Wspominałam już kiedyś, że stopniowo przejmujemy od rodziców ich działkę
i stopniowo próbujemy przekształcić ją z użytkowej w wypoczynkową.
Niestety nie jest to takie proste, bo rodzice mimo, że wiekowi,
i wspominali, że coraz mniej mają siły na uprawę swojej działki,
to jednak zbyt wielkiej swobody na tej działce nam nie dają.
A czas koronawirusa przekonał nas, że bez kawałka ziemi,
na którym można odpocząć, pobyć - ani rusz.
Po jednej stronie rodzice mają za sąsiadkę moją przyjaciółkę,
której działka jest zadbana, wychuchana. Pokazywałam ją już tutaj kilkakrotnie.
Po drugiej strony z kolei znajduje się nieużytek. Działka opuszczona od lat.
Decyzja zapadła - bierzemy.
Choćby po to, żeby nie straszyła kikutami, uschniętymi trawskami.
Żeby można było na niej rozstawić leżaki, rozpalić grilla i odpocząć.
Działka jest zarośnięta, nierówna.
Na początek, ponieważ nie mamy możliwości bycia na niej regularnie
(znajduje się 30 km od miejsca zamieszkania),
postanowiliśmy zrobić z niej kwietną łąkę.
A po jednym z ostatnich odcinków "Maji w ogrodzie"
postanowiłam na części zrobić ogród preriowy
Czyli posadzić rośliny, które znoszą ekstremalne warunki, w tym suszę.
Plan jest, więc do dzieła:
Zaczęło się od przycięcia drzewek, ogarnięcia krzewu róży, koszenia i grabienia.
Po tym kilkutygodniowym, przymusowym siedzeniu w domu, wróciliśmy ledwo żywi.
Ale jak się spało!
Elli

Widzę, że jest jeszcze sporo do zrobienia, ale powoli i do przodu. Ja powoli staram się swoją działkę też doprowadzić do porządku :) Powodzenia :)
OdpowiedzUsuń