Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starocie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starocie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2018

Mały wazonik



Na moim blogu kilkakrotnie pokazał się mały, różowy wazonik,
jak choćby TU, TU czy TU.


Bardzo go lubię, 
bo pięknie komponuje się w moich biało szarych wnętrzach, 
świetnie podkreśla czarno-białe dodatki 
i sam w sobie jest śliczny.

Jakaż była moja radość, gdy po dwóch latach, 
znowu na pchlim targu trafiłam na taki sam, 
tylko w kolorze popielatym. 
A kilka kartonów dalej był jeszcze jeden :)





Teraz tylko mieć czas na robienie nowych aranżacji
i czas na robienie zdjęć.
Ale przyjdzie ten moment, obiecuję - sobie i Wam :)

Elli


niedziela, 8 lipca 2018

Osobliwy rower



Bardzo osobliwy :) 
Takiego jeszcze nie widziałam. 
Podobno jest unikatowy i podobno bardzo stary.
Zresztą spójrzcie:


Rower z przodu ma lampę.
Czy ona jest na naftę? - chyba tak (sądząc po zbiorniczku).


Na kierownicy jest sygnalizator - trąbka
(w miejscu dzisiejszego dzwonka).



Z tyłu na wygiętym drążku zamocowana jest przyczepka.
Sądząc po kolorowych kółeczkach - chyba do przewożenia dziecka.


Na przyczepce też jest lampa.
Bezpieczeństwo to podstawa :)


Tak wygląda mocowanie przyczepki do roweru.


Siodełko wysłużone, ale porządne: skórzane i na sprężynach.


Nie mogłam zrobić zdjęcia całemu rowerowi,
bo był zastawiony innymi.
Ale odnalazłam właściciela i dowiedziałam się, 
że rower nie jest na sprzedaż.
A gdyby go sprzedawał, wziąłby za niego co najmniej 12.000 zł.
Szkoda, że coś tak oryginalnego jest tak stłamszone.
Jedyna dbałość o ten rower, to podłożenie kocyka ;)
Moim zdaniem zasługuje na porządne wyczyszczenie i odnowienie.
I wyeksponowanie!

Elli



niedziela, 3 czerwca 2018

Granica kiczu



Podczas ostatnich wypadów na targ nabyłam taki oto świecznik:



Zastanawiałam się, czy go wziąć, a on mnie czymś urzekł.
No, po prostu jest słodki.


Jest trochę kiczowaty, ale moim zdaniem w neutralnym wnętrzu 
(np. białym) z białą świeczką obroni się.
Natomiast w kolorowym wnętrzu pełnym bibelotów - niekoniecznie.




Jak mi się znudzą jego kolory, zawsze mogę go przemalować na biało
(jak wiele innych rzeczy, które przemalowałam).
A Waszym zdaniem to już kicz, czy jeszcze nie? :)

Elli



niedziela, 30 lipca 2017

Czy to już kolekcja?




Trochę czasu minęło od mojego ostatniego wpisu,
ale czas letni tak jakoś na mnie wpłynął,
że nie mogę zebrać się w sobie.
Wciąż brakuje mi czasu na zrobienie zdjęć.
A nie chcę tu zamieszczać byle czego, zrobionego na chybcika.
Szanuję siebie i swoich czytelników.
No właśnie, bardzo chcę Wam podziękować,
że tu wciąż zaglądacie.
I bardzo chcę podziękować za wiele ciepłych słów pod poprzednim postem :)
A dzisiaj z innej beczki.
Jakiś czas temu obiecałam pochwalić się filiżankami.
Każda z nich jest inna. Z innej bajki.
Jedyne co je łączy to fakt, że nie mogłam im się oprzeć
oraz bardzo niska cena :)


Zresztą sami spójrzcie:





Marzy mi się piękny kredens,
a za jego szybkimi całe mnóstwo kolorowych filiżanek.
A każdy z gości sobie wybiera, z której z nich chce się napić :)
Fajne marzenie?
Mała jego część już jest :)
Czas pokaże, co będzie dalej...

Elli



poniedziałek, 27 czerwca 2016

Miałam odpocząć...



Jak spojrzę wstecz, to w ostatnim tzw.  "roku szkolnym" 
zrealizowałam sporo projektów. 
I to nie malutkich, bo były to metamorfozy całych pomieszczeń.
Tak z grubsza licząc: dwa przedpokoje, dwa pokoje i dwie łazienki.
A oprócz jednego przedpokoju, pozostałe pomieszczenia zrobiłam sama.
Własnoręcznie.
I przyznam szczerze, że jestem zmęczona.
Postanowiłam więc w najbliższym czasie trochę od tego odpocząć.
A ponieważ nie potrafię funkcjonować nie robiąc nic, 
w planach mam drobiazgi typu: przemalować paterę, przerobić wazon itp.
Ale jak tu poprzestać na drobiazgach, 
jak w zaprzyjaźnionych altankach znalazłam takie cuda:




Stojak do aparatury pomiarowej dla geodetów. 
Już widzę, jaka cudna lampa będzie z niego :)




Metalowe krzesło w całości pomalowane brązową farbą olejną 
zyskałoby z pewnością na urodzie po zmianie koloru.




Z tyłu za altanką odkryłam taką drabinę. 
Starutka i zniszczona, ale po pewnych zabiegach 
mogłaby służyć chociażby w ogrodzie za stojak na kwiaty. 
Niestety, właściciel nie chce mi jej dać, twierdząc, że ona nadaje się tylko do spalenia.
 Jeszcze walczę :)





To kupione w sh, ręcznie robione cudo ma dwa metry długości i metr szerokości. 
Jest duże, ciężkie i piękne.
Niestety miejscami się popruło, więc trzeba będzie to naprawić.



A taki stoliczek moja mama znalazła na śmietniku.
Na szczęście przygarnęła go z myślą, 
że jak ja nie będę chciała, to postawi go w ogródku.
Mogłabym go nie chcieć? :)

I tak sobie myślę, czy robota mnie znajduje, czy to ja sobie jej szukam?
Bo pewnie za jakiś czas zobaczycie przeróbki tych rzeczy na blogu.
Przecież nie wytrzymam...

Pozdrawiam - Elli






środa, 16 marca 2016

Stara waga i forma na babkę z pchlego targu



Ciekawe, czy ktoś na wczorajszych zdjęciach dostrzegł fragmenty tych skarbów.
Wszystkie trzy przedmioty pozujące do zdjęcia poniżej 
są łupami z ostatniej niedzieli (z pchlego targu):


O ile bez cienia wątpliwości dzbanuszek potraktuję użytkowo, 
wagę dekoracyjnie,
to co do formy na babę mam wątpliwości.


Kupiłam ją z myślą o powieszeniu na ścianie w Oazie, 
ale moi panowie chcą, żebym upiekła w niej babę na święta.
"Bo będzie pięęęęękna"
Formę wyszorowałam, odtłuściłam, zdezynfekowałam i się łamię.
Nie wiem, czy w takim używanym starociu mogę coś robić do jedzenia.
Mam wątpliwości.






Waga jest stara, odrapana, ale bardzo fotogeniczna :) Prawda?

Elli



poniedziałek, 3 listopada 2014

Kolorowe drobiazgi


Przejrzałam zdjęcia z mojego wyjazdu, o którym pisałam w poprzednim poście. 
Wbrew moim obawom niektóre wyszły całkiem fajnie :)
I stwierdziłam patrząc na nie, że w tym drugim mieszkanku mamy całkiem sporo sympatycznych drobiazgów i pamiątek.
Więc skoro ten blog służy do uwieczniania ważnych dla mnie rzeczy, nie może tych zdjęć tutaj zabraknąć.

Zacznę od rzeczy najstarszej, którą dostałam od mojej mamy, a ona dostała ją od swojej mamy - jednym słowem: przedwojenna porcelana. Trochę zniszczone to puzdereczko, widać na nim ząb czasu, ale rysunek na pokrywce zachował się całkiem dobrze:


Druga rzecz, trochę młodsza, bo z połowy ubiegłego wieku, to dzbanek do herbaty z pięknej cienkiej porcelany. 
Do niego mam jeszcze sześć przecudnych filiżanek ze spodkami, tak małych, że mieszczą się w nich dwa łyki herbaty:

Nie wiem, czy paterka jest stara, czy nie. Dla mnie było to nieistotne. 
Urzekły mnie jej kolory i wylicytowałam ją na allegro za niewielkie pieniądze:

I jeszcze kolorowe szkło uzbierane na giełdach staroci:

Młynek do kawy czeka na powieszenie w kuchni:

Błękitna żardiniera przy okazji porządków znalazła swoje miejsce w pokoju "niebieskim":

W sypialni nad naszymi głowami czuwa aniołek:

Wychodzi na to, że w tym mieszkaniu jest bardziej kolorowo. 
Zdjęcia z wrocławskiego mieszkania są raczej monochromatyczne. 
I tu, i tu, będą następowały zmiany - mam nadzieję :)

Pozdrawiam - Elli






niedziela, 12 października 2014

Karafki mnożą się...


Niedawno pokazywałam Wam okazyjnie kupioną karafkę z okuciem. 
Moja karafka ma wysokość 32 cm. Poczułam więc wielką radość, 
gdy zobaczyłam w necie bardzo podobną o wymiarze 18 cm, za połowę tamtej okazyjnej ceny. 
Pomyślałam sobie, że moja karafka będzie miała "córeczkę".
No i okazało się, że sprzedający pomylił się, bo jego karafka ma 28 a nie 18 cm. 
Nie jest więc córeczką lecz bardziej młodszą siostrą. Ale i tak jest fajna. 
A najfajniejsza jest cena. Uwielbiam takie okazje:


A tak wyglądają razem:


Na zdjęciu wyżej słabo widać, więc pokażę Wam w zbliżeniu nasze trzy szklane aniołki, 
które kupiłam, gdy syn był mały i które do dziś czuwają nad naszą trójką :)


No i chyba nie chwaliłam się przepięknym stojakiem na butelkę, kupionym za 10 zł, bo jest uszkodzony.



Czy ktoś zgadnie, co jest z nim nie tak?:)


Oczywiście przypominam o losowaniu poszewek w tulipany, 
które odbędzie się we wtorek :)
Miłej niedzieli!
Elli