Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renowacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renowacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 maja 2016

Metamorfoza łazienki z użyciem farb renowacyjnych V33, cz.III - dodatki i dekoracje








Malutka ta moja łazienka, a tyle rzeczy pomieściła :)
Niektóre dodatki są w tym pomieszczeniu niezbędne,
bez kilku można by się obejść.
Ale to one wszystkie razem tworzą indywidualny klimat.



Grafika autorstwa naszego kolegi artysty-amatora walała się u męża w szufladzie.
Po oprawieniu znacznie zyskała, a temat wodny pasuje do łazienki.
Pingwin z kolei zachwycił mnie swoją prostotą. Jest trochę "ciosany",
ale mam zamiar go trochę wygładzić papierem ściernym.
To jeden z kilku drewnianych elementów "łamiących" czarno-biało-szarą kolorystykę.



Świeczniki marmurowe trafione na tutejszym targu uzupełniły czarną szafkę.



Ażurowa półka z kolei pochodzi z targu w Młynie.
Jej pierwotne przeznaczenie to chyba na kwiaty :)



Nie kupowałam nowego uchwytu na papier. 
Po prostu przemalowałam stary na czarno.
To samo zrobiłam z wieszakiem na ręczniki, którego tu nie widać.


Nowa za to jest zasłonka prysznicowa. 



Kubek do mycia zębów i stojak na szczoteczki 
także zyskały nowy image dzięki farbie.



Czarnym kolorem potraktowałam kilka rozgwiazd.














Ponieważ w całej łazience nie miałam żadnej szufladki,
kupiłam komódkę z szufladkami.
Boki pomalowałam na czarno, fronty okleiłam w różne wzory.

Żeby być precyzyjnym w poniesionych kosztach, 
do kwoty podanej w poprzednim poście, 
należałoby dodać koszt dodatków:
zasłona prysznicowa - 46 zł
półka czarna - 15 zł
półka na ręczniki - 10 zł
spray czarny - 15 zł
szafka z szufladkami - 60 zł
półka pod prysznic - 40 zł
pingwin - 4 zł
----------------------------
razem dodatki - 190 zł

Jakie są moje wnioski po tej metamorfozie?
Nie ma wytłumaczenia dla brzydkich łazienek!
Skoro JA (mała, słaba, nie najmłodsza kobieta) to zrobiłam, 

to KAŻDY MOŻE TO ZROBIĆ.

No chyba, że się nie chce. Ale wtedy nie narzekajcie, że macie, jak macie.
Rynek oferuje nam w tej chwili materiały do renowacji właściwie wszystkiego.
Prędzej czy później trzeba będzie zrobić remont kapitalny tej łazienki 
i wydać te kilkanaście tysięcy.
Wtedy będą wymienione wszystkie instalacje, 
zlikwidowane murki, wymieniony sedes na podwieszany, 
zainstalowana kabina prysznicowa.
Co nie znaczy, że do tego czasu mam się wstydzić zapraszać gości 
z obawy, że będą chcieli skorzystać z łazienki.
Teraz już się jej nie wstydzę :)
Będę obserwować trwałość tych farb (szczególnie na podłodze) 
i zdawać Wam relacje, gdyby coś się niepokojącego działo.

Elli






piątek, 20 maja 2016

Metamorfoza łazienki z użyciem farb renowacyjnych V33, cz.II - before & after






Nawiązując do poprzedniego posta
 dziś pokazuję Wam szersze kadry mojej nowej/starej łazienki.
Szersze na tyle, na ile jej rozmiar pozwala.
Zapraszam na wędrówkę po jej zakamarkach :)

PRZED

PO
W miejsce starej pralki stanęła malutka praleczka, 
która w Oazie mi w zupełności wystarczy.
Nie mogłam zdobyć odpowiednich wymiarów szafki pod umywalkę 
(jak szerokość i głębokość były dobre, to wysokość nie pasowała i tak w kółko).
Kupiłam w markecie najtańszą szafkę kuchenną i mój niezawodny kolega Tomek
 zmniejszył jej głębokość i wysokość oraz dorobił "betonowy" blat na wymiar.
Nie raz już pisałam, że uwielbiam blaty w łazience. 
Uważam, że to jedna z najwygodniejszych rzeczy, jakie mogą się tam znaleźć. 
W związku z tym blat jest niezbędny na równi z sedesem, czy prysznicem.
Kto raz miał, ten wie o czym mówię :)



PRZED
PO
Na nowym blacie stanęła umywalka nablatowa. 
Dzięki temu, że jest przezroczysta, 
nie zabiera optycznie przestrzeni w i tak już małej łazience.
Nad blatem zawisło lustro - olbrzymia rama kupiona okazyjnie 
została przycięta na wymiar i szklarz dorobił taflę lustra.
Oczywiście ramę przemalowałam na grafit i nawoskowałam.



PRZED
PO
Malując kafle na biały kolor zlikwidowałam chaos, 
jaki tworzyła kratka z granatowej fugi i granatowe kantówki.
Teraz jest spokojnie, czysto.



PRZED
PO
Tylna ściana brodzika jest w tym samym kolorze co podłoga, czyli grafitowym.
W kącie zawiesiłam ażurową półkę.
Do tej pory kosmetyki stały na murku i ciągle spadały.



PRZED
PO
Jak wspominałam w poprzednim poście, 
kibelek został "wyprostowany" i nie stoi już pod skosem.
Nad nim powstało idealne miejsce na ręcznik do rąk.



PRZED
PO
Rolę kosza na bieliznę pełni teraz szafka na buty Trones z Ikea.
Pomyślałam o niej, gdy jedna z koleżanek powiedziała, 
że jest idealna na biustonosze :)
No bo kto powiedział, że można w niej tylko i wyłącznie trzymać buty?
Rozmiarem wpasowała się idealnie.
Wiadro od mopa mieści się teraz w szafce pod umywalką 
(jest głębsza niż poprzednia),
a miejsca dla samego mopa jeszcze szukam.





Generalnie łazienka jest teraz biało-grafitowa. Jedynie ściany i blat są jasno-szare.
Do tego kilka dodatków czarnych, kilka drewnianych
i osiągnęłam efekt saloniku kąpielowego :)




Przez moment myślałam o przemalowaniu szafki pod umywalką na biało,
ale gdy ją wstawiłam, stwierdziłam, że świetnie przełamuje kolorystykę wnętrza.
Więc dobrałam jeszcze kilka dodatków drewnianych i moim zdaniem jest ok.














Zastanawiałam się, czy podawać Wam koszt mojej metamorfozy 
(dla manie rozmowy o pieniądzach są trochę niezręczne).
Ale ponieważ pytacie o nie, więc proszę, podaję:

szafka pod umywalkę - 162 zł
umywalka - 130 zł
blat i przycięcie szafki umywalkowej - 400 zł
szafka na bieliznę (na buty) - 129 zł
rama lustra + przycięcie + lustro - 150 zł
tapeta - 30 zł
lampki + kable - 70 zł
farba do drewna i metalu - 15 zł
pędzle i wałki - 40 zł
taśma maskująca - 30 zł
--------------------------------
Razem koszty - 1156 zł


Do tego koszt farby V33, 
którą ja akurat wygrałam w konkursie u PANI TO POTRAFI
ale gdybyście chcieli je sami kupić, to pudełko 0,75l kosztuje w Castoramie 95 zł.
Na podłogę spokojnie wystarczy jedno pudełko, na ściany 
(nawet w tak małej łazience, jak moja) potrzebne będą dwa. 
Co w sumie daje kwotę 285 zł, 

a z kosztami wymienionymi wyżej dałoby 1440 zł.

Nie doliczam kosztu wymiany junkersa i pralki, 
bo to nie były konieczne elementy metamorfozy.
Planujemy jeszcze w najbliższym czasie wymienić baterię umywalkową
(szukamy ściennej, która by nam odpowiadała, ale jest b.mały wybór)
oraz zamontować pod junkersem obudowę na rury 
(podobno są takie).

I to nie koniec mojej relacji z metamorfozy łazienki.
W następnym poście będzie zbliżenie na dodatki
i moje wnioski.
Zapraszam :)

Elli








poniedziałek, 16 maja 2016

Metamorfoza łazienki z użyciem farb renowacyjnych V33, cz.I - przygotowania i malowanie






Była sobie łazienka. Łazienka jakich wiele. Nie za ładna, ale i nie najgorsza.
Remont kapitalny by jej się przydał, 
ale w najbliższych kilku latach nie wchodzi w rachubę.
I byłaby sobie taka do dziś, gdyby nie wymiana pionów kanalizacyjnych.
Wcześniej urodą nie grzeszyła, 
ale to co zrobili panowie "fachowcy" woła o pomstę do nieba.
Jak można tak uszkodzić tyle kafli prowadząc rury na wierzchu
(w naszym wrocławskim mieszkaniu wymiana pionów odbywała się 
w tzw. szachcie i nie było takich szkód).
Na szczęście w blogosferze jest głośno o farbach renowacyjnych do kuchni i łazienki.
Można o tym przeczytać między innymi tu:
Zachęcona wspaniałymi efektami metamorfoz postanowiłam zadziałać:


Nowe rury trzeba było przede wszystkim obudować.
Po pierwsze ze względów estetycznych,
a po drugie, żeby wyciszyć odgłosy związane z przepływami przez te rury.
Przy okazji klopik stojący pod skosem, został wyprostowany.



Ten etap metamorfozy powierzyłam mojemu tacie, 
który pomimo swojego wieku (nie będę mu wypominać lat)
jest całkiem sprawny i bardzo chętny :)


Po zabudowaniu rur okleiłam czołową ścianę tapetą winylową.
To był pomysł i prośba mojego męża - ściana była bardzo nierówna, 
a przecież nie robimy remontu kapitalnego, czyli nie kujemy, 
nie kładziemy gładzi, nie wymieniamy instalacji.
Po prostu odświeżamy.
Tapeta okazała się skuteczna - nierówności zniknęły.


Jeszcze jeden problem - stary junkers, którego ja osobiście bardzo się obawiałam.
Kupiłam już czujnik dwutlenku węgla, 
ale za każdym razem, gdy korzystałam z prysznica,
albo gdy kładłam się spać, miałam obawy, czy wyjdę z tego żywa.


Junkers został wymieniony na nowy, z różnego rodzaju zabezpieczeniami.
Przy okazji został przeniesiony na ścianę obok, 
a dzięki temu została skrócona obrzydliwa rura
odprowadzająca spaliny do komina.
No i zyskałam więcej miejsca na duże lustro.
Usunięta została duża, stara pralka, która co prawda jeszcze dobrze prała,
ale wirowanie słyszeli nie tylko najbliżsi sąsiedzi, ale chyba cały blok.


Kolejny punkt - oświetlenie.
Łazienka posiadała jedną lampę, znajdującą się nad drzwiami.
Czyli osoba patrząca w lustro, oświetlenie miała z tyłu głowy, za sobą.


Tato przeniósł oświetlenie na drugą stronę.
Bardzo nie podobał mu się mój pomysł ciągnięcia kabli po suficie.
Jako elektryk, twierdził, że tak się nie robi.
Chciał kuć ściany, chować kable w listwy. A przecież nie miało być kucia.
Cieszę się, że postawiłam na swoim. 
Pomalowałam kable od lamp na czarno i jest tak, jak chciałam :)
W pierwszej wersji chciałam tu dać lampy warsztatowe 
(znalazłam dwie takie w garażu),
ale mój mąż aż takiego "loftu" by nie udźwignął.



Następny etap - malowanie kafli farbami V33.
Zdjęcie powyżej przedstawia kafelki ścienne w ich pierwotnej wersji.
Zdjęcie poniżej, to efekt położenia pierwszej warstwy farby.


Przyznam, że w trakcie malowania miałam mieszane uczucia.
Cały czas miałam obawy, czy farba pokryje wzór na kaflach.
Bo mimo, że był delikatny, to cały czas przebijał.


Ale trzy warstwy zrobiły swoje i oto efekt.
Dekor zyskał zamiast koloru ciekawą strukturę,
a pozostałe kafelki zrobiły się bielutkie z lekkim satynowym połyskiem.



Podłogę stanowiły kafle imitujące błękitno-beżową mozaikę.
Nie były brzydkie.
Ale teraz są cudne!
Grafitowej farbie wystarczyły dwie warstwy.



"Mozaika" dzięki jednolitej barwie nie rzuca się w oczy,
natomiast pięknie odbija się w świetle lamp.
Podłoga z tego wszystkiego wyszła najlepiej.
Powiedziałabym wręcz, że zrobiła się dizajnerska :)

W kolejnym poście przedstawię Wam całość łazienki,
ze zdjęciami "przed i po" włącznie.
Efekt końcowy mnie i moich bliskich bardzo zadowolił.
I to wszystko wykonane własnymi rękoma za naprawdę niewielkie pieniądze.
Już dzisiaj serdecznie Was zapraszam!
Przypominam też, że przegląd moich wcześniejszych 
przemian różnych pomieszczeń znajdziecie w zakładce METAMORFOZY

Elli


PS.
Wszystko o farbach znajdziecie na stronie:
v33-renowacja.pl





piątek, 6 lutego 2015

Kuchnia od nowa



Nie poganiam przyrody, nie poganiam czasu, on już wystarczająco pędzi.
Dlatego nie usuwałam do tej pory zimowych dekoracji, nie dodawałam w mieszkaniu wiosennych akcentów. Ale wiosna sama mnie dopadła - dostałam w prezencie piękny, wiosenny kwiatek :) 
Dodałam mu osłonkę pod kolor, dostawiłam parę drobiazgów i powstała kolorowa, wiosenna aranżacja :) 
Przez jakiś czas będzie cieszyć oczy i poprawiać humor.



Ale dzisiaj chciałam napisać o czymś zupełnie innym. 
Ostatnio trochę maluję, a przy okazji testuję różne farby.
Będąc w jednym z marketów budowlanych odkryłam jakiś czas temu takie oto farby:



Tak, one tak się nazywają: "Kuchnia odNowa" :)
Według producenta można nimi malować szafki, ale także kafle. 
Te zaprezentowane jako przykład wyglądały całkiem fajnie.


Przeglądałam też stronę
http://www.kuchnia-odnowa.pl/
Co prawda wybór kolorów nie jest zbyt oszałamiający, 
ale opisana łatwość zastosowania zachęca.
Zastanawiam się, na ile reklama pokrywa się z rzeczywistością. 
Czy farby, które są dedykowane do kuchni, są trwalsze niż inne farby?
A może ktoś już stosował te farby i mógłby podzielić się opinią?

Pozdrawiam - Elli