Taki malutki balkonik, niby nic, a trzy duże worki śmieci z niego wyniosłam.
Tak, wreszcie wzięłam się za jego sprzątnięcie.
Usunęłam wszystkie stare rośliny, umyłam regał metalowy,
zdjęłam drewniane kratki z podłogi,
wyczyściłam każdą z nich i to, co było pod nimi.
A było tego, oj było.
Drewniane deszczułki miejscami straciły swój piękny brąz.
Musiałam je na nowo zabezpieczyć ciemnym woskiem.
No i nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie pomalowała.
Nowy image dostały wiklinowe osłonki oraz sypiąca się konewka.
Wcześniej tak wyglądały:
W bieli są też doniczki (także przemalowane), ale te zaprezentuję dopiero z kwiatami.
Postanowiłam, że w tym roku będzie królowała biel (osłonki, doniczki, kwiaty)
i brąz (wiklinowa osłona, drewniana podłoga)
oraz miedź (naczynia miedziane w roli osłonek i dekoracji).
Teraz nie pozostaje nic innego, jak zaopatrzyć się w zieleń.
Mam nadzieję, że już niedługo spoza niej nie będzie widać sąsiadujących bloków.
Na razie staram się, żeby chociaż odrobina zieleni była w mieszkaniu:
Czasem wystarczy jeden kwiat lub gałązka.
Moja kwiaciarka już się nie dziwi,
gdy zamiast kwiatów kupuję gałązkę gipsówki lub jeden duży liść :)
Lubię też nietypowe kształty wazonów i wazoników.
A gdy jeszcze można je kupić okazyjnie lub przemalować,
satysfakcja jest podwójna.
Chcę już ciepełka, więc przywołuję wiosnę jak mogę :)
Pozdrawiam wszystkich słonecznie!
Elli