Zasiadłam do porannej kawy i spojrzałam przez okno balkonowe.
Uśmiechnęłam się sama do siebie -
jeszcze nigdy nie miałam tak "zarośniętego" balkonu jak w tym roku:
Czym prędzej chwyciłam za aparat, jakby ta zieleń miała zaraz zniknąć :)
Kratka w większości pokryta zielenią osłania mnie przed przechodzącymi dołem ludźmi.
Ustawienie w rogu półki metalowej było dobrym posunięciem.
Dzięki temu mogłam spiętrzyć rośliny, a co za tym idzie, uzyskać lepszy efekt zagęszczenia.
Polecam ten sposób na małe balkony.
Narożnik zajmuje bardzo mało miejsca, a można na nim zgromadzić wiele roślin.
Przybyło trochę nowych roślin.
Przede wszystkim musiałam wymienić kwiat stojący na najwyższej półce,
bo poprzedni podczas naszego wyjazdu nie wytrzymał słońca i suszy.
Bluszcz rośnie jak szalony. Mój mąż przyniósł go do domu z remontowanej klatki
schodowej i wstawił pod prysznic (tak był schlapany farbą). Mycie nie na wiele się zdało, więc wystawiłam bidulę na balkon z myślą: albo padnie, albo przeżyje, nie ma nic do stracenia. A on teraz puszcza tyle nowych pędów i
liści w takich rozmiarach, jakby chciał powiedzieć "dziękuję":
Hortensja niestety wyschła, ale jej miejsce zajął równie piękny wrzos:
Paprocie są w lekkim półcieniu i mają się dobrze:
Przyjemnie jest patrzeć na pozytywne efekty swojej pracy i starań.
Więc wszystkim życzę takich pozytywów!
Pozdrawiam - Elli
To jakaś bajka!:)) prześlicznie Ci wszystko wyrosło, cudowna roślinna kompozycja. Jest pięknie, w takim otoczeniu musi się świetnie wypoczywać:) Jak najwięcej słońca dla Ciebie!:))
OdpowiedzUsuńFaktycznie przyjemnie jest na nim posiedzieć :) Tylko czasu brak... Staram się więc odpoczywać tam z szydełkiem w ręku - żeby nie było, że nic nie robię :))
UsuńPozdrawiam serdecznie! ;)