poniedziałek, 7 grudnia 2015

Spójrzmy na nasze wnętrza, jakbyśmy widzieli je po raz pierwszy...



Nie wiem, czy u Was też tak jest, ale u mnie przed przyjściem gości mąż dostaje jakiegoś olśnienia, 
łapie za różne narzędzia i godzinę przed ich przyjściem chce naprawiać różne niedoróbki. 
A to podmalować fragment ściany, a to przymocować kołek lub usunąć zbędne przedmioty. 
Bo dopiero w takim momencie patrzy na wszystko oczami osoby z zewnątrz 
i zdaje sobie sprawę z niedociągnięć, do których już się przyzwyczailiśmy, 
które przestaliśmy zauważać. 
Wiadomo, prowizorka zawsze jest najtrwalsza.

I tu doszłam do sedna sprawy. 
Spójrzmy od czasu do czasu na swoje otoczenie oczami osoby z zewnątrz.
Obiektywnie, jakbyśmy je pierwszy raz widzieli. 
Chcemy, czy nie chcemy święta za pasem i ten moment jest bardzo odpowiedni, 
żeby różne niedoróbki uporządkować:


- może trzeba odmalować jakąś ścianę (a może po prostu wystarczy ją umyć, jeśli pomalowana jest farbą zmywalną);
- może gdzieś w przedpokoju zaplątał się jakiś cienki płaszczyk, który trzeba odwiesić głęboko do szafy:
- to samo z butami (bo przecież tak długo w tym roku było ciepło);
- czy przypadkiem jakaś półka nie leży w kącie i nie czeka na powieszenie? A może lustro, zdjęcie lub obrazek? (u mnie lustro, które widzicie na zdjęciach odczekało kilka miesięcy w kącie i właśnie znalazło swoje miejsce);
- dekoracje - czy wszystkie pasują do obecnej pory roku? Może część warto schować i zrobić miejsce innym, bardziej aktualnym?
- czasem wystarczy małe przemeblowanie, by coś było mniej widoczne, a coś bardziej wyeksponowane;



Myślę, że każdy ma taką swoją mniej lub bardziej uświadomioną listę :) 
U mnie taką pilną rzeczą (a którą przestałam zauważać) jest drapak kota
 przymocowana do sofy, który postrzępił się okrutnie. 
Trzeba go odkręcić, otapicerować końce jakimś trwałym materiałem (może sztuczną skórą) 
i z powrotem przykręcić.
Musi tam być, bo ochrania tapicerkę tapczana (już raz wymienianą) 
przed pazurkami naszego Bonifacego.
To jego ulubione miejsce zaczepiania pazurów i rozciągania się.


Żeby ruszyć z takimi zaległościami do przodu musimy zrobić pierwszy krok, 
czyli uświadomić sobie, co jest do zrobienia. 
Drugim krokiem jest zastanowienie się, dlaczego tego do tej pory nie zrobiliśmy.
Jeśli dlatego, że do wykonania brakowało nam jakiegoś narzędzia lub materiału 
(w moim wypadku eko-skóry), zróbmy zakupy i do roboty.
Gorzej jeśli powodem jest fakt, że nie jesteśmy w stanie same tego wykonać, 
czyli tzw. zależność od osób trzecich (oj, nie lubię być zależna, nie lubię). 
Wtedy pozostaje nam przypominanie, proszenie lub użycie kobiecych sposobów :)

Miłych porządków i przyjemnego dekorowania Wam życzę :)
Elli



8 komentarzy:

  1. No właśnie ta zależność o d tej najukochańszej osoby, która czasami widzi inaczej. Najtrudniejsza przeszkoda : ) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój mąż ma identycznie... przeważnie nie udaje mu się zdążyć przed przyjściem goście i niedoróbka wygląda jeszcze gorzej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak było, więc teraz zabraniam takich prac, godzinę przed (po prostu mu chowam narzędzia).

      Usuń
  3. Elu ja masowo produkuję listy to do. I nawet czasem udaje mi się zrealizować kolejny punkt ;-) Bez tego zginęłabym we wszechświecie.
    No i oczywiście należy pamiętać że jak facet obiecał że coś zrobi to zrobi i nie trzeba mu co pół roku przypominać!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - co pół roku. Na szczęści mój M. sam prosi o takie listy, tylko niestety je gubi :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Lustro w tej pięknej ramie - super! No i oczywiście wazon biały - mam już wiele wazonów a cały czas mam chrapkę na nowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja. Trudno mi się powstrzymać przed zakupem kolejnego :) Tłumaczę sobie, że w każdy jest innej wysokości, innej szerokości, a więc nadaje się do innego bukietu :)

      Usuń