Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annie Sloan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annie Sloan. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2014

Prawdziwe malowanie prawdziwego mebla



To pierwsze malowanie, jak pamiętacie, było próbą na szkatułce. 
Teraz odważyłam się pomalować komódkę. 
Niczym nie ryzykowałam, bo kupiłam ją za całe 120 zł. 
Na szczęście komódka okazała się o wiele ładniejsza w rzeczywistości niż na zdjęciach 
(po prostu nie jest fotogeniczna), ale i tak wymagała odnowienia.
Chciałam ją pomalować kolorem French Linen, ale miałam go mało i obawiałam się, 
że może nie wystarczyć, więc zmieszałam go Country Grey i wyszło coś bardzo ciekawego
 - szary beż, dokładnie taki, jak lubię.
Myślałam też o wymianie uchwytów, tym bardziej, że mam piękne porcelanowe dokładnie w takim kolorze, jaki mi wyszedł po wymieszaniu farb, ale stare gałki były bardzo mocno przymocowane. Nie chciałam z nimi walczyć, żeby nie zniszczyć szafeczki. No i stwierdziłam, że nie są takie złe, wręcz podkreśliłam je ciemnym woskiem dla lepszego efektu. To samo zrobiłam z dekoracyjnymi listeweczkami. 
Oto efekt mojej jednodniowej pracy:







A tak komódka wyglądała przed remontem:







Jestem z siebie dumna!
Postawiłam ją w miejscu, gdzie do tej pory stał stolik. 
Dzięki temu zyskałam dekoracyjne miejsce do przechowywania :)
Pozdrawiam - Elli

czwartek, 24 kwietnia 2014

Moje pierwsze malowanie mebla



Moje pierwsze malowanie mebla, a właściwie mebelka. 
Zrobiłam próbę na starej, wypaczonej skrzyneczce, żeby wychwycić ewentualne błędy 
i niedociągnięcia (oczywiście nie obyło się bez nich) oraz zobaczyć, 
czy farba faktycznie tak się zachowuje, jak obiecują jej sprzedawcy.
Jest to farba Annie Sloan (opracowała ją i opatentowała), która nie wymaga wcześniejszego 
szlifowania mebla i ponoć mimo to świetnie trzyma się na meblu.  
To szlifowanie właśnie powstrzymywało mnie do tej pory przed jakąkolwiek renowacją, 
nie z powodu lenistwa, chociaż też, ale bardziej z powodu braku warunków lokalowych
Oglądałam różne blogi z przykładami i postanowiłam spróbować. 
Jeśli inne blogerki sobie z tym radzą, to ja też muszę sobie poradzić. 
Tym bardziej, że mam w planie odnowienie trochę większych mebli niż poniższa skrzyneczka.
Dzisiaj trochę dużo tekstu, ale chciałam Wam pokazać etapy pracy i moje zdanie na ten temat.

Zaczęłam od oklejenia krawędzi, których nie chciałam malować, 
(wcześniej należy mebel umyć wodą z mydłem i odtłuścić), 
następnie położyłam pierwszą warstwę farby (zalecane są 2-3 warstwy). 
Użyłam koloru "french linen", jest to szary beż. 
Trochę był za ciemny, więc rozbieliłam go białą farbą akrylową:



Na początku farba błyszczy, ale po wyschnięciu (ok. 20 minut) robi się matowa. Po położeniu kolejnych warstw i wyschnięciu należy powierzchnie pokryć woskiem (dla utwardzenia), także dwu- lub trzykrotnie.
Wtedy nabiera też satynowego połysku. Wosk oczywiście zalecany jest także marki Annie Sloan. 
Użyłam wosku "naturalnego":





Gdybym na to położyła jeszcze wosk "rustykalny" podkreśliłabym nim rzeźbienia 
i wszystkie elementy dekoracyjne skrzyneczki. 
Kto wie, może to jeszcze zrobię (jak go dokupię) 
Choćby po to, żeby ten efekt wypróbować.

Tak wyglądała moja skrzyneczka przed malowaniem:


A tak wygląda po:



Podsumowując: nie podobają mi się smugi pędzla, które są widoczne, 
co prawda po położeniu wosku trochę mniej, ale jednak... 
Muszę koniecznie zapytać sprzedawców, którzy przeszli osobiste szkolenie u Annie Sloan, 
czy to wina pędzla, którego użyłam, czy też jest inny powód. 
Na pewno się tym z Wami podzielę.
Powierzchnia wygląda na trwałą, a całkowite utwardzenie podobno uzyskuje się po kilku dniach. 
Przy okazji wyszły moje błędy, które w przyszłości będę musiała skorygować, 
tzn. dokładniej zabezpieczyć brzegi, kontrolować nadmiar farby na narożnikach 
i większą wagę przykładać do szczegółów.
Ogólnie rzecz biorąc - widzę przyszłość w tych farbach :)

Pozdrawiam - Elli 

PS. Już wiem! Podobno, żeby uniknąć smug pędzla należy maczać pędzel na zmianę w wodzie i w farbie ze względu na jej gęstość. Idealnie byłoby też malować pędzlem Annie Sloan. Wkrótce wypróbuję metodę maczania, nad tą drugą wersją się zastanowię.