Przyszła pora na pomalowanie podłogi w kuchni.
W użyciu były niezawodne farby V33.
Bardzo podoba mi się połączenie bieli i czerni z drewnem.
Co prawda moje szafki nie są drewniane, tylko z płyty,
ale okleina "dzika grusza" jest do przyjęcia.
I gdyby majster dokonujący drugiej metamorfozy kuchni posiadał taką okleinę,
to z pewnością pozostałabym przy drzwiczkach z "dzikiej gruszy" do dzisiaj.
Buku niestety nie mogłam dłużej znieść.
Chciałam mieć wzór geometryczny. Padło na trójkąty.
A tak prezentowała się podłoga w trakcie malowania.
Jak widzicie, jej poprzedni kolor nie przyprawiał o zawrót głowy.
Taki był pomysł architekta - posadzka pasowała do frontów szafek,
które w pierwszej swojej wersji były takie właśnie turkusowo-miętowe.
Podmalowałam także dolne cokoły szafek na czarno
i teraz wszystko ładnie się zamyka.
Poniżej porównanie "przed" i "po":
| PRZED |
| PO |
Dużo lepiej czujemy się w nowej odsłonie kuchni.
Jak tak jasno, czysto, lśniąco.
A w razie czego zawsze mogę coś przemalować :)
Nie, nie... Na razie mam dosyć :)
Elli