piątek, 27 czerwca 2014

Biblioteczka Kasi


I kolejny mebel pomalowany - tym razem całkiem spora biblioteczka z lat sześćdziesiątych.
Trochę dała nam ta szafa popalić (cały czas wychodziły spod farby brzydkie żółte plamy),
 ale dałyśmy radę i Kasia znowu się cieszy, że ma o jeden mebel mniej do kupienia. 
Cieszy się też z tego, że powstają meble z duszą. 
A ponieważ z tyłu mebla znalazłyśmy fabryczną kartkę z numerem serii i datą produkcji, 
zastanawiamy się, czy nie nakleić kartki z datą nadania drugiego życia :)








Na zdjęciach widać jakby smugi farby, ale to wosk jeszcze nie wysechł do końca i stąd ten efekt. 
Po wyschnięciu powierzchnia będzie równa i gładka.
No i dla porównania zdjęcie "przed":

A przed nami jeszcze większe wyzwanie. Ale to zobaczycie dopiero za jakiś czas.
Pozdrawiam - Elli

2 komentarze:

  1. Piękna biblioteczka :D Wczoraj odziedziczyłam niemal że identyczną po dziadkach i też myślę nad jej renowacją bo szkoda wyrzucać, tym bardziej że jest drewniana. Bardzo fajny pomysł z tymi szarymi drzwiczkami. Kurcze, cieszę się że tu trafiłam :D Mogę wiedzieć czym została pomalowana? Czy to jakaś emulsja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta akurat biblioteczka została pomalowana farbami Annie Sloan. Ale to drogie farby i mając dzisiejsze doświadczenie w malowaniu mebli pomalowałabym ją zwykłą farbą akrylową do drewna i metalu, np. Colours.
      Można też drzwiczki okleić okleiną meblową. W Castoramie jest np. cudny wzór pepitki czarno-białej. Tę okleinę stosowałam do innych przeróbek, zdjęcia pokazywałam do blogu, więc zapraszam do przejrzenia postów.
      Życzę powodzenia w odnawianiu mebelka :)

      Usuń