Uwielbiam ten czas, gdy mogę chociaż trochę posiedzieć na moim niewielkim balkoniku.
A z niego mam widok na drzewa ubielone kwieciem.
Mieszkam w dużym mieście, w dużym bloku, przy jednej z głównych ulic, ale widok z okien mam bardzo ładny - z każdej strony zieleń, ogródki i drzewa. Nie mogę narzekać.
Trochę się wzięłam za odświeżenie balkonu po zimie. W zasadzie trzeba było usunąć wszystkie badyle,
z zeszłego roku pozostał tylko bluszcz zimozielony. Mój M. dosadził koło niego fiołki i stokrotki
z półdzikiego ogrodu i (o dziwo) przyjęły się:
z zeszłego roku pozostał tylko bluszcz zimozielony. Mój M. dosadził koło niego fiołki i stokrotki
z półdzikiego ogrodu i (o dziwo) przyjęły się:
Na pchlim targu trafiłam naczynka z miedzi. Od razu wiedziałam, że wykorzystam je jako doniczki. Do jednego z nich dowiązałam sznurek, żeby można było powiesić na kratce, drugie miało potrójny łańcuszek:
a trzecie naczynko ma nóżki i rączkę - przecudne!
Na razie mój mini ogród zdominowały bratki, stokrotki i niezapominajki:
Ale stopniowo uzupełniam moje półki, żeby osłonić się z jednej strony przed oknami sąsiedniego bloku:
Uwielbiam patrzeć, jak przyroda budzi się do życia!
Jeszcze kilka zbliżeń:
Pozdrawiam wiosennie!
Elli