piątek, 8 maja 2015

Przemalowany stolik


Bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa i życzenia, 
które zostawiliście w mailu i w komentarzach pod poprzednim postem :) 
To bardzo miłe :)
W poprzednim poście pokazywałam fotel mojej siostry.
 Przypomniało mi się wtedy, że siostra jakiś czas temu prosiła mnie 
o przemalowanie stolika, który pasował jej wymiarem i formą, ale nie kolorem.
W trakcie naszej "sesji zdjęciowej" okazało się, 
że fotel odnajduje się nie tylko przy kominku, ale także w sypialni przy stoliku:




Stolik nie wymagał specjalnych zabiegów. 
Został przetarty papierem ściernym i pokryty akrylową farbą do drewna i metalu.
 Przed malowaniem wyglądał tak:


Patrzę na fotel A. i coraz bardziej mobilizuję się do zrobienia mojego fotelika, 
z którego byłam bardzo dumna i którym chwaliłam się na moim blogu TUTAJ (klik)
Jeszcze niedawno fotelik tak wyglądał:


Niedawno nastąpiła awaria, trzeba było usunąć tapicerkę, 
a potem okazała się, że całą resztę również.
I teraz niestety wygląda tak:


I czeka na natchnienie... 
Bo tym razem nie będę nakładała kolejnej warstwy farby, 
tylko chcę usunąć stare powłoki. A to grubsza robota.
A tymczasem zapisałam się na warsztaty u "mistrza rzemiosła".
Zawsze warto posłuchać mądrzejszych i bardziej doświadczonych :)

Elli


poniedziałek, 4 maja 2015

O majówce, rocznicy ślubu itd.


I już po weekendzie - wszystko co fajne, szybko mija. 
Piątek z powodu pogody spędziliśmy w domu, ale już w sobotę pojechaliśmy do mojej siostry na grilla. Było cudnie, słoneczko pięknie grzało. 
Och, jak ja jej zazdroszczę ogrodu i możliwości z tym związanych :)
Przy okazji siostra pochwaliła się "nowym-nienowym" nabytkiem
 (mebel nie nowy, ale zyskał nowe oblicze). 
Zrobiony został przez fachowców i faktycznie nie ma się do czego przyczepić. 
Zobaczcie, jak wiele może uczynić zmiana koloru drewna i wymiana tapicerki:






Teraz fotel pięknie współgra z resztą wyposażenia salonu. 
A jeszcze niedawno wyglądał tak:
(kto dobierał takie tapicerki????)



Przy okazji pochwalę się Wam, że dzisiaj z moim mężem obchodzimy rocznicę ślubu.
 Okrągłą. Z dosyć dużą cyfrą. Tak, jesteśmy majowi. 
Nie z wyboru, tylko z powodu splotu różnych wydarzeń. 
Wiele, wiele lat temu rodzina i znajomi odradzali nam, sugerowali zmianę terminu, 
"bo śluby wzięte w maju generują nieszczęśliwe małżeństwa". 
Dzisiaj już chyba nie ma takich przesądów, ale kiedyś to była zła wróżba.
I co? Jakoś minęło 30 lat, a my wciąż razem. 
Nie powiem, żeby wszystkie lata były usłane różami, 
bo przecież życie składa się z różnych momentów, i tych dobrych, i tych złych.
 Sztuką jest przetrwać te złe i docenić te dobre.
Poza tym mój M. to majowy chłopak - urodził się 1 maja, na dodatek w niedzielę. 
Ale leniwy nie jest :)
Przy okazji zdjęcia jego bukietu urodzinowego, chwalę się Wam kolejną drobną przeróbką (miseczka) i najnowszym trafieniem na pchlim targu (dzbanek):



Miseczka, to już tradycyjnie przemalowany drobiazg, który wcześniej wyglądał tak:


Zwracam Waszą uwagę na dzbanek i bardzo polecam. 
Przyznam szczerze, że już od co najmniej roku na taki chorowałam i widziałam przepiękne na targach staroci, ale ceny były dla mnie zaporowe. 
Czym mnie zachwycił? Zwróćcie uwagę, że w środku ma zbiorniczek:


Do tego zbiorniczka można wkładać lód i wtedy napój w dzbanku dłużej utrzymuje niską temperaturę. 
Na zdjęciu napoju już niewiele, bo pierwszy w tym roku kompot rabarbarowy miał wzięcie :)
Jednym słowem - rzecz ładna i praktyczna. No i udało mi się trafić za pół ceny. 

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo, dużo słońca!
Elli



piątek, 1 maja 2015

O wazoniku, nowej zakładce na blogu i wspomnienia balkonowe



Planowałam dzisiaj z rana zrobić kilka nowych zdjęć. 
Niestety, pogoda nie sprzyja - ciężkie chmury na niebie, w domu ciemno i ponuro. 
Pokażę więc te, które zrobiłam wcześniej.


Moja chęć malowania świata wokół nadal trwa. 
Na zdjęciu mosiężny wazonik, który pierwotnie był pokryty czymś na srebrno. 
Niestety część powłoki się wytarła i przebijał złotawy kolor.
Urzekł mnie sama nie wiem czym, może zdobieniami, może kształtem. 
Na pewno ma w sobie to "coś".
A że kosztował 5 zł, nie bałam się ryzykować ze zmianą jego image.


Wcześniej był po prostu taki sobie:


Dużo tych moich metamorfoz ostatnio i dlatego postanowiłam je zebrać w jednym miejscu. 
W menu głównym dokładam zakładkę 
PRZED i PO, 
w której zamieściłam skrót wszystkich przemian dokonanych przeze mnie i udokumentowanych na tym blogu. Są tam nie tylko przemalowane drobiazgi, ale także większe prace, jak malowane i tapicerowane meble. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to serdecznie zapraszam - znajdziecie tam zdjęcie "przed" i zdjęcie "po" oraz bezpośredni link do posta pokazującego tzw. "więcej".

Chciałam też podziękować za ciepłe słowa i komentarze pod adresem mojego balkonu. 
Mimo, że to dopiero początek sezonu i początek jego ukwiecania, już cieszy. 
A rok temu przekonałam się, jak bardzo w ciągu paru miesięcy może się zmienić. 
Dla przypomnienia pokażę zdjęcie z początku i z końca sezonu:




Jeśli ktoś chce zobaczyć więcej zdjęć z tego okresu, to zapraszam TUTAJ (klik)

A tymczasem życzę wszystkim udanego długiego weekendu. 
Mam nadzieję, że pogoda się poprawi (czego sobie i Wam życzę)

Elli