Uwieczniam te chwile, żeby było czym oko cieszyć w zimniejszym czasie :)
Elli
Uwieczniam te chwile, żeby było czym oko cieszyć w zimniejszym czasie :)
Elli
W tym roku, za każdym razem gdy przyjeżdżam na działkę,
drżę przy obchodzie, że kolejne rośliny mi padną.
Na szczęście sadziłam raczej takie, które nie wymagają za dużo wody,
ale i im jest teraz bardzo ciężko.
Były gorsze czasy, jeśli chodzi o suszę,
natomiast nie było gorszych czasów jeśli chodzi o dostępność wody w naszym ROD.
Nie dość, że woda dostępna jest tylko we wtorki i piątki przez godzinę,
to awarie wodociągów spowodowały kilkutygodniowe braki w dostawie.
Na dodatek zarząd uważa, że jeśli np. we wtorek rano trochę popadało,
to woda już była i nie trzeba puszczać jej wieczorem :(
ŻART JAKIŚ!!!
I w związku z powyższym nie dosadzam, nie uzupełniam
- staram się dbać o to, co już jest.
Na chwilę obecną kwiatami cieszy mnie rozwar.
Pisałam już kiedyś o nim, że sprzedawany jest jako roślina jednoroczna,
a on u mnie jest już trzeci rok i wytrzymuje i zimy i suszę.
Myślałam ostatnio o dokupieniu większej ilości.
Nawet na targu widziałam je po 8 zł, ale powstrzymała mnie wizja braku wody.
Może kupię jesienią, jak już słońce nie będzie tak suszyło.
Elli
Ciężko było przez ostatnie upały i ludziom i roślinom.
Tym bardziej, że woda w kranach na działce jest nie co drugi dzień jak w tamtym roku,
a tylko dwa razy w tygodniu przez godzinę.
Trzeba w tym czasie podlać wszystko i nabrać wody do zbiorników.
Na szczęście mamy kilka beczek i Mausera,
do których miała się zbierać deszczówka, ale tej ostatnio nie uświadczysz.
Rabata zrobiła się cała zielona
i powinnam pomiędzy hostami posadzić coś kwitnącego na kolorowo,
ale nie chcę marnować roślin w tej suchocie.
Jakoś w tym roku się obejdzie. Zieleń też cieszy oczy :)
Do następnego!
Elli
Wczoraj byliśmy na działce po dłuższej nieobecności spowodowanej wyjazdem nad morze. W międzyczasie trochę padało i zarząd ROD wreszcie puścił wodę. Co prawda jest ona wydzielana, tzn. w dni parzyste przez jedną godzinę, ale lepsze to niż nic. Widać to od razu po roślinach. I po chwastach też :)
Cieszy mnie każda roślina. I chociaż nie przepadam za żółtymi kwiatami, to w tym roku cieszą mnie nawet wiesiołki, które się same rozsiały i skoro dały radę, pozwalam im rosnąć tam, gdzie chcą :)
Oczy radują piękne przyrosty na iglakach (chcę, żeby jak najszybciej urosły i dały trochę cienia, którego bardzo, ale to bardzo na działce brakuje). Dokupiłam łubin w różnych kolorach, bo bardzo dobrze zniósł suszę i mam nadzieję, że drugi raz zakwitnie po przycięciu. A ile radości jest z jednej, jedynej ostróżki, która się wysiała :)
W tym roku nawet niezniszczalnym rozchodnikom było ciężko - niektóre kępy są całkiem spore, a niektóre ledwo wystają znad ziemi. Za to niebieskie kwiatki lnu rozświetlają rabatę.
Biegam wśród rabat, cieszę się i wyciągam takie wnioski - chcesz przeżywać takie małe radości, to spraw sobie choćby mały ogródek. Bo szczęście składa się właśnie z takich małych chwil :)
Elli
W tamtym tygodniu spędziłam 5 fajnych dni na działce.
Było dokładnie tak, jak chciałam,
czyli trochę pracy, trochę leżakowania.
Nadrabiałam zaległości we wchłanianiu witaminy D3 i efekty tego czuję od razu :)
Niestety mój RODOS do tej pory nie udostępnił działkowiczom wody.
Strasznie klną z tego powodu, bo jak tu siać, sadzić, jak ziemia sucha jak pieprz. Masakra.
Moje roślinki jakoś sobie radzą, chociaż nie wszystkie,
niektóre byliny nie wyszły w tym roku z ziemi.
Nawet trawy ozdobne jakieś takie marne i tak nieśmiało idą w górę.
Na zdjęciach pokazuję to, co cieszy oczy, bo przecież nie ma sensu się dołować:
Pozdrawiam cieplutko
Elli
Bardzo lubię ten moment, gdy liście już mają swoją docelową wielkość,
ale jeszcze soczysty zielony kolor.
Gdy spod ziemi w zawrotnym tempie wyłaniają się byliny,
gdy kwiaty rozkwitają z dnia na dzień i tworzą kolorowe kobierce :)
Można siedzieć i patrzeć godzinami...
Niezawodne orliki dodają koloru:
Wczoraj byłam na działce od rana do późnego popołudnia i był to bardzo fajnie spędzony czas.
Oby więcej takich chwil :)
Elli