poniedziałek, 24 czerwca 2013

Szydełkowe poszewki



Tak, jak obiecałam, przedstawiam moje pierwsze poduszki. Może nie są idealne (następne na pewno będą lepsze), ale pasują do wnętrza i przyjemnie się do ich bawełnianej powierzchni przytula. Włóczki jest jeszcze sporo (w szafie znalazłam trochę wcześniej zakupionych kłębków), więc na brak zajęcia nie narzekam.




Jeszcze raz przeczytałam mój poprzedni post i stwierdziłam, iż wynika z niego, że już nigdy nic nie kupię do ubioru. Nic bardziej mylnego – nie byłabym kobietą, gdyby nie kupiła sobie chociaż jednego drobiazgu w miesiącu. Natomiast postanowiłam nie kupować emocjonalnie.
Ostatnio gdzieś w jakimś poradniku znalazłam bardzo mądrą (moim zdaniem) radę znawczyni mody: przed zakupem
zastanów się, czy tę rzecz jutro założysz
(czyli: że będzie odpowiednia okazja, że masz pasujące do niej rzeczy i dodatki), bo tworzenie nowych zestawów w związku z zakupem ciucha, który nam się podoba, nie ma sensu. No chyba, że jest to coś naprawdę rewelacyjnego! My kobiety, wiemy coś na ten temat!  Niemniej jednak moje zakupy od teraz będą bardzo rozważne.

Jeszcze na koniec piwonie, które już się kończą, ale są tak piękne, że nie mogłam się powstrzymać:



Pozdrawiam letnio!
Elli

2 komentarze:

  1. Super fotki !
    A zdjęcie na nagłowku wręcz cudowne !

    Wojtek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. poduszki są niesamowite! poproszę takie :) szkoda, że nie umiem robić na drutach :(

    Dorcia

    OdpowiedzUsuń