poniedziałek, 10 października 2016

Nietypowe zastosowanie szydełkowych serwetek



W poprzednim poście wspominałam, że chcę coś powiesić u góry okna, 
ponieważ górna rama nie jest zbyt ciekawa (żeby nie powiedzieć - brzydka).
Musiałam ten fragment czymś zasłonić.




Kiedyś na pintereście widziałam zdjęcie bieżnika 
zrobionego z kilku szydełkowych serwetek. 
Serwetki były różnych rozmiarów i kolorów, dawały w sumie fajny efekt.
Przypomniało mi się, 
że w swoim czasie nie mogłam się takim serwetkom oprzeć w sh 
ze względu na cenę - 1 zł/sztuka.




Ułożyłam je na próbę i moim zdaniem wyszło fajnie.

Kolejnym krokiem było pozszywanie i usztywnienie bardzo mocnym krochmalem, 
żeby powstało coś w rodzaju lambrekinu.








Tak wygląda to w całości:





Całość miała być pomalowana na biało, 
ale gdy przymierzyłam moje "dzieło", stwierdziłam, 
że przyda się w tym szaro-białym pokoju szczypta koloru.
Już wcześniej chciałam wprowadzić tu kolor w postaci wełnianej vintagowej narzuty.
Niestety, narzuta okazała się za mała na nowe łóżko.
Za to bardzo spodobała się Bonifacemu, więc chyba mu zrobię z niej legowisko :)


Tak więc lambrekin na razie będzie kolorowy. 
Zawsze mogę go przemalować, jak mnie zmęczą te kolorki.
A Wy jak uważacie - pomalować, czy zostawić?

Ostatnio koleżanka ze szkolnych lat, zaglądająca tutaj regularnie, 
wspomniała, że czeka na KOLOR.
To fakt, że mój blog wygląda dosyć monochromatycznie, 
ale to nie znaczy, że nie lubię kolorów.
Lubię :) Bardzo!
Ale kolory szybko męczą. Szczególnie w małym mieszkaniu. 
Poza tym moda na nie często się zmienia.
Z doświadczenia wiem, że najlepiej jest stworzyć neutralną bazę 
(bazę stanowią duże powierzchnie typu ściany, podłogi i rzeczy rzadko wymieniane, jak np. meble). 
Neutralna baza to kolor biały, jasny szary, jasny beżowy 
(i pośrednie kolory między szarym i beżowym). 
Dopiero potem można dodawać kolor. 
Najlepiej w dodatkach, 
bo te w każdej chwili można zmienić w zależności od pory roku, nastroju, mody.
Trzeba też zachować odpowiednie proporcje między bazą a kolorem.
Ale najważniejsze jest, żebyśmy się dobrze w naszych wnętrzach czuli :)
Czego oczywiście Wam wszystkim życzę!

Elli



13 komentarzy:

  1. Serwetki są super.Takie bardzo boho style.Jeszcze dodaj wszędzie dużo kwiatów i bedziesz miała prawdziwą urban jungle;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega czad, że się tak wyrażę. Jestem zachwycona:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysł super, chyba muszę poprosić mamę o parę serwetek, jak tak patrzę na Twoje dzieła to sama też mam ochotę chwycić za szydełko i druty. Na szczęście jesteśmy z pokolenia, które potrafi się posługiwac takimi narzędziami.
    Koleżanka ze szkolnych lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tych serwetek nie robiłam, kupiłam je w sh. Ale jeśli masz czas, to działaj. Chociaż wydaje mi się, że mama byłaby tu niezawodna.
      A jak tam koleżanko, zaspokoiłam Twoją potrzebę koloru? :)

      Usuń
    2. w 100%, masz rację moja mama ciągle coś dzierga

      Usuń
  4. Uwielbiam niekonwencjonalne ozdabianie okien. Super pomysł! Fajnie,że kolorowe. Teraz, jesienią, tym bardziej potrzebujemy koloru na dobry nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego na razie zostawiłam je w tych kolorach. To chyba taka podświadoma potrzeba ciepła :)

      Usuń
  5. Uroczo to wszystko wygląda!!! I w żadnym wypadku nie przemlowywałabym tego lambrekinka. Te kolorki dodają takiego ciepła,że nie mogę się napatrzeć!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie przypadkiem pięknie się zgrały. Osobno te serwetki nie byłyby tak ładne :)

      Usuń
    2. Razem naprawdę wyglądają pięknie!!! To był genialny pomysł, żeby stworzyć z nich takie cudo!!!
      Pozdrawiam cieplutko!!!

      Usuń
  6. Cudowne serwetki! :) Widziałam dużo takich w ramkach - jak obrazki - wyglądają rozkosznie! :)

    OdpowiedzUsuń