Mam, mam... Wróciłam z Rossmana uradowana niezmiernie.
Szybko biegłam do półki z dekoracjami z nadzieją,
że upatrzone, przecenione renifery jeszcze będą.
Są, stoją. Zajrzałam do pudełka i jakież było moje zdziwienie - w środku był BIAŁY RENIFER!
Przejrzałam kolejne i udało mi się znaleźć w powodzi czerwonych jeszcze jednego białego.
Zadowolona (nie będę musiała malować) pobiegłam do kasy,
a tu znowu zdziwienie: kolejna przecena - 9 zł za sztukę :)
Och, jak ja lubię takie niespodzianki!!!
Zbieram te wszystkie dekoracje i wreszcie trzeba je jakoś w sensowny sposób wyeksponować:)
No i czas najwyższy zabrać się za choinkę.
Elli
Elli
Bardzo mi się podobają te reniferki. Tylko, że u mnie bardziej pasowałyby czerwone :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
M.
Czerwone też są urocze ;) Polecam!
UsuńCieszę się, że zostały białe - huuura!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
Marta
Żeby sprawa była jasna - w poprzednim poście pisałam, że widziałam w sklepie czerwone renifery i po przecenie zdecydowałam się je kupić i przemalować na biało. Niespodzianka polegała na tym, że pojawiło się kilka białych sztuk (wcześniej sprawdzałam wszystkie, były same czerwone). W ten sposób uniknęłam malowania, a mam białe reniferki - tak, jak chciałam :)
UsuńPozdrowionka :)
Zaglądnęłam, ponieważ chciałam Ci życzyć ciepłych i najpiękniejszych świąt w gronie bliskich. Pełno miłości i spełnienia najskrytszych marzeń, a także zdrowia i dużo szczęśliwych chwil!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo i witam Cię na moim blogu :) Mam nadzieję, że będziesz częstym gościem - zapraszam!
Usuń