Jakiś czas temu pisałam, że dostałam od Oli Zebry kilka próbek farb Autentico
(pisałam o tym tutaj).
Chciałam od razu je wypróbować, ale nie za bardzo miałam na czym.
Dorwałam manekinka i stał się niebieski - potraktowałam go kolorem POLAR BLUE.
Wstyd mi było prezentować taki drobiazg, ale dzisiaj pokażę Wam go,
bo pomalowałam kolejną rzecz i myślę, że już mogę co nieco o tych farbach powiedzieć.
Oto manekin:
Jak wyglądał wcześniej, raczej każdy z Was wie :)
Drugą rzeczą, która doczekała się potraktowania farbami Autentico był niciaczek,
który przed zabiegiem wyglądał tak:
A tak wygląda po metamorfozie:
Moim zdaniem korzystna przemiana, są niedoróbki, ale jak to mówi jedna z blogerek
"to jest hand made, więc jako rękodzieło może mieć niedociągnięcia" :)
Ale miałam skupić się na farbach: bardzo duży plus za kolory.
Są przepiękne i w buteleczce nie zapowiadają tego, co pojawia się na drewnie.
Niciaka malowałam kolorem PRIMABALERINA - środkowe szufladki oraz wnętrza wszystkich szufladek
(właściwie jest biały, ale w załamaniach lub pod kątem daje lekko różową poświatę).
ORCHIDEA jest na dolnej szufladce, na rączce i fragmencie pokrywek w górnych szufladkach
(przepiękny kolor koktajlu jagodowego - chce się zjeść).
Same górne szufladki potraktowałam kolorem Paris Grey Annie Sloan
(aczkolwiek nie jest to ten sam piękny Paris Grey, o szarym odcieniu, którym malowałam stolik Kasi tutaj, lecz szary z odrobiną khaki).
Kolejny plus za zapach - pachną bardzo podobnie jak farby AS, ale mniej intensywnie.
Pokrycie - manekin jest z surowego drewna i w tym wypadku Autentico świetnie pokryły: cieniutką warstwą, równomiernie. Gorzej było przy niciaku, który miał powierzchnię bardzo gładką. Trzykrotne malowanie nadal nie dawało zadowalającego efektu. Różnicę widziałam diametralną, gdy górne szufladki pomalowałam farbą AS - tu wystarczyła jedna warstwa.
I jeszcze jedno: kto malował farbami AS wie, że ich pigmenty rozwarstwiają się w pojemniku. Mnie to bardzo denerwuje - mam wrażenie, że nie uzyskam jednolitego efektu kolorystycznego na całej powierzchni.
W farbach Autentico na szczęście tego zjawiska nie ma.
I jeszcze jedno: kto malował farbami AS wie, że ich pigmenty rozwarstwiają się w pojemniku. Mnie to bardzo denerwuje - mam wrażenie, że nie uzyskam jednolitego efektu kolorystycznego na całej powierzchni.
W farbach Autentico na szczęście tego zjawiska nie ma.
Podsumowując - jeśli ktoś chce pomalować surowe drewno, jak najbardziej polecam farby Autentico!
Natomiast, jeśli chcecie malować gładkie powierzchnie trzeba być bardzo cierpliwym i liczyć się z tym, że trzeba poświęcić więcej farby i więcej czasu.
Cały czas jestem w trakcie poszukiwania farby, która będzie dobrze kryła gładkie powierzchnie, w tym także laminaty. Tak więc różnych prób na pewno będzie wiele...
Tak czy siak, niciaczek zamienił się z brzydkiego kaczątka w królewnę - Olu, to dzięki Tobie! :)
Pozdrawiam - Elli
Elu Twoja metamorfoza szalenie mi się podoba...jestem pod wrażeniem ;-)...ja malowałam łóżeczko dwa razy chociaż lakierowane ;-) i wystarczyło ale być może ja nie potrzebowałam tak dokładnie go pokryć farbą...wydaje mi się jednak, że nic nie prześwituje...Cieszę się, że próbki się przydały. Pozdrawiam Cię serdecznie...byłam już wczoraj ale z telefonu nie lubię zostawiać komentarzy ;-)
OdpowiedzUsuńOlu, widocznie te lakierowane powierzchnie też są różne :)
UsuńNa pewno dalej będę testowała te farby, ale nie chciałabym tego robić na byle czym.
Dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam!:)