sobota, 28 stycznia 2017

Ekspresowe obrazki



Dziesięć minut zajęło mi dzisiaj stworzenie trzech nowych obrazków.
Kierowałam się kolorystyką - będzie to część większego projektu.


Jak się pewni domyślacie - w ramkach są kawałki tapet.


To prosty i szybki sposób na udekorowanie pomieszczenia.


A przy tym bardzo tani 
- wystarczy poprosić w sklepie budowlanym o próbkę konkretnej tapety.


Mnie urzekła tym razem tapeta w trójkąty. 
A właściwie zestawienie szarości i beżów na niej.
Szkoda, że trójkąty na tapecie ułożone są bokiem.
Żeby uzyskać efekt, jaki ja mam, trzeba by było kłaść tapetę na ścianie poziomo.


Wpadła mi też w oko tapeta dla dzieci.
Gdyby położyć ją na ścianie, to faktycznie, nadawałaby się tylko do dziecięcego pokoju.
Ale jej fragmenty oprawione w ramki mogą zdobić każde wnętrze.
Moim zdaniem są uniwersalne (jeśli chodzi o przeznaczenie, ale także porę roku).
Takie kawałki tapet w ramkach wykorzystywałam już do dekoracji SYPIALNI.
Większa ich ilość posłużyła mi kiedyś do zrobienia patchworkowej tapety w PRZEDPOKOJU



A teraz podwijam rękawy i biorę się za mój tajemniczy projekt.
Jest szansa, że skończę go szybciej niż myślałam :)
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!

Elli


sobota, 21 stycznia 2017

Błogie lenistwo



Dzisiaj tzw. LB czyli leżenie bykiem.
A co! Każdemu kiedyś się należy :)
Łóżko nie zaścielone, w pościeli przeglądam prasę wnętrzarską,
popijam herbatkę i cieszę się nową tacą/stolikiem z Netto.







Oczywiście nie będę się tak byczyła cały dzień,
bo przede mną kolejne zadanie do wykonania.
Pole działania, to pokój dzienny. 
Kiedyś mój plan zrealizowałabym max. w tydzień,
ale teraz muszę prace rozłożyć na weekendowe etapy.
Naprawdę nie wiem ile weekendów mi to zajmie.
Tym bardziej, że znowu jestem zdana sama na siebie (mąż właśnie pojechał do klienta).
Na pewno będę zdawać relacje, więc zapraszam do zaglądania :)

Elli


sobota, 14 stycznia 2017

Czy można się zakochać w kubeczku?


Bardzo lubię porcelanę i ostatnimi czasy nie odmawiam sobie jej.
Jeśli coś mi się podoba i ma dobrą cenę - kupuję.
W ten sposób stworzyłam całkiem niezłą kolekcję filiżanek z pchlego targu
(z pewnością któregoś dnia się nią pochwalę).
Dlatego sama siebie nie rozumiem, dlaczego od razu nie kupiłam tego kubeczka,
mimo, że zachwycona byłam nim od pierwszego wejrzenia.


Ale chodził mi po głowie i po dwóch dniach wróciłam po niego.


I tu miła niespodzianka, został przeceniony :)


Kubeczek nie dość, że ma piękny wzór kwiatowy, to jeszcze na dole ma reliefy ryżowe.


Jest duży (430 ml) i ma duże i głębokie sitko do zaparzania.


Do tego piękna pokrywka.


A jak by tego było mało, to i opakowanie jest przeurocze.
Czyż nie nadaje się na prezent?
W tym momencie sama sobie podsunęłam pomysł. 
Muszę jeszcze raz lecieć do sklepu, może jeszcze będą te cudeńka :)

Elli




sobota, 7 stycznia 2017

Mała zmiana, a cieszy :)



Cieszy przede wszystkim dlatego, 
że od prawie trzech miesięcy nie zrobiłam nic do domu.
A przyznam, że bardzo mi tych "diy" brakuje.
Tym bardziej, że mam świadomość, jak jeszcze wiele jest do zrobienia.
A i pomysłów nie brakuje.
Brakuje jedynie czasu.
Jakoś wciąż nie mogę się zorganizować w nowej sytuacji.
Ale dość narzekania, pora na chwalenie się.


Pojemniki na przyprawy w mojej kuchni były już mocno zużyte.
Ale wiszący koszyczek i wszystko pod ręką było bardzo wygodne.
Chciałam zakupić takie same, tylko nowe, ale producent już takich nie robi.
Są wyłącznie pojemniki z młynkami.
A nie o to mi chodzi.


Ostatnio trafiłam w Lidlu takie oto słoiczki na przyprawy.
Nie byłam pewna, czy będą się mieściły do mojego wiszącego koszyczka, 
ale zaryzykowałam.


Ponieważ słoiczki mają n pokrywce czarne elementy,
przemalowałam koszyczek na czarno.


Następnie dorobiłam etykiety z papieru samoprzylepnego.


Przymierzyłam do koszyczka - pasowało idealnie.
Więc spokojnie okleiłam resztę pojemniczków.
A poniżej zestawienie "przed i po":

PRZED

PO


PRZED

PO



Chciałabym jeszcze kiedyś pomalować reling na czarno, a kafle na biało
Ale to z dużym naciskiem na "kiedyś".
Na razie muszą mnie cieszyć małe rzeczy :)

Elli




niedziela, 1 stycznia 2017

Wpis noworoczny



Zanim zaczęłam pisać tego posta zajrzałam na inne blogi 
nadrabiając zaległości w ich czytaniu.
Ale po przeczytaniu posta Kasi z Kreatywnego Życia, stwierdziłam, 
że cokolwiek bym nie napisała będzie to puste i banalne. 
Co znaczą moje malowanki, przeróbki, kąty w mieszkaniu 
wobec decyzji życiowych Kasi. 
Podziwiam ją, bo nie wiem, czy sama zdobyłabym się na taki krok. 
Inna sprawa, że nie byłam w takiej sytuacji. Nie miałam takich dylematów. 
Mam szczęśliwą, pełną rodzinę i jest ok. 
No właśnie "ok" - słowo-klucz.
Nigdy nie robiłam żadnych postanowień noworocznych, 
ale tym razem zrobię wyjątek, 
bo będzie to postanowienie nie tylko na Nowy Rok, 
ale również na całe życie:

Cieszyć się każdą chwilą, żyć tu i teraz, 
chwytać dzień, a nie czekać na gwiazdkę z nieba, 
która być może nigdy nie spadnie. 

Bo szczęście to codzienne chwile. 
Czekając na szczęście w formie jakiegoś wielkiego wydarzenia, 
możemy nigdy się go nie doczekać i być całe życie nieszczęśliwi.
Tak wiec co wieczór przed snem będę wyszukiwała pozytywów z dnia, który minął.


Przeglądając swoje archiwum zdjęć zastanawiałam się, 
które z nich dzisiaj zamieścić.
I te grafiki mojego syna pasują mi najbardziej 
- zarówno graficznie, jak i tekstowo.
Pozdrawiam serdecznie w Nowym 2017 Roku!

Elli