Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 września 2016

Zmęczenie materiału



Jestem najzwyczajniej w świecie zmęczona. 
Zmęczona bałaganem, zmęczona pracą fizyczną, zmęczona oczekiwaniem.


Większość moich "narzędzi" jest w kartonach 
i pozostanie w nich prawdopodobnie jeszcze przez tydzień :(
Czekam na kluczowy mebel do pomieszczenia, 
nad którym ostatnio pracuję (pisałam o tym TUTAJ),
bo wszystko, co jest w kartonach, docelowo ma się właśnie w tym meblu znaleźć.
I dopiero wtedy będę mogła spiąć całość.
Już nie mogę się doczekać...







W międzyczasie latam po sklepach i szukam jakiegoś sprytnego systemu 
do powieszenia zagłówka.
Problem polega na tym, żeby zagłówek wisiał na styk do ściany.
I jakoś nikt nie potrafi mi polecić rozsądnego systemu do powieszenia. 
Haki go dystansują.
A może ktoś z Was ma jakiś mądry patent?
Rozglądam się też za niedrogimi roletami. 
Przykuły moją uwagę rolety typu "noc i dzień" w Leroy Merlin, 
ale opinie na ich temat w necie są różne 
(od pozytywnych do skrajnie negatywnych). 
Poza tym są tak jakoś dziwnie wykończone na brzegach 
(żeby nie powiedzieć "postrzępione"), więc mam dylemat.
Z drugiej strony są tanie, no i mogę je sama zamontować. 
W tym temacie także jestem otwarta na Wasze opinie.

A tymczasem jesieni wokół nas coraz więcej i więcej....
Elli





czwartek, 15 września 2016

Dzieje się :)





Urobiona jestem po pachy.



Ale nic to, bo przede mną perspektywa, 
że w naszym mieszkaniu wreszcie będziemy mieli kąt do spania :)
Tak, w Oazie mamy wygodną SYPIALNIĘ,
a w całorocznym mieszkaniu codziennie 
rozkładamy do spania narożnik w stołowym pokoju.
Mam już tego po dziurki w nosie, 
więc wzięłam sprawy w swoje ręce. 
Dosłownie.
Sama pakuję, demontuję, maluję, szlifuję, tapiceruję, tapetuję.
O, przepraszam :) Dzisiaj wpadł do nas syn i pomógł mi w tapetowaniu.
Przy tej czynności sama nie dałabym rady.


Został mi jeszcze fragment sufitu do pomalowania.
Na tym zdjęciu widać, jak pojaśniało to wnętrze.




Powyżej mała zajawka tego, co będzie.
Więcej pokażę po zakończeniu.
Niestety, pewnie nie prędko, bo jeden mebel będzie robiony na zamówienie.
Więc termin na pewno się wydłuży.




A tak sobie osładzamy życie w tym biegu.
Na zdjęciu andruty domowej roboty. 
Przepis na pewno każdy zna 
- wafle przełożone masą krówkową 
i dżemem z czarnej porzeczki (mojej roboty).

Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do pracy :)
Elli




poniedziałek, 8 czerwca 2015

Przedpokój Kasi - before and after






Kończę wędrówkę po mieszkaniu Kasi pomieszczeniem, którym właściwie powinnam ją zacząć. 
Bo przedpokój to pierwsze miejsce, które widzimy po wejściu do mieszkania. 
I pierwsze wrażenie.



Wcześniej to wrażenie było fatalne. 
Teraz jest zupełnie inaczej - wystarczyła zmiana podłogi, drzwi wejściowych,
 wygładzenie i odmalowanie ścian.


PRZED



PO



Wstrętna zabudowa wnęki została usunięta. Będzie w niej nowa szafa. 
Ale czeka na swoją kolej w wydatkach :)
Tymczasem Kasia przysłoniła ją zwykłą papierową roletą z Ikei.



Ściana znajdująca się naprzeciw drzwi wejściowych została wytapetowana, 
a na jej skraju znalazło się 2-metrowe lustro.


Jedyna rzecz, która została tu po babci - to wieszak. Początkowo myślałyśmy o przemalowaniu go, 
ale ostatecznie idealnie wpasował się w swojej oryginalnej formie. 


Przedpokój wymaga jeszcze trochę nakładów finansowych. 
Oprócz szafy wnękowej w planie jest jeszcze zakup szafki-komody na buty, 
lustra nad komodę, kinkietu i lamp sufitowych. 
No i dodatki, dodatki, dodatki...
Wiadomo, mieszkanie urządza się całe życie :)
Kasia ma już stworzoną bazę. W tym wypadku biało-szarą. 
Teraz może zacząć wprowadzać kolor w dodatkach. 
I za pomocą dodatków zmieniać styl, charakter i nastrój wnętrz.
Życzę jej w tym dobrej zabawy. Z całego serca :)))

Elli




sobota, 6 czerwca 2015

Łazienka Kasi - before and after


Remont łazienki daje zazwyczaj najbardziej spektakularne efekty. 
Jednocześnie najtrudniej jest pokazać metamorfozę tego pomieszczenia. 
Między innymi z powodu jego gabarytów. 
Większość z nas chyba zna ten ból - jednoosobowych łazienek, 
półtora metra na dwa metry.




W tym wypadku nic nie zostało - wszystko trzeba było wymienić.
Chyba nie trzeba słów - wystarczy spojrzeć na zdjęcia:



PRZED



PO




PRZED



PO




PRZED




PO




Podstawowa zmiana, to zamiana wanny na brodzik z kabiną prysznicową 
oraz zmiana miski klozetowej na podwieszaną.
Konieczna też była wymiana grzejnika i usunięcie parapetu z lastriko.
Piecyk gazowy, jako źródło ciepłej wody, musiał pozostać.



Do łazienki trzeba było jeszcze wcisnąć pralkę, 
bo w kuchni nie było już na nią miejsca.
Ileż to pomieszczenie o powierzchni niecałych 4 mkw. może zmieścić...

Pozdrawiam słonecznie
Elli



piątek, 16 maja 2014

Remont... i drugie życie różnych drobiazgów



Zostałam poproszona przez pewną młodą osobę, która weszła w posiadanie kawalerki o pomoc w zaaranżowaniu tego wnętrza. Mieszkanko jest po starszej osobie, która na dodatek ostatnio nawet nie wstawała, więc do zrobienia jest właściwie wszystko. W związku z tym, że prace budowlane i instalacyjne pochłoną większość budżetu, na wystrój zostaje niewiele. 
Naturalną koleją rzeczy będziemy wykorzystywać to, co zostało (mam na myśli meble). Czyli w grę wchodzą przeróbki, przeróbki i jeszcze raz przeróbki. Bardzo się na te prace cieszę. Tym bardziej, że właścicielka jest bardzo otwarta na wszelkie pomysły i ma podobne poczucie estetyki. Już nie mogę się doczekać tapicerowania, malowania i tapetowania. Będzie się działo :)

Poza tym zawsze szukam możliwości wykorzystania rzeczy, które znajdują się wokół,  tak, żeby nie tylko sprawiały przyjemność, dekorowały, ale także były użyteczne. Na przykład wykałaczki znalazły swoje miejsce w mleczniku, który jest o wiele ładniejszy, niż pudełko od wykałaczek:





Czosnek wylądował w sosjerce:




W karafce na wino w tak zwanym "międzyczasie" trzymam przegotowaną wodę 
(nie lubię gorącej herbaty):



Inne naczynko służy za cukierniczkę, a właściwie "stewniczkę" (słodzę stewią), 
bo właściwa cukierniczka jest obok:




Ładne sztućce nie muszą leżeć w szufladzie - mogą być wyeksponowane w dzbanuszku lub ładnym kubeczku, wtedy częściej będziemy po nie sięgać. Z tyłu widać kryształową solniczkę, którą wylicytowałam na allegro i która okazała się "solnicą" (taka duża). Planuję przechowywać w niej mieszankę ziół, którą sama skomponuję:





Wykorzystanie podstawka pod żelazko w celu ochrony blatu kuchennego już pokazywałam, ale przypomnę:




Tyle w kuchni. 
Także w łazience zbrzydły mi sztampowe zestawy. 
Posrebrzany mlecznik służy za pojemnik na szczoteczki, 
a dekoracyjna szklanka za kubek do zębów:





Myślę, że sposobów wykorzystania różnych rzeczy jest mnóstwo. 
Trzeba tylko na nie wpaść lub podpatrzeć :)
Życzę wszystkim kreatywności w tym zakresie!
Elli