Oj działo się.
Zaczęło się od tego, że jadalnia miała być tylko odświeżona,
tzn. pomalowana, ewentualnie wchodziła w grę tapeta.
Żadnego przestawiania mebli, zmiany ich miejsc.
Jednym słowem - miało być ładnie,
ale bez zbytniego nakładu środków finansowych i pracy.
Tak się, niestety, nie da.
Jak ma być ładnie, to trzeba chociaż minimum rzeczy kupić,
a jak ma być tanio, to trzeba sporo pracy włożyć.
Na początek zostały więc pomalowane ściany i fragment ściany wytapetowany
oraz został zakupiony nowy dywan.
W tak odświeżony pokój wstawiono stare meble.
No i dopiero właściciele przekonali się, że jednak lepiej je wymienić.
Tego etapu przejściowego ze starymi meblami nie będę Wam pokazywać.
Zrobimy wędrówkę wokół pokoju, kadr po kadrze, "przed" i "po"
(starałam się robić takie same ujęcia).
Rama na zdjęciu powyżej ma stanowić kolaż ulubionych zdjęć gospodarzy.
Ale trzeba je na spokojnie wybrać, a potem ładnie zestawić.
Na razie rama też ciekawie zdobi ścianę.
Brązowy blat komody ożywia ten spokojny kącik, dodaje mu wyrazu.
Zresztą podobnie jak pozostałe brązowe dodatki.
Wielki niezgrabny słupek zastąpiła delikatna witrynka z Ikei.
Jeśli w przyszłości okaże się, że mieści za mało szkła,
można dokupić drugą taką samą.
Stół pozostał ten sam, krzesła również.
Jedynie siedziska gospodarze wyłożyli nowym materiałem.
Ściana nad stołem straszyła pustką.
Teraz na półkach będzie można dowolnie zmieniać dekoracje,
w zależności od pory roku, nastroju i okazji.
Jedna ze ścian prawie w całości jest pokryta sosnową boazerią,
która po pomalowaniu na biało wygląda zupełnie inaczej i już nie straszy PRL-em.
W przyszłości ma na niej powstać galeria zdjęć i grafik, które nie będą rozwieszone tam, gdzie są gwoździe, tylko w formie przemyślanej kompozycji.
Zmiana dywanu zasadniczo zmieniła wystrój pokoju.
I jeszcze trochę zbliżeń
Spojrzenie na jadalnię z innych ujęć:
Metamorfoza należy do udanych - jestem z niej zadowolona,
a gospodarze zachwyceni i zmotywowani do zmian w kolejnych pomieszczeniach.
Bo okazało się, że można mieszkać ładnie za naprawdę niewielkie pieniądze.
Mogę pod tym względem konkurować z Dorotą Szelągowską i Tomkiem Pągowskim, ha ha :)
Elli