Moja jesień w mieszkaniu jest bardzo wyciszona i stonowana.
Nie ma barw, które są na zewnątrz - żółtej, pomarańczowej, bordowej.
Jakoś ostatnio potrzebuję wyciszenia w swojej zonie.
Może mam za dużo bodźców na co dzień?
Ale przecież jesień to (oprócz kolorowych liści) także:
grzyby, orzechy, kasztany, bukówki, gałęzie.
Oraz skrzaty leśne, sowy, wiewiórki.
I w tym kontekście białe jabłka bardzo mi pasują :)
Wziąwszy pod uwagę,
że w moich pokojach jest ostatnio biało-szaro z dodatkiem brązu,
taka wersja jesiennych dekoracji bardzo mi odpowiada.
A jak Wam się podoba?
Czy wolicie może wersję tradycyjną?
Elli