujemy jeszcze w najbliższym czasie wymienić baterię umywalkową
(szukamy ściennej, która by nam odpowiadała, ale jest b.mały wybór)
oraz zamontować pod junkersem obudowę na rury 
(podobno są takie).

I to nie koniec mojej relacji z metamorfozy łazienki.
W następnym poście będzie zbliżenie na dodatki
i moje wnioski.
Zapraszam :)

Elli