niedziela, 20 lipca 2014

Fotelik Kasi w drugiej setce postów


Znowu się zagapiłam. Dopiero teraz zauważyłam, że poprzedni post był setnym postem :)
Kolejna okazja do świętowania :)
Cieszę się, że coraz więcej osób zagląda na tę stronę, mimo, że w założeniach piszę ten blog dla siebie. Jednak to miłe, gdy to, co tworzę jest insiracją dla innych.
Kładę naciski na słowo "inspiracja", bo to nie to samo co "kopiowanie".
Chciałabym nadal propagować ideę upcyklingu, a dzisiaj kolejny przykład:
 metamorfoza u Kasi - fotelik z lat siedemdziesiątych. 
Na szczęście młodym ludziom meble z tamtych lat nie kojarzą się źle 
(z małym lub żadnym wyborem w sklepie, z pustymi półkami w sklepach spożywczych 
i wszelkimi innymi ograniczeniami), oni po prostu widzą w nich dizajn. 
Bo jak tak obiektywnie spojrzeć, te dizajn lat 50, 60, 70 też był ciekawy - proste formy, świetne proporcje. 
Jeśli stare formy ubierzemy w nowe materiały, wychodzą z tego całkiem ciekawe efekty.
Wystarczy przejrzeć czasopisma wnętrzarskie - coraz więcej projektantów tworzy w oparciu o wzornictwo tamtych lat.







Tym razem nie malowałyśmy drewnianych elementów, 
stwierdziłam, że trzeba zostawić trochę naturalnego koloru. 
A że ogólnie fotel nie był mocno zniszczony, można było sobie na to pozwolić. 
Moim zdaniem drewno fajnie zagrało z nową tapicerką. Stara nie była zniszczona, 
ale kolorystycznie nijak nie pasowała do przyszłej koncepcji wnętrza.

Jeszcze raz fotelik w całej okazałości "po":

A tak wyglądał "przed":




Niedługo zacznie się remont mieszkania 
- ciekawa jestem jak "zrobione" przez nas mebelki odnajdą się w nowym wnętrzu. 
Czekamy z niecierpliwością i optymizmem. Relacja oczywiście będzie na moim blogu :)

Pozdrawiam - Elli



4 komentarze:

  1. Fotel po renowacji wygląda nieładnie. Pierwotna tapicerka miała ciekawszy, bardziej wyrazisty kolor. Przecież nie wszystko musi być szare.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że pierwotna tapicerka była całkiem ładna. Na dodatek nie była zniszczona. Niemniej jednak właścicielka ze względu na b. ograniczony budżet chciała maksymalnie wykorzystać to, co było w mieszkaniu, a tamten kolor nijak nie pasował do reszty. Prawda, że nie wszystko musi być szare, ale w tym wnętrzu kolorem dopełniającym będzie zieleń. Mam nadzieję, że to wszystko w sumie zagra. Remont już trwa, więc za jakiś czas pokażę na blogu efekty - wtedy zapraszam do ponownego oglądania.

      Usuń