Bardzo osobliwy :)
Takiego jeszcze nie widziałam.
Podobno jest unikatowy i podobno bardzo stary.
Zresztą spójrzcie:
Rower z przodu ma lampę.
Czy ona jest na naftę? - chyba tak (sądząc po zbiorniczku).
Na kierownicy jest sygnalizator - trąbka
(w miejscu dzisiejszego dzwonka).
Z tyłu na wygiętym drążku zamocowana jest przyczepka.
Sądząc po kolorowych kółeczkach - chyba do przewożenia dziecka.
Na przyczepce też jest lampa.
Bezpieczeństwo to podstawa :)
Tak wygląda mocowanie przyczepki do roweru.
Siodełko wysłużone, ale porządne: skórzane i na sprężynach.
Nie mogłam zrobić zdjęcia całemu rowerowi,
bo był zastawiony innymi.
Ale odnalazłam właściciela i dowiedziałam się,
że rower nie jest na sprzedaż.
A gdyby go sprzedawał, wziąłby za niego co najmniej 12.000 zł.
Szkoda, że coś tak oryginalnego jest tak stłamszone.
Jedyna dbałość o ten rower, to podłożenie kocyka ;)
Moim zdaniem zasługuje na porządne wyczyszczenie i odnowienie.
I wyeksponowanie!
Elli
Moj dziadek miał podobny tylko bez przyczepki. Chyba go wyrzucił. Nawet nie myślałem, że może być coś więcej wart. Szkoda.
OdpowiedzUsuńNo to pech :(
UsuńMój tato też wyrzucił starą drabinę, bo bał się, że się pode mną złamie. A ja chciałam z niej zrobić kwietnik. Żal.
ale cudo :-)
OdpowiedzUsuń