piątek, 10 stycznia 2014

Brąz z odrobiną niebieskiego



 Większość Polaków ma wnętrza urządzone w odcieniach brązu.
Wynika to z różnych przyczyn - jedni lubią naturę, 
inni uważają, że to bezpieczny kolor, 
jeszcze inni kierują się dużym wyborem
zestawów brązowych na naszym rynku.
Niektórzy twierdzą, że brązowy jest nudny. Nieprawda!
Wystarczy dodać jakiś kolor do wnętrza i w ten sposób
pięknie je ożywić i uszlachetnić.
Dzisiaj przykład z granatem.
Granat i niebieski pięknie ożywiają brąz.
Brąz nie musi być ciemny. 
Jasny i rudy będą równie pięknie wyglądały.
Połóżcie takie poszewki na tapczanie, 
dodajcie jakieś niebieskie wazoniki, serwetki w tym kolorze 
i wnętrze gotowe!






W tę tendencję wpisuje się także patchwork, 
który pokazałam w poprzednim poście.
Pozdrawiam - Elli


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Niebieski patchwork


Jak już wiecie, szyję patchworki z ubrań, których już nie noszę.
Ten także ma w sobie dżinsy, bluzki, koszule męża, spodnie dresowe
i jeszcze wiele, wiele innych. Patrzę na te kawałki i niektóre budzą we mnie rozrzewnienie, bo wiążą się z fajnymi wspomnieniami, inne z kolei budzą moją złość, bo danej rzeczy nie nosiłam wcale albo niewiele, 
a w głowie rodzą się myśli "po co ja to kupiłam", albo "dzisiaj miałabym na koncie o tyle więcej pieniędzy". 
Ta złość jest jednocześnie budująca i ostrzegająca "zastanów się porządnie przed zakupem kolejnego ciucha". Czyli powraca temat poprzedniego posta - kuszące wyprzedaże :)  
W jakimś poradniku modowym znalazłam kiedyś bardzo fajną wskazówkę: 

Koszt zakupionego ubrania, to wypadkowa jego ceny i wielokrotności skorzystania z niego. 

Mówiąc prosto: jeśli kupiłam sukienkę za 1.000 zł i założyłam ją 10 razy, to naprawdę kosztowała mnie 100 zł, a jeśli chodziłam w niej 50 razy, to kosztowała mnie tylko 20 zł (zamortyzowała się). 
Natomiast jeśli kupiłam sukienkę za 500 zł i założyłam ją tylko raz 
lub (nie daj Boże) wcale, to kosztowała mnie 500 zł.
Wniosek? Przy zakupie odpowiadam sobie na pytania:
1. kiedy zakupioną rzecz ubiorę?
2. do czego ją założę?
3. jak często będę ją nosić?

Ale wracając do tematu patchworka - spód zrobiłam z lnianego obrusa, którego kolor nie bardzo pasował mi na obrus, natomiast w tej roli wpasował się znakomicie.





Ostatnio w Dzień Dobry TVN pokazano pomysł na wykorzystanie niepotrzebnych ubrań w inny sposób. Powstały z nich przecudne i prześmieszne zabawki. Jeśli nie mieliście okazji tego zobaczyć, 
podaję Wam linka: 
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/przetwarza-a-nie-wytwarza-recyklingowe-zabawki,110069.html
Kiedyś chodziła mi po głowie myśl o takim recyklingu, a po tym programie coraz bardziej do tego dojrzewam. Jak tylko coś powstanie, zaraz Wam pokażę (jeśli będzie to rzecz godna pokazania).

Pozdrawiam - Elli

piątek, 3 stycznia 2014

Dla małej księżniczki



 Trochę późno dzisiaj siadam do posta, ale "wciągnęła" mnie maszyna do szycia. Właściwie miałam szyć od rana, ale rano wybrałam się do sklepów (przecież są przeceny) i do szycia siadłam dopiero po obiedzie.

Tak, tak, chodziłam po sklepach ciuchowych. To, że zarzekam się na stronach tego bloga, że dosyć z kupowaniem ciuchów, nie znaczy, że od czasu do czasu czegoś sobie nie kupię :) Nie byłabym kobietą :)
Natomiast bardzo zawęziłam sobie krąg poszukiwanych rzeczy. Ostatnio mój organizm kiepsko toleruje wszelkie sztuczności, więc ciuch który kupię musi mi się podobać (to oczywiste) i musi być w 100% naturalny (bawełna, len, jedwab, wełna, kaszmir, skóra naturalna). Myślicie, że to łatwe? To spróbujcie znaleźć bluzkę ze 100% bawełny. Nie ma! Zawsze musi być chociaż 5% lycry! A 5% robi wielką różnicę! 
Dopiero w dziecinnym sklepie znalazłam bawełniany golf (na szczęście był rozmiar 158/164), a koszulkę bawełnianą trafiłam z kolei w męskim dziale (wzięłam S, trochę za długie rękawy, ale reszta jest ok).

I mimo wszystko nadal będę Was namawiała do zastanowienia się przed zakupami, szczególnie teraz, w czasie pokus przecenowych. Warto przejrzeć swoją szafę, zrobić listę rzeczy, które są nam potrzebne i tej listy się trzymać. Warto też pomyśleć, czy niektórym ciuchom nie można dać drugiego życia. Bardzo modne jest teraz łączenie różnych tkanin, 
o różnych kolorach, różnych fakturach (grubość powinna jednak być podobna). Może więc z dwóch ciuchów zrobić jeden? Wymienić rękawy 
w żakiecie, do krótkiej kurtki doszyć szeroki pas materiału na dole, żeby powstał płaszczyk. Pomysłów można znaleźć wiele w necie, a także chodząc po sklepach (nie po to, żeby koniecznie coś kupić, tylko, żeby podpatrzeć takie właśnie nieoczekiwane połączenia). Portfel nie zrobi się lżejszy, a i satysfakcja z ciucha, którego nikt inny nie ma - gwarantowana.


Ale mnie dzisiaj naszło z tymi poradami... A teraz do rzeczy. Przedstawiam Wam poszeweczkę, którą pewnie niejedna młoda dama chciałaby mieć.
Jak na młodą damę przystało, jest portret księżniczki i jest kolor różowy (troszkę go zrównoważyłam popielem).
Tył jest z miękkiej bawełny w różową kratkę 
(do której można przytulić buziaczka).





Wkrótce pokażę więcej poszeweczek dla dzieci.
Udało mi się zdobyć przepiękne materiały z motywami dla milusińskich.
To tyle na dzisiaj (tylko tyle, czy aż tyle?)
Pozdrawiam gorąco - Elli