Wisiała sobie na tyłach altanki rodziców odkąd pamiętam.
I pewnie wisiałaby do dziś, gdybym się nią nie zainteresowała.
Wspomniałam, że chciałabym ją odnowić.
A mój tato przerażony, że będę z niej chciała korzystać zgodnie z jej przeznaczeniem,
uznał, że drabina się rozsypuje i tylko zrobię sobie krzywdę.
I po prostu ją SPALIŁ!
A ja chciałam ją wykorzystać jako kwietnik w ogródku.
Bo przecież kiedyś, kiedyś będę miała ogródek.
Jestem zła!
Elli
nie dziwie że się zezłościłaś drabina super, trzeba było tacie powiedzieć że chcesz zrobić kwietnik z niej to może tato by się zlitował
OdpowiedzUsuńWiedział, że nie będę po niej wchodzić, ale chyba się obawiał, że wstawię ją do mieszkania. A on nie uznaje takich staroci. Chciał dobrze, a wyszło, jak wyszło :(
UsuńNIE!
OdpowiedzUsuńPrzecie tak nie można ....
Szkoda :(
OdpowiedzUsuńOjojoj! Ale przecież tata chciał dobrze. Proszę się nie przejmować, drabina rzecz nabyta, a tato jeden jedyny na świecie :) A niedługo Dzień Ojca... Pozdrawiam serdecznie, głowa do góry 😀
OdpowiedzUsuńNie jestem zła na tatę, tylko na sytuację :( Być może zbyt słabo komunikowałam, co chcę z drabiną zrobić. Ale tyle lat wisiała na tyłach altanki i gdybym o niej nie zaczęła mówić, wisiałaby do dziś. Szkoda, że tato innych rupieci tak szybko się nie pozbywa. Co racja, to racja - tato jest jeden :)
UsuńBardzo szkoda drabiny, no ale co poradzić? Czasu już się nie cofnie. Może czas na coś nowego w miejsce drabiny ?
OdpowiedzUsuń