Pytanie chyba retoryczne, bo moją farbą kredową maluję i maluję,
a dna w mojej puszce (375ml) wciąż nie widać.
To chyba dobrze :)
Wyciągam z szaf wszelkie zdobycze zakupione
z myślą podarowania im drugiego życia.
I czynię to.
Tzn. przemalowuję, odpicowuję, daję im kolejną szansę :)
Tak wyglądała skrzyneczka przed przystąpieniem do prac,
po nałożeniu szarej farby i po przetarciu białą farbą:
| PRZED |
| W TRAKCIE |
| PO |
Poniżej ta sama skrzynka w innym ujęciu:
| PRZED |
| W TRAKCIE |
| PO |
I jeszcze raz:
| PRZED |
| W TRAKCIE |
| PO |
Specjalnie pokazuję trzy ujęcia, żeby unaocznić,
jak bardzo dodają uroku i głębi przecierki.
To samo zadziało się z lampą (która już kiedyś gościła na moim blogu):
| PO |
| PRZED |
| W TRAKCIE |
| PRZED |
| W TRAKCIE |
| PO |
| W TRAKCIE |
| PO |
Na koniec małe poprawki zdobień ramki.
Ciemne przetarcia na szarym tle nie odpowiadały mi,
więc teraz przetarcia są białe (tło nadal szare):
| PRZED |
| PO |
Farba jeszcze jest, różne rupiecie w szafach także są.
Być może jestem monotematyczna,
ale podoba mi się ten styl i kolor przeróbek.
Tylko patrzeć kolejnych.
Ale w następnym poście chciałabym wrócić do tematu malowania kafli farbami V33.
Minęło sporo czasu, odkąd tego dokonałam
i chciałabym się z Wami podzielić moimi wrażeniami z użytkowania.
Tym bardziej, że opinie w necie na ten temat są różne.
Zaglądajcie :)
Elli