piątek, 9 stycznia 2015

Po co piszemy blogi?


O tym, że futrzane dekoracje wpisują się w tegoroczne trendy wnętrzarskie nie muszę chyba nikogo przekonywać :) Polecam Wam odwiedziny w Biedronce - pojawiły się całkiem ciekawe pledy i poduszki 
z futerka w bardzo przystępnych cenach.



Czarny futrzany pledzik świetnie dopasował się do moich zimowych poszewek w choinki:











Tyle na wstępie, natomiast dzisiaj chciałam napisać o czymś zupełnie innym.
Przeglądając różne blogi widzę na części z nich zapał i plany na nowy rok, ale są też głosy zwątpienia:
czy warto pisać dalej, dla kogo piszę, po co piszę, czy to ma sens. Niektóre blogowiczki chciałyby poznać swoich "podczytywaczy" i "podglądaczy". Myślicie, że oni się ujawnią? Że nagle zaczną zostawiać komentarze? Przyznajcie same z ręką na sercu, czy zostawiacie komentarz pod każdym postem, który czytacie lub lajkujecie wszystkie wpisy na facebooku, na które traficie?
Na pewno nie, bo nie sposób tego robić! Wiem, że niektóre z nas mają swoją listę blogów, na których "obowiązkowo" zostawiają komentarz, bo potem vice versa - mają w zamian komentarz na swoim blogu. Czy to o to chodzi w tym wszystkim? Dla mnie jest to swojego rodzaju "towarzystwo wzajemnej adoracji". Zaglądam na sporo blogów, ale komentarz zostawiam tylko wtedy, gdy coś mi się naprawdę spodoba, albo temat mnie poruszy. Po prostu wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia. Po co komu moje "ślicznie tu u Ciebie", czy "podoba mi się wszystko", jeśli w ten sposób mam tylko komuś słodzić. Wiem, podpadam w tym momencie wielu, wielu osobom. Liczę się z tym. Kto wie, czy nie czeka mnie za to fala hejtu...
Pisząc bloga i upubliczniając swoje wpisy automatycznie wyrażamy zgodę na dostęp do nich wszystkim użytkownikom internetu. I nie mamy z nimi podpisanej umowy, że za przeczytanie tekstu lub obejrzenie zdjęć muszą pozostawić ślad swojej wizyty. 
Czy warto więc pisać bloga? Moim zdaniem tak. Nawet, gdyby nikt tu nie zajrzał, jest to swojego rodzaju pamiętnik. Niedawno miałam spotkanie z moimi koleżankami (i jednym kolegą) z liceum. Wspominaliśmy różne rzeczy i uświadomiłam sobie, jak bardzo pamięć ludzka jest wybiórcza. Niektóre wydarzenia (było nie było sprzed wielu, wielu lat) różne osoby różnie zapamiętały, a niektórych ja na przykład nie pamiętałam wcale, dopiero jak ktoś mi o nich opowiadał - wracały z głębi mojej pamięci. Kiedyś pisało się pamiętniki i wiele faktów mogliśmy sobie przypomnieć czytając je po jakimś czasie. Inaczej te wspomnienia zginęłyby, przepadły. A dzięki pamiętnikom lub zdjęciom można było je odtworzyć. 
No właśnie: zdjęcia. Te wydrukowane mamy na zawsze. A te w komputerze? Czy nie zdarzyło Wam się, że straciliście je bezpowrotnie?
I tu z pomocą przychodzi blog. Przecież to jest mój i tylko mój blog. Mogę pisać na nim, co chcę. Mogę zamieszczać zdjęcia, jakie chcę. I mam nadzieję, że to nie zginie. Że zajrzę tu za kilka lat i będę mogła sobie przypomnieć, co robiłam. No i będzie namacalny dowód tego, co zrobiłam :)
Pewnie, że każdy ma w sobie taką wewnętrzną potrzebę akceptacji. Lepiej nam się robi cokolwiek, jeśli mamy świadomość, że komuś się to podoba. Albo jeśli ktoś nam udzieli konstruktywnej rady. Lub podsunie fajny pomysł. Zainspiruje. I moim zdanie po to jest możliwość oglądania innych blogów i zostawiania komentarzy. Więc ludzie, nie ścigajmy się pod względem ich ilości. No chyba, że ktoś ma za cel zarabianie na blogu. Ale to zupełnie inny temat.
I jeszcze jedno zjawisko: niesamowity wzrost ilości komentarzy pod rozdawajkami! 
Nie wkurza Was to? Was - mam na myśli autorów rozdawajek. To też jest temat-rzeka.

Dzisiaj bardzo się rozpisałam, ale chyba częściej będę zamieszczać takie swoje przemyślenia, wnioski 
i uwagi. Na bardzo różne tematy. Ciekawe, czy w temacie dzisiejszym więcej osób się ze mną zgadza, czy raczej mam więcej przeciwników...

Pozdrawiam - Elli


4 komentarze:

  1. Myślę, że intencje prowadzenia bloga są różne. Ja zaczęłam swoją przygodę z blogowaniem bo szukałam akceptacji dla moich robótek i być może potencjalnych klientów. Z czasem blog stał się dla mnie kroniką, miejscem refleksji i dzielenia się fragmentami swojego życia. Na innych blogach szukam pomysłów, zachwycam się talentami innych ludzi, czasami trafi się na recenzję książki lub filmu. Rozdawajki działają w dwie strony, ktoś trafi do mnie, a ja mam szansę poznać ciekawy blog. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a u mnie kolejność była odwrotna - najpierw był to rodzaj kroniki, a potem pomyślałam o potencjalnych klientach. Aczkolwiek nie oczekuję szału z tego tytułu.
      Natomiast blog na pewno jest dla mnie motywatorem - do działania, do systematyczności itd. :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. a ja nie widziałam... muszę to sprawdzić własnoocznie i ręcznie. Bo już tak mam że czego nie dotknę nie kupię;)

    Pisanie bloga to sporna sprawa. Ja wsród przyjaciól spotykam się z okresleniem że blogowanie to dziecinada i głupota. Staram się z nimi na ten temat nie dyskutowac. Mi blog pozwala przwtrwac...Nie pracuje, zajmując się domem. Ten blogowy świat to jagby okno na życie. Trochę twórcze, trochę jedynie po to by porozmawiać z ludzmi. Chciałabym przekuć coś na biznes, ale tu trzeba chyba odrobiny szczescia. Poki co piszę, bo dzieki temu mam co robic....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei znajomi podziwiają za pisanie bloga (przynajmniej tak mówią ha, ha), bo w moim gronie nikt więcej tego nie robi. Ale nie ma się co dziwić, nie jest zbyt często zjawisko wśród osób 50+ :)
      Też chciałabym to przekuć w biznes, bo od jakiegoś czasu jestem bezrobotna. Zrezygnowałam z pracy w korporacji, a teraz okazuje się, że do innej pracy osób w moim wieku za bardzo nie potrzebują. Pozostaje więc wziąć sprawy w swoje ręce. Blog pozwala mi nie załamać się w tym wszystkim :)

      Usuń