Urobiona jestem po pachy.
Ale nic to, bo przede mną perspektywa,
że w naszym mieszkaniu wreszcie będziemy mieli kąt do spania :)
Tak, w Oazie mamy wygodną SYPIALNIĘ,
a w całorocznym mieszkaniu codziennie
rozkładamy do spania narożnik w stołowym pokoju.
Mam już tego po dziurki w nosie,
więc wzięłam sprawy w swoje ręce.
Dosłownie.
Sama pakuję, demontuję, maluję, szlifuję, tapiceruję, tapetuję.
O, przepraszam :) Dzisiaj wpadł do nas syn i pomógł mi w tapetowaniu.
Przy tej czynności sama nie dałabym rady.
Został mi jeszcze fragment sufitu do pomalowania.
Na tym zdjęciu widać, jak pojaśniało to wnętrze.
Powyżej mała zajawka tego, co będzie.
Więcej pokażę po zakończeniu.
Niestety, pewnie nie prędko, bo jeden mebel będzie robiony na zamówienie.
Więc termin na pewno się wydłuży.
A tak sobie osładzamy życie w tym biegu.
Na zdjęciu andruty domowej roboty.
Przepis na pewno każdy zna
- wafle przełożone masą krówkową
i dżemem z czarnej porzeczki (mojej roboty).
Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do pracy :)
Elli