Dzisiaj będzie bez zdjęć, bo chciałam podzielić się z Wami wrażeniami, jakie na mnie wywarł blog, na który trafiłam kilka dni temu. Jest to jeden z nielicznych blogów, które obejrzałam w całości. Obejrzałam, to mało powiedziane - ja go przeczytałam! (zazwyczaj trafiając na blog, który jest prowadzony od jakiegoś czasu przeglądam tylko zdjęcia, rzadko też cofam się do samego jego początku).
Gorąco go Wam polecam, ale ostrzegam - zarezerwujcie sobie na niego sporo czasu, bo wciąga :)
Jestem pełna podziwu dla ITY. Nie mam pojęcia, jak w jednej głowie może powstać tyle pomysłów i jak jedna para rąk jest w stanie je wykonać. A Ita robi wszystko z niczego. Moje malowanie i tapicerowanie przy niej to tzw. pikuś. Ona nie wyręcza się farbami Annie Sloan, tylko czyści drewno z powłok do surowego (na swoje usprawiedliwienie dodam, że korzystam z tych farb nie ze względu na moje lenistwo, tylko z braku warunków lokalowych do szlifowania, brudzenia itd.), maluje, szlifuje, przeciera, pieści aż do uzyskania zadowalającego efektu, tworzy meble od podstaw, łączy drewno z żeliwem i z czym tylko jej w ręce wpadnie i tworzy dosłownie z rupieci wspaniałą całość. Nieobce jej są: szlifierka, wyrzynarka czy wiertarka. A przy tym wszystkim wykazuje się olbrzymią starannością i dbałością o szczegóły i wykończenie. Jednocześnie u niej nic się nie zmarnuje, nawet ułamana rączka noża czy też kij od miotły :)
Na swoim blogu pokazuje między innymi krok po kroku, jak niewielkim sumptem urządziła uroczy pokój dla córki, albo swoją pralnio-szwalnię (kto wieszaki do pralni obszywałby płótnem z haftami i koronkami? -
na marginesie moje wieszaki obrobione włóczką wyglądają cieniutko przy wieszakach Ity),
spiżarnia także jest godna pozazdroszczenia.
A komplet wypoczynkowy do ogrodu zrobiony ze starej kanapy i fotela - teraz jest w stylu kolonialnym - rewelacja!
I jeszcze ogromne zegary własnoręcznie robione od podstaw! I dużo, dużo innych rzeczy!
na marginesie moje wieszaki obrobione włóczką wyglądają cieniutko przy wieszakach Ity),
spiżarnia także jest godna pozazdroszczenia.
A komplet wypoczynkowy do ogrodu zrobiony ze starej kanapy i fotela - teraz jest w stylu kolonialnym - rewelacja!
I jeszcze ogromne zegary własnoręcznie robione od podstaw! I dużo, dużo innych rzeczy!
Na dodatek dziewczyna ma szczęście i oko do wynajdywania różnych wspaniałych drobiazgów. Zazdroszczę jej "klamociarni", w której się zaopatruje (ja we Wrocławiu takiej nie mam, a może nie umiem jej znaleźć), zazdroszczę jej zaprzyjaźnionego stolarza, zazdroszczę jej wyobraźni i talentu.
Ale jest to zazdrość budująca i motywująca do działania.
Ale jest to zazdrość budująca i motywująca do działania.
Czemu nie trafiłam na tego bloga wcześniej, choćby wtedy, gdy chciałam zmienić wygląd segregatorów?
Bo Ita na dodatek udziela dokładnych instrukcji, jak wykonać wiele prac,
choćby jak i czym czyścić i malować meble, jak tapicerować, jak drukować na tkaninie, gdzie znaleźć motywy do druku, jak szyć okładki na zeszyty itd.Podaje też nazwy materiałów, których używa (łącznie z nazwą producenta jak i koloru, np. farby).
choćby jak i czym czyścić i malować meble, jak tapicerować, jak drukować na tkaninie, gdzie znaleźć motywy do druku, jak szyć okładki na zeszyty itd.Podaje też nazwy materiałów, których używa (łącznie z nazwą producenta jak i koloru, np. farby).
Przy tym wszystkim Ita robi przetwory: dżemy, nalewki, grzybki, ogórki itp.
Czy jej doba ma 24 godziny tak jak moja????
Jej mąż musi dobrze pilnować tego skarbu, bo w dzisiejszych czasach takie osoby to rzadkość!
Jestem jej fanką (może założę fanklub?)
Pora na adres bloga:
To nie jest link sponsorowany!
Miłej lektury na długi weekend!
Elli
Miłej lektury na długi weekend!
Elli
Znam...znam bywam często. Buziaki i dobrego dnia ;-)
OdpowiedzUsuń