Myślałam, że tylko ludzie są fotogeniczni lub nie.
Okazuje się, że przedmioty także.
Poniższy koszyk szydełkowałam jakiś czas temu.
Ale z góry planowałam, że będzie miał wypełnienie w środku i wywinięty otok.
I na to właśnie wypełnienie czekał do tego roku.
I się doczekał - wszyłam mu warstwę ociepliny i bawełnę w szaro-beżowo-białe wzory.
Miał już zrobiona sesję zdjęciową, ale nie bardzo nadawała się do publikacji.
Przy drugim podejściu wyszło lepiej - mam nadzieję :)
Ale wciąż zdjęcia nie oddają jego prawdziwego uroku.
A może to wina światła, na które wszyscy narzekają o tej porze roku...
A tak wygląda bez wywiniętego otoka (jest całkiem pojemny):
Coś mi jednak w nim brakuje... Myślę o rączkach...
Dorobić je na szydełku, czy dobrać jakieś ze starej torebki?
A Wy jak sądzicie?
Elli