Tak, jak obiecałam, przedstawiam
moje pierwsze poduszki. Może nie są idealne (następne na pewno będą lepsze),
ale pasują do wnętrza i przyjemnie się do ich bawełnianej powierzchni przytula.
Włóczki jest jeszcze sporo (w szafie znalazłam trochę wcześniej zakupionych
kłębków), więc na brak zajęcia nie narzekam.
Jeszcze raz przeczytałam mój
poprzedni post i stwierdziłam, iż wynika z niego, że już nigdy nic nie kupię do
ubioru. Nic bardziej mylnego – nie byłabym kobietą, gdyby nie kupiła sobie
chociaż jednego drobiazgu w miesiącu. Natomiast postanowiłam nie kupować
emocjonalnie.
Ostatnio gdzieś w jakimś
poradniku znalazłam bardzo mądrą (moim zdaniem) radę znawczyni mody: przed
zakupem
zastanów się, czy
tę rzecz jutro założysz
(czyli: że będzie odpowiednia
okazja, że masz pasujące do niej rzeczy i dodatki), bo tworzenie nowych
zestawów w związku z zakupem ciucha, który nam się podoba, nie ma sensu. No
chyba, że jest to coś naprawdę rewelacyjnego! My kobiety, wiemy coś na ten
temat! Niemniej jednak moje zakupy od teraz będą bardzo
rozważne.
Jeszcze na koniec piwonie, które już się kończą, ale są tak piękne, że nie mogłam się powstrzymać:
Pozdrawiam letnio!
Elli
Super fotki !
OdpowiedzUsuńA zdjęcie na nagłowku wręcz cudowne !
Wojtek :)
poduszki są niesamowite! poproszę takie :) szkoda, że nie umiem robić na drutach :(
OdpowiedzUsuńDorcia