piątek, 30 maja 2014

Giełda staroci


Dzisiaj wreszcie jakaś przyzwoita pogoda - nie leje, nie ma też upału, 
natomiast jest błękitne niebo z pierzastymi chmurkami i dosyć rześki wiatr. 
W związku z tak sprzyjającymi warunkami udałam się na giełdę staroci.
Bardziej, żeby pooglądać i oczy nacieszyć, niż coś kupić 
(no chyba że trafi się jakaś okazja), ale dzisiaj jakoś wyjątkowo się cenili wystawiający :(
 Np. paterkę, którą kupiłam miesiąc temu za 10 zł, dziś inny sprzedawca miał po 70 zł. Subtelna różnica! Jednym słowem okazje się zdarzają, nie można się zniechęcać.













Podobało mi się trochę rzeczy, ale ich ceny mi się nie podobały. 
Ja nie jestem koneserem, ani znawcą sztuki z prawdziwego zdarzenia. 
Dla mnie nie jest istotne, czy coś jest autentyczne, sygnowane, modne. 
Dla mnie przedmiot musi mieć to coś: urok lub potencjał, musi zachwycić od pierwszego wejrzenia. 
A jeśli jeszcze do tego ma okazyjną cenę - to spełnia wszystkie moje oczekiwania.

Interesowały mnie m.in. akcesoria do mebli:


 
Były też rzeczy nowe:



Było dużo, dużo więcej! 
Były nawet kartonikowe bilety MPK z lat siedemdziesiątych 
(do głowy by mi nie przyszło, że ktoś chciałby je kupić). 
Wszystkim miłośnikom rzeczy z duszą polecam takie miejsca!
Pozdrawiam - Elli


1 komentarz:

  1. Bardzo fajne rzeczy na tej giełdzie, muszę się tam koniecznie wybrać!

    OdpowiedzUsuń