W necie mamy mnóstwo przykładów, jak odmienić nieciekawy mebel.
Dla mnie takim najbardziej spektakularnym przykładem jest KOMODA,
w której właścicielka wymieniła tylko i wyłącznie gałki,
a dzięki właściwemu doborowi tychże, mebel zyskał niesamowity sznyt.
U mnie doborem gałek często rządzi przypadek
(czyli dobieram z tego, co mam w swoich zapasach)
lub względy finansowe
(zdarza się, że jedną-dwie gałki kupię droższe - bo wpadły mi w oko,
ale gdy potrzebuję ich kilkanaście, uruchamiam wyobraźnię
i robię coś z niczego lub kupuję najtańsze i je przerabiam).
Kiedy czekałam na mój ostatni mebel (szafkę do kącika sypialnego),
do końca nie wiedziałam, ile będzie szuflad w dolnej części.
Okazało się, że pięć.
A ja miałam trzy gałki biało-czarne.
Jak na złość w okolicznych sklepach nie było porcelanowych gałek w tych kolorach
(chciałam dokupić gałki z różnymi wzorami, byle były biało-czarne).
Ostatecznie zdecydowałam się na biało-różowe.
I moim zdaniem ten zestaw zgrał się całkiem ciekawie.
Chyba nie będę go już zmieniać :)
Wniosek: czasem można lub trzeba się poddać przypadkowym wyborom,
bo mogą wyjść całkiem nieźle.
A jakie jest Wasze zdanie?
Elli