wtorek, 2 stycznia 2018

Ostatnie trafienie w starym roku :)



Ostatniego dnia ubiegłego rok mój mąż chciał jeszcze coś sobie kupić.
A że nie ma czasu na co dzień, więc wybraliśmy się do sklepu w niedzielę.
To znana sieciówka ciuchowa,
ale ja wypatrzyłam tam przecudne gałki meblowe z masy perłowej.
Na zdjęciach nie potrafiłam oddać ich uroku,
ale stwierdziłam, że i tak warte są uwiecznienia.

MEBLE PRZED LIFTINGIEM, CZYLI WERSJA PIERWSZA

MEBLE PO LIFTINGU, CZYLI WERSJA DRUGA

MEBLE PO ZMIANIE GAŁEK - WERSJA TRZECIA

Kupiłam je bez konkretnego przeznaczenia,
a w domu okazało się, że idealnie pasują do mebli w pokoju stołowym
(na temat metamorfozy tego pokoju pisałam TUTAJ).
Dosłownie jakby były do nich zaprojektowane.


Brązowy spód gałek idealnie zgrał się z brązowymi bokami mebli, 
a szaro-beżowa masa perłowa pięknie lśni na tle jasno-popielatych drzwiczek.


Poprzednie gałki, czyli ceramiczne brązowe kwiaty 
też były bardzo ładne i też pasowały, 
ale małżonek narzekał, że mają ostre końce i są niewygodne w użytkowaniu.
Pewnie miał rację.
Teraz już nie ma na co narzekać :)








Na dodatek ich ilość w opakowaniu, tzn. 12 sztuk w pierwszej chwili odstraszała,
ale szybko sobie przeliczyłam, że wychodzi 6,25 zł/szt. czyli - rewelacja.
A do moich mebli potrzeba było 11 sztuk!
Czy to przypadek?
Jeśli tak, to lubię takie przypadki :)
Pozdrawiam serdecznie w Nowym Roku!

Elli



2 komentarze:

  1. Są piękne i aż nie chce się wierzyć, że z sieciówki. Niesamowite, jak drobiazg może odmienić mebel :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie drobiazgi nadają charakteru w całym pomieszczeniu :)

    OdpowiedzUsuń