Metamorfoza niebieskiego pokoju w naszej Oazie jakoś nie może się skończyć.
Pewnie dlatego, że bywam tam tylko co jakiś czas przez kilka dni.
Staram się wtedy zrobić jak najwięcej, ale nie zawsze sił, materiałów i czasu wystarczy.
Pokazywałam Wam już KĄCIK KOMPUTEROWY (klik) i KĄCIK TOALETKOWY (klik),
pora pokazać resztę.
Zaczynam od zestawu zdjęć "przed i po":
| PRZED |
| PO |
Stare meble odświeżyłam malując ich fronty na biało.
Biały kolor połączył je z innymi meblami, które znajdują się w tym pokoju.
| PRZED |
| PO |
Spod okna zniknęła sofa, która nie pełniła żadnej funkcji,
bo nie dała się rozłożyć do spania,
a bez rozłożenia była za mała, żeby się na niej wygodnie rozłożyć.
| PRZED |
| PO |
W ten sposób zyskałam miejsce na biurko, toaletkę i półki,
| PRZED |
| PO |
Po przemalowaniu i przetapetowaniu ścian musiałam zmienić "galerię" przy oknie.
Dla moich rysunków będę musiała znaleźć nowe miejsce :)
| PRZED |
| PO |
Pokój zyskał nowe funkcje
i jednocześnie zrobił się większy i jaśniejszy.
Rodzinie bardzo się nowa odsłona podoba. Mężowi też.
Ma jedynie zastrzeżenia do białych frontów w meblach.
Powiedział, że zrobiłam w ten sposób "szpital" (????).
Pokój jest ciepły i przytulny. Daleko mu do szpitala.
Skąd te skojarzenia?
Sukulenty są sztuczne (kupione w Netto).
Zbyt rzadko tam jesteśmy, żeby pozwolić sobie na żywe kwiaty.
Pozostała mi jeszcze do urządzenia ściana z kwiatowo-ptaszkową tapetą.
Jest pusta, ale nie ma miejsca, żeby coś na niej ustawić.
Mam dwie 2-metrowe półki, które chcę tutaj powiesić
i wykorzystać je do ustawienia grafik.
Ale to przy następnej wizycie.
Dla tej akwareli koniecznie musiałam znaleźć miejsce.
Jest bardzo stara (co po niej widać) i ma coś w sobie.
No i wisiała w tym mieszkaniu, jak mąż był jeszcze dzieckiem.
Pokój nie jest jeszcze całkiem skończony,
więc pewnie jeszcze wrócę do tego tematu.
I przyznam się, że coraz bardziej lubię szare odcienie błękitu
(nie tylko we wnętrzu, ale także w ubiorze)
Pozdrawiam :)
Elli