Ostatnie dni lata spędziłam w cudowny sposób.
Nie planowany wcześniej wyjazd do Drewnianego Domku
przypadkowo stał się podróżą w czasie.
Spotkałam ludzi, z którymi spędziłam trochę czasu będąc nastolatką.
Zobaczyliśmy się po tych wielu, wielu latach po raz pierwszy :)
Trochę odmieni, a jednak tacy sami.
Zdziwieni nawzajem, że jesteśmy życiowo w takich miejscach, jakich byśmy się nie spodziewali.
Tych kilka dni spędziliśmy tak jak kilkadziesiąt lat temu - towarzysko, beztrosko,
a wspaniała pogoda sprzyjała wakacyjnym wspomnieniom.
Nie byłam w tym czasie obecna w blogosferze, bo skoro przeniosłam się w czasie,
to wtedy komputerów ani internetu nie było :)
Polecam takie podróże! Czuję się o wiele, wiele młodsza :)
A dzisiaj nadrabiam zaległości blogowe.
Przede wszystkim sprawdzam, co w tym czasie działo się na innych blogach.
Mam też tym razem prośbę o Waszą radę.
Weszłam w posiadanie dwóch starych naczyń szklanych.
Były w strasznym stanie i pierwsze, co mi przyszło do głowy, to "przemaluję je".
Ale gdy je wyczyściłam, okazały się całkiem fajne. Zresztą, sami zobaczcie.
Patera - to odlewane szkło we wzory.
Myślałam o pomalowaniu jej od spodu, tak żeby wzór był widoczny na górze.
Ale im dłużej patrzę, tym większe mam wątpliwości.
Drugie szkło, to naczynie laboratoryjne.
Dowiedziałam się, że nazywa się eksykator. Ma co najmniej 30 lat.
Świetnie służy jako wazon, bo dzięki jego kształtowi fajnie układają się w nim kwiaty.
Na razie wstrzymałam się z przeróbkami i zostawiłam sobie czas do namysłu.
Tego typu szkła fajnie prezentują się samodzielnie i z różnego rodzaju roślinami.
Na wyjeździe trafiłam buteleczkę za 5 zł, która pięknie prezentuje się np. z jarzębiną:
ale także z czarnym bzem i chmielem:
No i jeszcze podobne naczynie, ale trafione na giełdzie staroci:
Marzy mi się jeszcze jakiś niewielki gąsiorek do wina..., ale nie do robienia wina.
***
No i dzisiaj taki szklany post wyszedł :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Elli