piątek, 15 maja 2015

Kosmetyka przedpokoju


"Kosmetyka" brzmi jak coś delikatnego, niewielkiego. 
No i taki też jest efekt mojej pracy w tym tygodniu. Zmiany dosłownie kosmetyczne.
 Niemniej naharowałam się jak wół. 
Co zrobiłam? 
Pomalowałam przedpokój i wytapetowałam fragment jednej ze ścian.



Pomieszczenie to wymagało malowania, bo po prostu było już brudne. 
Przy okazji stwierdziłam, że jest takie bez wyrazu, mdłe, za bardzo beżowe. 
A w końcu, co to jest pomalować takie małe pomieszczenie. 
Poprosiłam tylko męża, żeby kupił farby i dostarczył mi do domu drabinę.
Poległam na samym początku - przy suficie. 
Okazało się, że to wysiłek niesamowity machać ręką uniesioną w górę z ciężkim od farby wałkiem, do tego stojąc na drabinie. 
Na domiar złego farba sufitowa (wbrew zapewnieniom sprzedawcy) wcale dobrze nie kryła. 
Musiałam malować trzy razy, co trzykrotnie zwiększyło mój wysiłek i zmęczenie.
Ze ścianami poszło lepiej - farby kryła świetnie za pierwszym razem, a i malowanie pionowych powierzchni nie stanowi dla mnie problemu.
Na koniec zostawiłam sobie tapetowanie. 
Pomysł nie mój - widziałam go kiedyś w którymś z czasopism wnętrzarskich.
Jedynie zmieniłam format moich kawałków tapet, bo stwierdziłam, że bardziej ekonomicznie jest wycinać kwadraty 25x25 cm (niż 20x20), skoro standardowa tapeta ma 52 cm szerokości.
Wzór ułożyłam sobie wcześniej na podłodze, żeby nie głowić się w trakcie klejenia. Dobierałam kolory szaro-srebrzyste i beżowo-złote. 
W ten sposób połączyłam beżowe kafle i meble z jasno-popielatymi ścianami 
(chyba nie wspomniałam, że sufit pomalowałam na biało, a ściany jasno-szarym kolorem - wcześniej wszystko było beżowe).

Zdjęcie przedpokoju "przed":


I ujęcie "po":





Część do wieszania ubrań mojego pomysłu była zrobiona już przy wcześniejszym remoncie.
Plecy wieszaka stanowi płyta PCV imitująca blachę, po bokach dodałam listwy progowe 
dla uzupełnienia szerokości, a przy okazji stanowią ciekawą dekorację:


Plusy patchworkowej tapety:
- jest niepowtarzalna (nigdy nie stworzy się dwóch takich samych kawałków)
- można zrobić dowolne zestawienie kolorystyczne
- z naklejeniem jej poradzi sobie każdy laik i nie potrzebuje do tego pomocnika, ani stołu do klejenia tapet
- wykorzystałam próbki tapet, których mam sporo, bo używam ich przy propozycjach aranżacji wnętrz.
- podoba się domownikom, a szczególnie Bonifacemu


Mam jeszcze w planie przemalowanie ramy lustra, bo z obecną za dużo się dzieje.
 Będzie jednokolorowa, bez cieni i błysków.



Pokrowce na siedziska zmieniłam już wcześniej. 
Oczywiście zrobione są przeze mnie na szydełku.


Jeszcze spojrzenie w kierunku drzwi wejściowych:


Przedpokój ma jeszcze drugą część, której nie pokazuję, bo nie ma co pokazywać - wąska kiszka prowadząca do kuchni, w której stoi szafa ubraniowa. 
Niemniej jednak tam też trzeba było pomalować. 
Trochę tych zakamarków miałam do zrobienia. Alej już jest "po". 
Mam satysfakcję, bo sama dałam radę!

Elli


6 komentarzy:

  1. Patchworkowa ściana wymiata. Przedpokój wygląda ciekawie i efektownie. Szary kolor kocha od zawsze i plus za szydełkowy pokrowiec. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za dobre słowa. To mobilizuje do dalszej pracy :) Pomimo zmęczenia...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Super wyszło...skąd ja to Elu znam też czasem haruję jak wół a widać mizerne efekty...ale u Ciebie efekt jest spektakularny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu! Wiesz, dla faceta to może pryszcz machnąć pędzlem przedpokój. Ale dla mnie był to duży wysiłek. I jeszcze ta praca na drabinie... A ja mam zachwiania równowagi, gdy znajdę się choćby metr nad podłogą. Więc jedną ręką trzymałam wałek, a drugą ręką trzymałam się ściany. Sama z siebie się śmiałam :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię tapety, a Twoja wersja jest świetna :D Super pomysł z szydełkowym pokrowcem na siedzisko!
    Pozdrawiam Dżasta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś tak fajnie wszystko się zgrało :) Jeszcze tylko przemaluję ramę lustra i będzie super!
      Pozdrawiam!

      Usuń