poniedziałek, 15 października 2018

Moja jesień



Jesień jest taka, że trudno ją nazwać "jesienią" :)
Cieszmy się nią, a kto ma czas - niech ją utrwala.
Ja do tych osób nie należę, ale za to z przyjemnością
przeglądam zdjęcia zrobione dwa lata temu:





 Z nostalgią i rozrzewnieniem dzisiaj sobie te zdjęcia oglądam.
Tym bardziej, ze chyba ich wcześniej nie publikowałam :)
Chwytajmy te piękne dni, póki są!

Elli



niedziela, 16 września 2018

Pchli targ "jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi"



Wydawało mi się, że wybierając się na pchli targ, zawsze jestem otwarta.
Nigdy nie nastawiałam się na konkretne zakupy.
Wręcz przeciwnie, spacerując między kolejnymi stoiskami, 
czekałam aż coś mnie zachwyci, w jakiś sposób zaczaruje.
Dzisiaj zaczarował mnie ten oto dzbanuszek do herbaty.


Jego rączka wydała mi się bardzo dziwna, zupełnie od czapy,
z drutu - jakby ktoś ją dorobił.



Ale stwierdziłam, że 8 zł to nie majątek,
w związku z tym później będę się zastanawiała nad rączką.


Przy kolejnym stoisku ktoś zastanawiał się nad tym dzbankiem,
ale go odłożył z powodu braku pokrywki.


I wtedy doznałam olśnienia :)


Po co mi pokrywka.
Ba! Po co mi ten dzbanek.
Jego rączka jest mi potrzebna!


I oto efekt - wyszorowany dzbanuszek, wymieniona rączka.
I co?





Moim zdaniem ekstra :)
Powinnam teraz zrobić piękne sesje herbaciane z tym naczyniem.
Ale znowu deficyt czasowy się kłania.
Cały czas mam nadzieję, że kiedyś to nadrobię.




A ponieważ w tle poprzednich zdjęć przemknęły się pozostałe łupy,
to przedstawiam Wam czarno-białą miseczkę i filiżankę 
(wiecie, że mam słabość do rzeczy czarno-białych) oraz


...malutki wazonik i ceramiczną gruszkę.


I jeszcze taki kubeczek mi się trafił.


Z dekoracją, jak wyhaftowaną krzyżykami.

Cieszą mnie takie drobiazgi bardzo.
Do tego stopnia, że podczas moich wypadów na targ
bardzo muszę się pilnować i nie ulegać emocjom, 
bo powoli miejsca brakuje.
Najlepiej nie chodzić, ale jak? - skoro własny mąż mnie namawia :)

Elli


niedziela, 26 sierpnia 2018

Mały wazonik



Na moim blogu kilkakrotnie pokazał się mały, różowy wazonik,
jak choćby TUTU czy TU.


Bardzo go lubię, 
bo pięknie komponuje się w moich biało szarych wnętrzach, 
świetnie podkreśla czarno-białe dodatki 
i sam w sobie jest śliczny.

Jakaż była moja radość, gdy po dwóch latach, 
znowu na pchlim targu trafiłam na taki sam, 
tylko w kolorze popielatym. 
A kilka kartonów dalej był jeszcze jeden :)





Teraz tylko mieć czas na robienie nowych aranżacji
i czas na robienie zdjęć.
Ale przyjdzie ten moment, obiecuję - sobie i Wam :)

Elli