To pierwsze malowanie, jak pamiętacie, było próbą na szkatułce.
Teraz odważyłam się pomalować komódkę.
Niczym nie ryzykowałam, bo kupiłam ją za całe 120 zł.
Na szczęście komódka okazała się o wiele ładniejsza w rzeczywistości niż na zdjęciach
(po prostu nie jest fotogeniczna), ale i tak wymagała odnowienia.
Chciałam ją pomalować kolorem French Linen, ale miałam go mało i obawiałam się,
że może nie wystarczyć, więc zmieszałam go Country Grey i wyszło coś bardzo ciekawego
- szary beż, dokładnie taki, jak lubię.
Myślałam też o wymianie uchwytów, tym bardziej, że mam piękne porcelanowe dokładnie w takim kolorze, jaki mi wyszedł po wymieszaniu farb, ale stare gałki były bardzo mocno przymocowane. Nie chciałam z nimi walczyć, żeby nie zniszczyć szafeczki. No i stwierdziłam, że nie są takie złe, wręcz podkreśliłam je ciemnym woskiem dla lepszego efektu. To samo zrobiłam z dekoracyjnymi listeweczkami.
Oto efekt mojej jednodniowej pracy:
A tak komódka wyglądała przed remontem:
Jestem z siebie dumna!
Postawiłam ją w miejscu, gdzie do tej pory stał stolik.
Dzięki temu zyskałam dekoracyjne miejsce do przechowywania :)
Pozdrawiam - Elli
No, no, faktycznie mebelek nie do poznania. Muszę koniecznie też spróbować. A gdzie się kupuje tak tanio?
OdpowiedzUsuńL.
Dziękuję! Takie okazje można trafić w internecie. Podobną komódkę widziałam też na giełdzie staroci za 200 zł :)
UsuńNo, no :) piękne odnowienie starego mebelka!
OdpowiedzUsuńWziąwszy pod uwagę, że to był pierwszy mebel, który odnowiłam - byłam bardzo z siebie dumna i zadowolona z efektu. I tak to się zaczęło... :)
Usuń