poniedziałek, 27 czerwca 2016

Miałam odpocząć...



Jak spojrzę wstecz, to w ostatnim tzw.  "roku szkolnym" 
zrealizowałam sporo projektów. 
I to nie malutkich, bo były to metamorfozy całych pomieszczeń.
Tak z grubsza licząc: dwa przedpokoje, dwa pokoje i dwie łazienki.
A oprócz jednego przedpokoju, pozostałe pomieszczenia zrobiłam sama.
Własnoręcznie.
I przyznam szczerze, że jestem zmęczona.
Postanowiłam więc w najbliższym czasie trochę od tego odpocząć.
A ponieważ nie potrafię funkcjonować nie robiąc nic, 
w planach mam drobiazgi typu: przemalować paterę, przerobić wazon itp.
Ale jak tu poprzestać na drobiazgach, 
jak w zaprzyjaźnionych altankach znalazłam takie cuda:




Stojak do aparatury pomiarowej dla geodetów. 
Już widzę, jaka cudna lampa będzie z niego :)




Metalowe krzesło w całości pomalowane brązową farbą olejną 
zyskałoby z pewnością na urodzie po zmianie koloru.




Z tyłu za altanką odkryłam taką drabinę. 
Starutka i zniszczona, ale po pewnych zabiegach 
mogłaby służyć chociażby w ogrodzie za stojak na kwiaty. 
Niestety, właściciel nie chce mi jej dać, twierdząc, że ona nadaje się tylko do spalenia.
 Jeszcze walczę :)





To kupione w sh, ręcznie robione cudo ma dwa metry długości i metr szerokości. 
Jest duże, ciężkie i piękne.
Niestety miejscami się popruło, więc trzeba będzie to naprawić.



A taki stoliczek moja mama znalazła na śmietniku.
Na szczęście przygarnęła go z myślą, 
że jak ja nie będę chciała, to postawi go w ogródku.
Mogłabym go nie chcieć? :)

I tak sobie myślę, czy robota mnie znajduje, czy to ja sobie jej szukam?
Bo pewnie za jakiś czas zobaczycie przeróbki tych rzeczy na blogu.
Przecież nie wytrzymam...

Pozdrawiam - Elli






piątek, 24 czerwca 2016

Jak odmienić wazon z przeźroczystego szkła - DIY



Od zawsze lubiłam przeźroczyste białe szkło. 
Był czas, że uznawałam tylko takie.
Właśnie z tamtych czasów pozostał mi wazon-kula. 
Niestety, było widać na nim upływ czasu.


Na zdjęciu poniżej widać, że wazon zaszedł nalotem, 
którego żadnymi cilitami i octami nie byłam w stanie usunąć.
Już miałam go wyrzucić, ale ręka mi się zatrzymała.... na szczęście :)


Kulę ozdobiłam za pomocą Perlen-Pen rzędami kropek


Gdy wypukłe kropki wyschły, całość pokryłam szarą farbą w sprayu.


I oto efekt:



Jestem zachwycona tym wazonem i dumna z siebie, 
że znowu z brzydkiego kaczątka zrobiłam łabędzia :)
Popadam w samozachwyt, ale chyba słusznie zrobiłam 
ratując go przed śmietnikiem.
Jak uważacie?

Elli





poniedziałek, 20 czerwca 2016

Szybki przepis dla niespodziewanych gości



Wpadli goście, a Ty nie masz ich czym poczęstować do kawy?
Oto deser, który przygotujesz w kilka minut i bez gotowania:


Żeby zrobić ten ekspresowy deser potrzebujemy 300 ml schłodzonego mleka, Pudding Winiary na zimno (może być śmietankowy lub czekoladowy - co kto woli), trochę truskawek, trochę cukru i już.





Pudding przyrządzamy według przepisu na opakowaniu, 
czyli miksujemy proszek z mlekiem przez 1 minutę.
Przekładamy do naczynia, polewamy (lub układamy naprzemienne warstwy) 
 zmiksowanymi truskawkami 
(można je trochę dosłodzić, ale pudding jest słodki, więc niekoniecznie). 
Można udekorować bitą śmietaną, miętą, całymi truskawkami :)
Dodanie chrupek lub wiórków czekoladowych lub czegokolwiek innego, co lubicie, 
nie zaszkodzi deserowi, a tylko go podkręci.
Smacznego!


Do tego truskawki zmiksowane z maślanką i można się gościć na balkonie lub tarasie :)
Ach, jak ja lubię tę porę roku :)

Elli






piątek, 17 czerwca 2016

Sezon truskawkowy



Sezon truskawkowy w pełni, co widać było już w poprzednim moim poście.
No bo jeśli prezentować ciasto o tej porze roku, to tylko z truskawkami.
Ale nie tylko ciasto jest u mnie na tapecie :)
Produkcja dżemu truskawkowego idzie pełną parą.
Jest już kilkanaście słoiczków. Większych i mniejszych.
Zastanawiam się, czy to wystarczy moim łasuchom na cały rok,
czy lepiej jednak dorobić jeszcze trochę :)
Bo smak truskawek zimą (choćby zamknięty w słoiku) jest bezcenny.








I jeszcze powtórka sernika na zimno z truskawkami i galaretką :)


Czy jest ktoś, kto nie lubi truskawek?
Bo ja osobiście nie znam takiej osoby :)
Elli

PS. 
Nie jestem maniaczką robienia przetworów na zimę. Choćby z tej prostej przyczyny, że nie mam ich gdzie trzymać. Po cichu mogę się też przyznać, że nie zniosłabym w upalne dni stania godzinami nad garami i mieszania w nich łyżką.
Co innego dżemy robione w Thermomix - wrzucamy do urządzenia kilogram owoców, miksujemy kilka sekund. Następnie dodajemy Dżemix 1:3 (lub inny tego typu fix), 35 dag cukru, mieszamy kilka sekund na mniejszych obrotach. 
Później ustawiam Thermomix na 15 minut, 100 stopni, obroty poz. 2 i zajmuję się czymś innym. 
Po 15 minutach urządzenie informuje mnie, że dżem jest gotowy, więc rozlewam go (póki gorący) do słoiczków, zakręcam, odwracam słoiki do góry dnem i już. Po robocie!



poniedziałek, 13 czerwca 2016

Szklana patera na nóżce



W zeszłym roku w poście STARE SZKŁO 
chwaliłam się zdobyczną paterą na nóżce.
Gdy weszłam w jej posiadanie, 
od razu pomyślałam o jej pomalowaniu.





Zyskała jednak znacznie na wyglądzie po jej doczyszczeniu i tak ją zostawiłam.
Teraz jednak znowu wróciła myśl o pomalowaniu.
Wszystkiemu winien internet i czasopisma wnętrzarskie.

Zdj. Weranda Country

Zdj. Moje Mieszkanie


Bo przeglądając m.in. takie zdjęcia zachwycam się białymi paterami.
Wychodzi na to, że jedzenie ułożone na białej, nie przezroczystej powierzchni,
wygląda znacznie lepiej i apetyczniej.



Nie pozostało mi nic innego, jak pomalować :)



Oto moja nowa/stara patera w pełnej krasie - z ciastem i owocami:




Na zbliżeniu widać wzory wytłoczone na szkle.
Dzięki temu, że farbę też nałożyłam tylko od spodu, wzór jest trójwymiarowy.
Mam nadzieję, że zdjęcie to oddaje :)



Spokojnie mogę na niej kłaść żywność, 
bo część która się z nią styka, nie jest pomalowana.
Łatwo ją też utrzymać w czystości, bo jest szklana.
Cieszę się, bo zyskałam kolejny elegancki gadżet :)
A Wam też się podoba?
Czy może stara wersja była lepsza?

Elli



piątek, 10 czerwca 2016

Chciałabym je zatrzymać na dłużej...





Nigdy nie ukrywałam, że nie lubię jesieni i zimy.
Dla mnie to smutne pory roku, połączone z zamieraniem i umieraniem 
(chociażby przyrody),
Natomiast pozostałe dwie pory to czas narodzin, rozwoju, rozkwitania.
Czas przepięknych zapachów.
Od kiedy pierwszy raz zrobiłam zdjęcia kwiatom, 
nie mogę się oprzeć, by nie cykać im fotek.
To bardzo wdzięczny obiekt.
Nie rusza się, nie marudzi, nie mówi, że brzydko wyszedł, że jest niefotogeniczny :)
A fotografia pozwala mi zatrzymać na dłużej te ulotne kształty, kolory zapachy.
Począwszy od czarnego bzu...





.....poprzez kalinę....







.....po cudowne piwonie :)





Paproć też się załapała na fotkę.






Fotek sporo, będzie co przeglądać jesienią i zimą.
A to nie koniec, bo rozkwitają kolejne rośliny, coraz bardziej kolorowe :)
Wy też lubicie fotografować swoje rośliny?

Elli