niedziela, 6 maja 2018

Nowe oblicze tac



"Czasami człowiek musi, inaczej się udusi..." - śpiewał kiedyś Jerzy Stuhr.
On o śpiewaniu, ja - o malowaniu.
Musiałam w końcu coś pomalować.
Choćby coś malutkiego.


 Postanowiłam pomalować coś, co mam cały czas na widoku,
a malowanie nie zajmie mi dużo czasu.
To taca, którą już malowałam i dekorowałam za pomocą transferu.
Były to próby szkoleniowe, rysunek nie był przeze mnie wybrany,
więc nadeszła pora na zmianę.

PRZED

Tym razem próba szablonu:


Efekt zadowalający - więc jedziemy dalej...


Obecny wzór jest bardziej uniwersalny i pasujący do pokoju dziennego.



No to jak już farba była otwarta, to pojechałam dalej:

PRZED

PRZED




Ta tacka zagościła w sypialni.
Od razu mi lepiej.
Mam nadzieję, że na jakiś czas zaspokoiłam swoją rządzę malowania :)

Elli



2 komentarze:

  1. Pięknie zmalowałaś wszystko.:) Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle cuda wyszły. Uwielbiam twoje malowanki :)
    Monia

    OdpowiedzUsuń