Nigdy nie ukrywałam, że nie lubię jesieni i zimy.
Dla mnie to smutne pory roku, połączone z zamieraniem i umieraniem
(chociażby przyrody),
Natomiast pozostałe dwie pory to czas narodzin, rozwoju, rozkwitania.
Czas przepięknych zapachów.
Od kiedy pierwszy raz zrobiłam zdjęcia kwiatom,
nie mogę się oprzeć, by nie cykać im fotek.
To bardzo wdzięczny obiekt.
Nie rusza się, nie marudzi, nie mówi, że brzydko wyszedł, że jest niefotogeniczny :)
A fotografia pozwala mi zatrzymać na dłużej te ulotne kształty, kolory zapachy.
Począwszy od czarnego bzu...
.....poprzez kalinę....
.....po cudowne piwonie :)
Paproć też się załapała na fotkę.
Fotek sporo, będzie co przeglądać jesienią i zimą.
A to nie koniec, bo rozkwitają kolejne rośliny, coraz bardziej kolorowe :)
Wy też lubicie fotografować swoje rośliny?
Elli