sobota, 17 czerwca 2017

A takie miałam plany wobec tej drabiny...




Wisiała sobie na tyłach altanki rodziców odkąd pamiętam.
I pewnie wisiałaby do dziś, gdybym się nią nie zainteresowała.



Wspomniałam, że chciałabym ją odnowić.
A mój tato przerażony, że będę z niej chciała korzystać zgodnie z jej przeznaczeniem,
uznał, że drabina się rozsypuje i tylko zrobię sobie krzywdę.


I po prostu ją SPALIŁ!


A ja chciałam ją wykorzystać jako kwietnik w ogródku.
Bo przecież kiedyś, kiedyś będę miała ogródek.
Jestem zła!

Elli



7 komentarzy:

  1. nie dziwie że się zezłościłaś drabina super, trzeba było tacie powiedzieć że chcesz zrobić kwietnik z niej to może tato by się zlitował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedział, że nie będę po niej wchodzić, ale chyba się obawiał, że wstawię ją do mieszkania. A on nie uznaje takich staroci. Chciał dobrze, a wyszło, jak wyszło :(

      Usuń
  2. NIE!
    Przecie tak nie można ....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojojoj! Ale przecież tata chciał dobrze. Proszę się nie przejmować, drabina rzecz nabyta, a tato jeden jedyny na świecie :) A niedługo Dzień Ojca... Pozdrawiam serdecznie, głowa do góry 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem zła na tatę, tylko na sytuację :( Być może zbyt słabo komunikowałam, co chcę z drabiną zrobić. Ale tyle lat wisiała na tyłach altanki i gdybym o niej nie zaczęła mówić, wisiałaby do dziś. Szkoda, że tato innych rupieci tak szybko się nie pozbywa. Co racja, to racja - tato jest jeden :)

      Usuń
  4. Bardzo szkoda drabiny, no ale co poradzić? Czasu już się nie cofnie. Może czas na coś nowego w miejsce drabiny ?

    OdpowiedzUsuń