piątek, 13 czerwca 2014

Prawdziwe malowanie prawdziwego mebla



To pierwsze malowanie, jak pamiętacie, było próbą na szkatułce. 
Teraz odważyłam się pomalować komódkę. 
Niczym nie ryzykowałam, bo kupiłam ją za całe 120 zł. 
Na szczęście komódka okazała się o wiele ładniejsza w rzeczywistości niż na zdjęciach 
(po prostu nie jest fotogeniczna), ale i tak wymagała odnowienia.
Chciałam ją pomalować kolorem French Linen, ale miałam go mało i obawiałam się, 
że może nie wystarczyć, więc zmieszałam go Country Grey i wyszło coś bardzo ciekawego
 - szary beż, dokładnie taki, jak lubię.
Myślałam też o wymianie uchwytów, tym bardziej, że mam piękne porcelanowe dokładnie w takim kolorze, jaki mi wyszedł po wymieszaniu farb, ale stare gałki były bardzo mocno przymocowane. Nie chciałam z nimi walczyć, żeby nie zniszczyć szafeczki. No i stwierdziłam, że nie są takie złe, wręcz podkreśliłam je ciemnym woskiem dla lepszego efektu. To samo zrobiłam z dekoracyjnymi listeweczkami. 
Oto efekt mojej jednodniowej pracy:







A tak komódka wyglądała przed remontem:







Jestem z siebie dumna!
Postawiłam ją w miejscu, gdzie do tej pory stał stolik. 
Dzięki temu zyskałam dekoracyjne miejsce do przechowywania :)
Pozdrawiam - Elli

4 komentarze:

  1. No, no, faktycznie mebelek nie do poznania. Muszę koniecznie też spróbować. A gdzie się kupuje tak tanio?
    L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Takie okazje można trafić w internecie. Podobną komódkę widziałam też na giełdzie staroci za 200 zł :)

      Usuń
  2. No, no :) piękne odnowienie starego mebelka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wziąwszy pod uwagę, że to był pierwszy mebel, który odnowiłam - byłam bardzo z siebie dumna i zadowolona z efektu. I tak to się zaczęło... :)

      Usuń