Wczoraj byliśmy na działce po dłuższej nieobecności spowodowanej wyjazdem nad morze. W międzyczasie trochę padało i zarząd ROD wreszcie puścił wodę. Co prawda jest ona wydzielana, tzn. w dni parzyste przez jedną godzinę, ale lepsze to niż nic. Widać to od razu po roślinach. I po chwastach też :)
Cieszy mnie każda roślina. I chociaż nie przepadam za żółtymi kwiatami, to w tym roku cieszą mnie nawet wiesiołki, które się same rozsiały i skoro dały radę, pozwalam im rosnąć tam, gdzie chcą :)
Oczy radują piękne przyrosty na iglakach (chcę, żeby jak najszybciej urosły i dały trochę cienia, którego bardzo, ale to bardzo na działce brakuje). Dokupiłam łubin w różnych kolorach, bo bardzo dobrze zniósł suszę i mam nadzieję, że drugi raz zakwitnie po przycięciu. A ile radości jest z jednej, jedynej ostróżki, która się wysiała :)
W tym roku nawet niezniszczalnym rozchodnikom było ciężko - niektóre kępy są całkiem spore, a niektóre ledwo wystają znad ziemi. Za to niebieskie kwiatki lnu rozświetlają rabatę.
Biegam wśród rabat, cieszę się i wyciągam takie wnioski - chcesz przeżywać takie małe radości, to spraw sobie choćby mały ogródek. Bo szczęście składa się właśnie z takich małych chwil :)
Elli
Cudne te Twoje roślinki a łubin i ostrózki to moje ulubione jeszcze do nich świetnie pasuja naparstnice
OdpowiedzUsuń