Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Ciasto z owocami



Nie jestem fanką gotowania, nie mogłabym na przykład prowadzić bloga kulinarnego, 
bo nie jest to moja pasja. Ale mam kilka "żelaznych" dań, które według moich bliskich 
są w moim wykonaniu lepsze niż u innych. 
Nieskromnie powiem, że ja też jem je z większym smakiem, gdy przyrządzę sama. 
Należą do nich między innymi pierogi różnej maści, gołąbki, ryba po grecku, 
czy też szarlotka, sernik na zimno. 
Ale najbardziej lubię proste, szybkie przepisy, wykonanie których nie zajmuje dużo czasu,
 a daje pyszny efekt. Chętnie takie przepisy "kupuję", chętnie też podaję je dalej. 
Do takich należy między innymi przepis na ciasto owocowe. 
A że owoców w tej chwili w bród, z przyjemnością się nim z Wami podzielę:


Jest to po prostu biszkopt (odwrócony do góry nogami) i owoce, 
a dla niezorientowanych podaję przepis:
1. Wykładamy małą tortownicę papierem do pieczenia lub pergaminem;
2. Na dno kładziemy owoce (ja akurat położyłam połówki śliwek, ale mogą być np. pokrojone w ósemki jabłka):


3. Szklankę cukru, cukier wanilinowy i 3 jajka ubijamy na puszystą masę;
4. Dodajemy 1,5 szklanki mąki z łyżeczką proszku do pieczenia i delikatnie mieszamy;
5. Biszkopt wylewamy na owoce;


6. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok 40 minut w temperaturze 175 - 180 stopni (najlepiej sprawdzać patyczkiem, czy ciasto w środku jest już suche);
7. Po wyjęciu zostawiamy do przestudzenia, a następnie wykładamy na talerz do góry nogami i zdejmujemy papier do pieczenia.
8. Można posypać cukrem pudrem:


Smacznego!
 
Przypominam o zabawie i zapraszam wszystkich chętnych do udziału w LOSOWANIU :)
Zabawa trwa do 13 października, więc jest jeszcze trochę czasu.

Elli

czwartek, 4 września 2014

Moje małe radości



Zasiadłam do porannej kawy i spojrzałam przez okno balkonowe. 
Uśmiechnęłam się sama do siebie - 
jeszcze nigdy nie miałam tak "zarośniętego" balkonu jak w tym roku:


Czym prędzej chwyciłam za aparat, jakby ta zieleń miała zaraz zniknąć :)
Kratka w większości pokryta zielenią osłania mnie przed przechodzącymi dołem ludźmi. 
Ustawienie w rogu półki metalowej było dobrym posunięciem. 
Dzięki temu mogłam spiętrzyć rośliny, a co za tym idzie, uzyskać lepszy efekt zagęszczenia. 
Polecam ten sposób na małe balkony. 
Narożnik zajmuje bardzo mało miejsca, a można na nim zgromadzić wiele roślin.

Przybyło trochę nowych roślin. 
Przede wszystkim musiałam wymienić kwiat stojący na najwyższej półce, 
bo poprzedni podczas naszego wyjazdu nie wytrzymał słońca i suszy.





Bluszcz rośnie jak szalony. Mój mąż przyniósł go do domu z remontowanej klatki schodowej i wstawił pod prysznic (tak był schlapany farbą). Mycie nie na wiele się zdało, więc wystawiłam bidulę na balkon z myślą: albo padnie, albo przeżyje, nie ma nic do stracenia. A on teraz puszcza tyle nowych pędów i liści w takich rozmiarach, jakby chciał powiedzieć "dziękuję":


Hortensja niestety wyschła, ale jej miejsce zajął równie piękny wrzos:


Paprocie są w lekkim półcieniu i mają się dobrze:


Przyjemnie jest patrzeć na pozytywne efekty swojej pracy i starań. 
Więc wszystkim życzę takich pozytywów!
Pozdrawiam - Elli


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Kolejna wersja szydełkowa



I jeszcze jedna propozycja poszewki szydełkowej.
Dorobiłam ją do poszewek materiałowych, 
które bardzo Wam się podobały.
Robię wersje szydełkowe, bo ku mojemu zaskoczeniu podobają się Wam,
a szczególnie (co jest dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem)
osobom młodym.





Pozdrawiam zimowo - Elli

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Niebieski patchwork


Jak już wiecie, szyję patchworki z ubrań, których już nie noszę.
Ten także ma w sobie dżinsy, bluzki, koszule męża, spodnie dresowe
i jeszcze wiele, wiele innych. Patrzę na te kawałki i niektóre budzą we mnie rozrzewnienie, bo wiążą się z fajnymi wspomnieniami, inne z kolei budzą moją złość, bo danej rzeczy nie nosiłam wcale albo niewiele, 
a w głowie rodzą się myśli "po co ja to kupiłam", albo "dzisiaj miałabym na koncie o tyle więcej pieniędzy". 
Ta złość jest jednocześnie budująca i ostrzegająca "zastanów się porządnie przed zakupem kolejnego ciucha". Czyli powraca temat poprzedniego posta - kuszące wyprzedaże :)  
W jakimś poradniku modowym znalazłam kiedyś bardzo fajną wskazówkę: 

Koszt zakupionego ubrania, to wypadkowa jego ceny i wielokrotności skorzystania z niego. 

Mówiąc prosto: jeśli kupiłam sukienkę za 1.000 zł i założyłam ją 10 razy, to naprawdę kosztowała mnie 100 zł, a jeśli chodziłam w niej 50 razy, to kosztowała mnie tylko 20 zł (zamortyzowała się). 
Natomiast jeśli kupiłam sukienkę za 500 zł i założyłam ją tylko raz 
lub (nie daj Boże) wcale, to kosztowała mnie 500 zł.
Wniosek? Przy zakupie odpowiadam sobie na pytania:
1. kiedy zakupioną rzecz ubiorę?
2. do czego ją założę?
3. jak często będę ją nosić?

Ale wracając do tematu patchworka - spód zrobiłam z lnianego obrusa, którego kolor nie bardzo pasował mi na obrus, natomiast w tej roli wpasował się znakomicie.





Ostatnio w Dzień Dobry TVN pokazano pomysł na wykorzystanie niepotrzebnych ubrań w inny sposób. Powstały z nich przecudne i prześmieszne zabawki. Jeśli nie mieliście okazji tego zobaczyć, 
podaję Wam linka: 
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/przetwarza-a-nie-wytwarza-recyklingowe-zabawki,110069.html
Kiedyś chodziła mi po głowie myśl o takim recyklingu, a po tym programie coraz bardziej do tego dojrzewam. Jak tylko coś powstanie, zaraz Wam pokażę (jeśli będzie to rzecz godna pokazania).

Pozdrawiam - Elli

piątek, 3 stycznia 2014

Dla małej księżniczki



 Trochę późno dzisiaj siadam do posta, ale "wciągnęła" mnie maszyna do szycia. Właściwie miałam szyć od rana, ale rano wybrałam się do sklepów (przecież są przeceny) i do szycia siadłam dopiero po obiedzie.

Tak, tak, chodziłam po sklepach ciuchowych. To, że zarzekam się na stronach tego bloga, że dosyć z kupowaniem ciuchów, nie znaczy, że od czasu do czasu czegoś sobie nie kupię :) Nie byłabym kobietą :)
Natomiast bardzo zawęziłam sobie krąg poszukiwanych rzeczy. Ostatnio mój organizm kiepsko toleruje wszelkie sztuczności, więc ciuch który kupię musi mi się podobać (to oczywiste) i musi być w 100% naturalny (bawełna, len, jedwab, wełna, kaszmir, skóra naturalna). Myślicie, że to łatwe? To spróbujcie znaleźć bluzkę ze 100% bawełny. Nie ma! Zawsze musi być chociaż 5% lycry! A 5% robi wielką różnicę! 
Dopiero w dziecinnym sklepie znalazłam bawełniany golf (na szczęście był rozmiar 158/164), a koszulkę bawełnianą trafiłam z kolei w męskim dziale (wzięłam S, trochę za długie rękawy, ale reszta jest ok).

I mimo wszystko nadal będę Was namawiała do zastanowienia się przed zakupami, szczególnie teraz, w czasie pokus przecenowych. Warto przejrzeć swoją szafę, zrobić listę rzeczy, które są nam potrzebne i tej listy się trzymać. Warto też pomyśleć, czy niektórym ciuchom nie można dać drugiego życia. Bardzo modne jest teraz łączenie różnych tkanin, 
o różnych kolorach, różnych fakturach (grubość powinna jednak być podobna). Może więc z dwóch ciuchów zrobić jeden? Wymienić rękawy 
w żakiecie, do krótkiej kurtki doszyć szeroki pas materiału na dole, żeby powstał płaszczyk. Pomysłów można znaleźć wiele w necie, a także chodząc po sklepach (nie po to, żeby koniecznie coś kupić, tylko, żeby podpatrzeć takie właśnie nieoczekiwane połączenia). Portfel nie zrobi się lżejszy, a i satysfakcja z ciucha, którego nikt inny nie ma - gwarantowana.


Ale mnie dzisiaj naszło z tymi poradami... A teraz do rzeczy. Przedstawiam Wam poszeweczkę, którą pewnie niejedna młoda dama chciałaby mieć.
Jak na młodą damę przystało, jest portret księżniczki i jest kolor różowy (troszkę go zrównoważyłam popielem).
Tył jest z miękkiej bawełny w różową kratkę 
(do której można przytulić buziaczka).





Wkrótce pokażę więcej poszeweczek dla dzieci.
Udało mi się zdobyć przepiękne materiały z motywami dla milusińskich.
To tyle na dzisiaj (tylko tyle, czy aż tyle?)
Pozdrawiam gorąco - Elli

wtorek, 12 listopada 2013

Rude, beżowe, kremowe...



Rude, beżowe, kremowe - w takich kolorach będą dzisiejsze korale:


beżowe z kamienia i muszli:


i kremowe z masy perłowej:


i jeszcze takie:



A w następnym poście będą nowe poszewki na poduszki.
Błękitne niebo za oknem (piękny był październik, piękny jest listopad), 
więc żegnam się ciepło i słonecznie
Elli



wtorek, 5 listopada 2013

Bajecznie kolorowo




Żeby nie było, że ja tylko spokojne i stonowane kolory przedstawiam 
- dzisiaj poszewki z bajecznie kolorowego lnu. 
Właściwie do niego pasuje wszystko, 
tym razem dodałam chabrowy len.




a z tyłu żółto-białą kratkę:

Tekstylia, to jeden z najtańszych sposobów 
na dekorację i ocieplenie wnętrza. 
Pomieszczenie może być całkiem 
beżowe 
lub białe 
lub szare
lub biało-czarne, 
wystarczy dodać odpowiednio dobrane 
poszewki, zasłony, obrusy i możemy tym wyrazić 
swoje upodobania, charakter, nastrój. 
W jakim wnętrzu wyobrażacie sobie dzisiejsze poduszki?
***
No i jeszcze chabrowe korale:


i jeszcze takie:



No i nie może zabraknąć korali "bajecznie kolorowych":


Takie korale wystarczy założyć 
do dżinsów i białego T-shirta lub szarego swetra
i jesteśmy super ubrane.
Pozdrawiam serdecznie
Elli